Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
78
BLOG

"Teraz My!" niczym "Śledzik"

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Polityka Obserwuj notkę 111

Morozowskiego i Sekielskiego niegdyś ceniłem. Żartobliwie są nazywani Filpem i Flapem, biorąc pod uwagę ich postury, natomiast na pewno byli "materiałem" na ciekawy program polityczny. I czekałem na coś nowego, czym miało być "Teraz My!". Dzisiaj wiem, że tytuł można rozszerzyć do: "Teraz My...mamy gdzieś rzetelność dziennikarską!" albo "Teraz My...wykopiemy PiS!".

Nawiązuję w tym miejscu oczywiście do wczorajszego odcinka programu, którego gościem był Napieralski, ale po kolei. Od początku zastanawiał mnie sam tytuł programu i kiedyś wyczytałem, że nawiązuje do słów Jarosława Kaczyńskiego z 1997r. - TKM  (Teraz Kur...  My!).Sekielski i Morozowski powinni się dobrze uzupełniać, niestety - wielokrotnie zamiast pokazywać rzeczywistość, próbowali ją kreować. Ich program zresztą odbiegał formułą od reszty, bo bardziej przypominał talk-show, ale dopóki prowadzący nie zaczęli odprawiać cyrków - zupełnie mi to nie przeszkadzało.

A pierwszym takim były tzw. "taśmy Beger". Całą noc i późniejszy dzień, we wszystkich stacjach informacyjnych, "leciał" czerwony pasek na dole z informacjami dot. korupcji politycznej PiS. Gwoli przypomnienia trzeba dodać, że właśnie wówczas sekretarzem programowym stacji TVN był Milan Subotić - współpracownik służb wosjkowych PRL i agent WSI, powiązany z pośrednio z Andrzejem Lepperem, gdyż jego oficerem prowadzącym był w tamtym okresie współpracownik szefa Samoobrony, Konstanty Malejczyk, szef Wojskowych Służb Informacyjnych. "Gazeta Polska" ustaliła, że kilka dni przed emisją programu spotkał się on z Januszem Maksymiukiem. Na  początku TVN zaprzeczał stawianym zarzutom o agenturalną przeszłość swojego pracownika. Pociągający za sznurki w tej stacji twierdzili, że nie spotkali się z informacjami odnośnie jakiejkolwiek współpracy swojego pracownika ze służbami w wolnej Polsce. Mimo wszystko, afera wybuchła a Subotić został przeniesiony za karę do działu...kamer. Słuch po nim zaginął, jednak nie wiadomo do końca, jaki wpływ miał na realizację spektaklu pt. "Korupcyjna kompromitacja PiS". W to wszystko wplątali się właśnie Morozowski z Sekielskim, a za kontrowersyjny program otrzymali nawet nagrody. Problem w tym, że posłanka Beger za prowokację musiała później przepraszać na wniosek Komisji Etyki Poselskiej.

Od tego momentu, dziennikarzom uderzyła sodówka. Potraktowanie wówczas w studiu Jacka Kurskiego było zagraniem poniżej pasa. Wyśmiewanie a nawet ignorancja wobec gościa to coś, czego wcześniej w tak popularnym, politycznym programie nie widziałem. Sekielski i Morozowski pokazali, że włączają się w nagonkę przeciwko PiS. I tak naprawdę ona trwa w ich wykonaniu do dzisiaj. Moment "taśm Beger" był swego rodzaju zaczątkiem.

Nie lubię Napieralskiego i właściwie nigdy się z nim nie zgadzam. Opinię podtrzymałem, kiedy poznałem go osobiście. Odniosłem wrażenie, iż takim chojrakiem, krzyczącym niczym mąż stanu o śmierci Barbary Blidy, o lustracji jako czymś zagrażającym prawom człowieka, totalitarnych metodach PiS, jest tylko w telewizji. Kiedy musi pokazać się przed szeroką publicznością, epatowaną codziennie jakimiś doniesieniami, "kompromitującymi" partię Kaczyńskiego. Kiedy musi powalczyć o wynik wyborczy SLD. Właśnie wczoraj spotkało się w jednym studiu dwóch nierzetelnych dziennikarzy i bezpłciowy poglądowo poseł lewicy. O ile wcześniej formuła programu nie nakazywała wyśmiewać swoich gości, a wynikało to raczej z podejścia prowadzących, o tyle na dzień dzisiejszy to się zmieniło. Pisała niedawno na ten temat Janina Jankowska, która opisywała zachowanie dwójki dziennikarzy wobec Pawła Piskorskiego. Sekielski i Morozowski non stop podtrzymywali koalicyjny wręcz mit SLD z PiS. I bynajmniej nie po to, by uderzyć w lewicę a w partię Kaczyńskiego. Napieralski potrafi się tylko uśmiechać i wykrzykiwać banały, aczkolwiek jedno co im powiedział, na pewno dwójkę dziennikarrzy zabolało - to, co robią, jest nieprzyzwoite. Niestety, szef SLD odniósł to tylko do teorii prowadzących, że lewica tak krytykowała PiS choćby za śmierć Barbary Blidy, a dzisiaj się z posłami tej partii spokojnie dogaduje ws. mediów publicznych.

Nie wiedziałem, że kiedykolwiek stanę w obronie Napieralskiego. Po prostu  nie podoba mi się, kiedy dziennikarz wyśmiewa gościa. Dobitnym tego przykładem było puszczenie klipu wyborczego LiD z 2007 roku, gdzie politycy tej formacji zapowiadali nudę w Polsce - czyli brak Leppera, Giertycha i Kaczyńskiego na najważniejszych stanowiskach. Morozowski i Sekielski wprost śmiali się Napieralskiemu w twarz, a ten drugi z ironią i odrobiną niezadowolenia powtarzał:  "nuuudaa". Robienie się na show-manów i Kubę Wojewódzkiego nie jest chyba tym, czego powinniśmy oczekiwać od poważnych dziennikarzy. A wszystko zaczęło się właśnie od "taśm Beger". 

Duet Morozowski-Sekielski chciał "zmienić" polską politykę, a raczej przyłożyć ręce do wysadzenia tamtej koalicji, ale mu nie wyszło. Do dzisiaj próbuje trąbić w PiS przy każdej okazji. Dlaczego nawiązuję w tytule do "Śledzika"? Bo ich metody są tak samo ciekawe i nieprzewidywalne, jak kolejne łańcuszki z prośbami do administracji naszej-klasy, by usunęła "śledzia". Morozowski & Sekielski niejako chcą zmienić rzeczywistość tak, by nie było w niej miejsca dla braci Kaczyńskich. Wycieranie gęby przez polityków i dziennikarzy Barbarą Blidą to jednak coś więcej. To po prostu nieprzyzwoitość. A szkoda, bo ów duet zmarnował potencjał na ciekawy program.

O Suboticiu:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3701562.html

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/odtajniono%3Bteczke%3Bagenta%3Bsuboticia,179,0,194739.html

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (111)

Inne tematy w dziale Polityka