Donald Tusk nie zrezygnuje z walki o jednego z najbardziej wpływowych polityków lewicy. Cimoszewicz druzgocąco przegrał walkę o stanowisko sekretarza Rady Europy, co czysto teoretycznie idzie na konto porażek obecnego rządu. Pomijam kwestię, którą powinni podnieść prawicowi sympatycy (sami tak się określają) obecnego gabinetu i partii rządzącej - Tusk "trzyma sztamę" z postkomunistą. Ale ma w tym cel.
Cimoszewicz to taka kopia Kwaśniewskiego. Schludny, uczesany, ładnie mówi, unika kontrowersyjnych stwierdzeń, a momentami nie daje po sobie poznać, z jakiego obozu politycznego się wywodzi. Wszyscy chyba pamiętają jego deklaracje z 2005 r. i natychmiastowe zmiany decyzji co do startu w wyborach prezydenckich, w związku ze sprawą Orlenu i zeznaniami Jaruckiej. Dzisiaj to nadal mocny punkt lewicy, choć zupełnie niewykorzystywany. Wątpię, by Cimoszewicz wszedł do II tury i wygrał w pierwszym starciu czy to z Kaczyńskim czy z Tuskiem. Na pewno jest to polityk, który odebrałby po kawałeczku i jednemu i drugiemu, a zająłby praktycznie cały elektorat Olechowskiego. Idąc za tropem sondaży, dzisiaj jest największym konkurentem dla premiera (nie licząc Kwaśniewskiej oczywiście).
I tego boi się szef Platformy Obywatelskiej. Wydaje się, że dlatego chciał załatwić fuchę Cimoszewiczowi w Radzie Europy. Co zaproponuje mu po tej porażce Platforma Obywatelska? Na dniach wszystko będzie jasne. W każdym razie panika w obozie Tuska zaczyna rosnąć. Wielką niewiadomą, tak naprawdę, jest poparcie dla Lecha Kaczyńskiego; Olechowski to założyciel PO i chociaż szanse ma niewielkie, może rozpocząć w drużynie z Piskorskim "bratobójczą walkę" z premierem. Cimoszewicz to najgroźniejszy konkurent na lewicy, dlatego sprytnym posunięciem będzie załatwienie dla niego dobrze płatnej posadki.
Dwie rzeczy są w tym wszystkim najciekawsze. Pierwsza - czy urzędujący premier ma dość dużej władzy lub sobie z nią nie radzi, że chce z niej zrezygnować na rzecz prezydentury? Poza tym, niezwykle bawi mnie podlizywanie się Cimoszewiczowi. Donald Tusk potrafi PiSowi zarzucać deal z SLD ws. mediów publicznych, ale dogadywać się z postkomunistą to już nic złego. Jak to się wszystko zakończy, dowiemy się w przyszłym roku.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)