Blogerka Boguty napisała post, w którym oprócz kilku poważnych pomyłek, dała do zrozumienia, że wersja Leppera w związku ze sprawą afery gruntowej staje się "coraz bardziej prawdopodobna". Otóż mimo, iż uważam tekst za kpinę tudzież prowokację, pozwolę sobie na krótką polemikę.
Pani Bogumiła Tyszkiewicz pisze tak:
"Rekwirowanie samochodów firmy przez jakieś wojskowe instytucje, gdyż właściciel tej firmy nie chciał płacić haraczu elitom politycznym? Zdumiewające działania urzędów skarbowych? Z wyroków sadowych wynika, ze firma Kulczyka była świetną, odnoszącą sukcesy firmą komputerową – a więc w sferze uznawanej na światowym rynku jako jedną z najbardziej nowoczesnych. Co z tego, ze Kulczyk procesy wygrał, skoro jego firma przestała istnieć?"
Kulczyk ma swoje grzeszki związane z działalnością w III RP ws. Orlenu, ale bynajmniej nie on miał problemy z firmą komputerową, a Roman Kluska i to w czasach rządów SLD. Pani Boguty pije do sławnej konferencji prok. Engelkinga, która w sposób jak najbardziej wiarygodny pokazała możliwy łańcuszek przecieku: Kaczmarek-Krauze-Woszczerowicz-Lepper:
"I wtedy – być może - mielibyśmy kolejna multimedialną, kolorową prezentacje prokuratury, o tym, jak łapówka dociera do ministerstwa rolnictwa..."
Nie osądzam jak było, bowiem nie mam wglądu do akt śledztwa, natomiast niech mi miła blogerka wyjaśni - dlaczego Woszczerowicz pojawił się w gabinecie Leppera z samego rana, następnego dnia po wizycie w hotelu Marriot?
Niech mi ktoś jeszcze wytłumaczy, bo o tym też pisałem, co ma piernik do wiatraka, a konkretnie: "Na marginesie dzisiejszych zeznań – nikogo z Komisji to nie obeszło, ale Lepper wspomniał dzisiaj o wyroku skazującym, jaki otrzymał za wysypywanie zbożna na tora kolejowe. Dodał, ze nikt nie cytował z uzasadnienia tego wyroku, zawierającego m.in. to, ze owo zboże pochodziło z importu pewnego biznesmena, sprowadzającego zboże z Niemiec, i ze owo zboże wg badan ekspertów około 700 razy przekraczało normy zdrowotne na pewna substancje chemiczna, której nazwy już nie pamiętam, i które było przerabiane na make, a potem chleb, spożywany nie tylko przez dolnoslazakow."do nacisków i afery gruntowej? Czy informacja o tym, że to zboże "jedli Polacy" w jakikolwiek sposób pozwala na odkrycie nowych dowodów w sprawie, o których tyle razy mówił Lepper? Co do sprawy wniosły sugestie, jakoby akcja CBA była odwetem za taśmy Beger, których los doskonale znamy?
"Jak ktoś się nazywa Lepper, to z góry niegodny wysłuchania?"
Oczywiście, że nie. Ale jeśli jest to "ktoś", kto robi sobie z posiedzenia komisji śledczej jaja - choćby pytanie o umówienie się na kawę z posłanką Wróbel czy kpiny z jej osoby - to czy taka osoba godna jest wysłuchania? Dodam, że członkini komisji niepotrzebnie dała się sprowokować i wdała się w słowne umizgi szefa Samoobrony.
Na koniec trochę info z jednego z linków, które przedstawiła Kataryna na blogu Boguty - dobra robota:
"Wiceminister Jabłoński powiedział, że przesłuchiwała go prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne. Według "Wprost", Leppera obciążają też zeznania szefa gabinetu politycznego ministra rolnictwa, Pawła Mickiewicza. Wynika z nich, że Lepper szczególnie interesował się działką pod Mrągowem.
Andrzej Lepper uznał, że informacje "Wprost" nie są niczym sensacyjnym. Lepper powiedział, że nigdy nie zaprzeczał, iż interesował się sprawą tej działki. Dodał, że od faktu, iż pytał Jabłońskiego o tę sprawę, jest bardzo daleko do ewentualnego zarzutu korupcji. Niech zeznają, co chcą - powiedział Andrzej Lepper."
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Lepper-osobiscie-angazowal-sie-w-odrolnienie-dzialki,wid,9064002,wiadomosc.html?ticaid=18b7b
A to świadczy o tym, że były wicepremier odrolnieniem działki się interesował. Zresztą, droga Boguty - sąd skazał niedawno Andrzeja K. i Rybę za udział w aferze gruntowej, podcinając skrzydła Lepperowi. A zarzuty do rządu Kaczyńskiego o stosowanie metod totalitarnych mają tyle wspólnego z rzeczywistością, co wina prezydenta w kontekście nieudolnej polityki rolnej rządu. Umorzenie śledztwa ws. nielegalnych podsłuchów tylko to potwierdziło. Ale, niestety, niektórzy dalej żyją w świecie mitów i sloganów.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka