Idea komisji śledczych, które faktycznie mają na celu wyjaśnienie czegokolwiek, upadła wraz z końcem afery Rywina. Takich jak Ziobro i Rokita, zadających niewygodne pytania, szukających odpowiedzi na kluczowe pytania, nie było od tamtego czasu. Dlatego organ sejmowy zamienił się w polityczne bitwy. Doskonałym przykładem może być komisja ds. nacisków Czumy, potem Karpiniuka i znów...Czumy.
No właśnie - chyba znowu sytuacja jest zgoła dziwna, bezprecedensowa. Oto były minister sprawiedliwości, który - lekko mówiąc - nie spisał się na stanowisku, przede wszystkim broniąc uczestników rozmaitych afer (Karnowski, Chlebowski i Drzewiecki), wraca na fotel szefa komisji śledczej. Pomijam, że kiedy kierował jej pracami, wszystko wyglądało tylko minimalnie lepiej niż podczas posiedzeń z udziałem ostatniego szefa. Tusk szuka Czumie na siłę miejsca gdzieś wysoko. Dla mnie to zupełnie niezrozumiałe. Samo powołanie na urząd ministra sprawiedliwości kogoś bez kompletnego doświadczenia i machanie ręką na wszelkie wpadki przez 8 miesięcy, było wielce zastanawiające. Nie będę bawił się w teorie spiskowe, ale gdybym zechciał, widzę taki oto scenariusz - Czuma zostaje ministrem i nadzoruje śledztwa, które są przedmiotem badań komisji śledczej. Kiedy przelała się miarka, wraca na swoje miejsce z wiedzą, jaką uzyskał, będąc członkiem rządu. Science-fiction? Być może, ale działania Platformy Obywatelskiej są po prostu zabawą. Nic w tym poważnego - albo kompletny brak kadr albo chęć tylko i wyłącznie walki z opozycją.
Opozycją, która skupia się przede wszystkim na krytykanctwie. Doprawdy, trudno mieć o to akurat pretensje do PiS czy SLD po tym okresie, gdy obecne miejsce partii Kaczyńskiego zajmowała PO. Chyba wszyscy pamiętają dewizy polityków wówczas: "im gorzej dla Polski, tym lepiej" albo populistyczne: "Polacy, chwytajcie się za portfele przed Gosiewskim". Natomiast widzę jedną nadzieję w tej całej walce o komisję śledczą. Jest nią Zbigniew Wassermann - polityk kompetentny, zrównoważony, z ogromną wiedzą prawniczą i doświadczeniem. Właśnie on powinien zostać szefem komisji śledczej. Kandydaturę Karpiniuka przyjmuję jako próbę rozwalenia i rozmydlania prac komisji przez partię rządzącą. Równie dobrze mogą wystawić Palikota albo Chlebowskiego.
Czy wierzę w to, że komisja śledcza rozwiąże aferę i będziemy znać, dzięki jej działaniom, wszystkie tajemnice? W przypadku, gdy Platforma będzie miała więcej w niej członków i przewodniczącego - nie bardzo. Zapewne zostanie wykorzystana do walki i pyskówek, zamiast rzeczowego analizowania i zadawania pytań, przyciskania bohaterów afery hazardowej do muru. Politycy naprawdę mogliby się uczyć od nas, blogerów.
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka