Właśnie pospierałem się leciutko z Krzysztofem Leskim. Stwierdził, że dla Cezarego Gmyza sytuacja z podsłuchami ABW to w pewnej części też znakomita reklama, z czym się nie zgadzam. Przed chwilą miałem okazję porozmawiać krótko z dziennikarzem "Rzeczpospolitej". I utwierdziłem się w swoim przekonaniu.
Dla Gmyza cała sytuacja jest dyskomfortowa. Przede wszystkim dlatego, że pracuje jako dziennikarz śledczy z rozlicznymi kontaktami poufnymi. Działania ABW mogą sprawić, że już nie każdy informator będzie chciał podzielić się informacjami, o co przecież w tej robocie chodzi. Po drugie - zastanawia go szybkość reakcji służby Bondaryka i poranne oświadczenie. ABW skądś o tekście "Rz" musiało wiedzieć, moim zdaniem - być może z podsłuchów.
Co ciekawe, momentami w czasie rozmowy, sygnał połączenia zanikał. Później się unormował. Chyba nie miało to związku z zasięgiem czy nienaładowaną baterią telefonu Gmyza.
Gdyby taką sprawę rozpętało CBA za czasów rządu Kaczyńskiego, mielibyśmy nawoływania ze wszystkich stron do dymisji gabinetu i wyrzucenia Kamińskiego. Czekam na oświadczenie premiera Tuska. Jego milczenie jest znamienne - świadczy o tym, iż nie bardzo panuje nad służbami.
Z tego miejsca chciałbym również pozdrowić Cezarego Gmyza.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka