Krzysztof Leski - którego przy okazji serdecznie pozdrawiam i cieszę się z tego, że wreszcie "po ludzku" bloguje - napisał, iż dzisiejsze wystąpienia Tuska na Radzie Krajowiej PO były znakomite. Szef rządu rzekomo porzucił topór wojenny, przynajmniej w słowach. Przypatrzmy się po raz kolejny, co premier miał do powiedzenia:
"Głęboko wierzę, że nie agenci specjalni i nie szefowie służb będą decydowali, jaki jest wybór Polaków"
Oczywista aluzja do CBA i Mariusza Kamińskiego, który miałby decydować za Polaków o tym, kto ma wygrać w wyborach. To kolejna próba skompromitowania szefa służby po ujawnieniu afery hazardowej. Ciosy być może lżejsze niż poprzednie, aczkolwiek nie pozostawiające złudzeń, że Tusk nadal odwraca uwagę od poważnych problemów, w które jest niejako zamieszany.
"Polacy nie wybaczą PO jednego - jeśli z powodu własnych słabości i moralnych niedostatków odda Polskę tym, którzy krajem już nie rządzą właśnie dzięki Platformie."
Kompletna demagogia i próba robienia w konia właściwie wszystkich. Otóż wedle logiki premiera, Polacy przestaną popierać Platformę Obywatelską gdy ta...odda władzę (w domyśle) PiSowi. Czyli wyborcy mieliby nie mieć za złe niejasnych powiązań polityków z biznesmenami, wpadek, słabych rządów, w wyniku których mogą je przejąć inni - a nie wybaczyliby Tuskowi powrotu przebrzydłych "Kaczorów", których kiedyś skreślili. Porażająca logika, nie wiem, kto daje się złapać na takie chwyty.
"Gdyby miało się okazać, że są sposoby na rozmycie tej sprawy i dzięki temu wygralibyśmy wybory, wolałbym wyjaśnić tę sprawę do końca, nawet gdybyśmy mieli przegrać"
I to był dobry fragment, zaskakujący jak na ogólną postawę Tuska w całym zamieszaniu, ale zaraz dodaje on:
"Czy stało się coś politycznie tragicznego z punktu widzenia Platformy? Nie. Gorzej by było, naprawdę gorzej by było, gdyby z jakichś powodów ta sprawa nie wyszła na wierzch."
I tak się zastanawiam - o co Tuskowi tak naprawdę chodzi, skoro sprawa wyszła na wierzch dzięki działaniom CBA i artykułom w "Rzepie", na którą politycy PO chyba się śmiertelnie obrazili? Jeżeli w zasadzie dobrze się stało, to dlaczego poleci głowa Mariusza Kamińskiego?
Może wyjaśni mi to Krzysztof Leski, bo ja się pogubiłem? Niemniej z tym obszernym fragmentem jego wpisu (poza stwierdzeniem o "znakomitym przemówieniu") zgadzam się całkowicie, bowiem oddaje też sedno sprawy:
"Czegoś jednak zabrakło. W czyje piersi bił Tusk? W swoje - nie. Partii? Też nie. Adresatem jego goryczy byli Chlebowski i Drzewiecki oraz anonimowi ci, którzy "mogliby też zechcieć w przyszłości". Przesłanie brzmi: dwie czarne owce poszły won, PO jest czysta i to moja, Tuska, zasługa(...). Znakomita mowa Tuska nie zmienia faktu, iż PO nie walczy ze zjawiskiem korupcji czy zachowaniami parakorupcyjnymi. Powie ktoś, że gesty bywają równie puste, jak słowa. Zgoda, ale tu aż się prosiło o gest, który byłby zarazem zalążkiem mechanizmu samooczyszczenia: zobowiązanie członków wszystkich władz PO oraz wszystkich urzędników publicznych z nadania PO, aż po szczebel gminny, do złożenia oświadczeń, iż nie mają znajomości mogących narażać ich na konflikt interesów(...). Aparat partyjny trochę by może pomyślał, a nawet trochę przestraszył. Na krótką metę stałby się mniej skuteczny, a tu nadchodzą kampanie wyborcze. Nie, to za drogo. Na to PO nie stać."
Na dowód tego, że Tusk chce wojny i idzie na całość, niech świadczy to, iż prawdopodobnie nie będzie czekał na opinię prezydenta ws. odwołania Kamińskiego, co jest jego obowiązkiem.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka