288 obserwujących
1335 notek
4217k odsłon
255 odsłon

Prorządowi dziennikarze o aferach

Wykop Skomentuj199

Tomasz Wołek dla "Metra": Cel tego wszystkiego wcale nie jest ukryty. Nie mamy do czynienia z aferami, zwłaszcza przedstawianie sprawy stoczni jako afery to kompletna bzdura. Rząd rozpaczliwie złapał jedynego kandydata na inwestora, bo nikt więcej na świecie nie zainteresował się naszymi stoczniami. I dokładał starań, by go zatrzymać oraz skłonić do transakcji. A teraz CBA stawia zarzut, że go faworyzował. To absurd, bo nie było innych inwestorów.

Witold Gadomski w "Gazecie Wyborczej": Nie ulega wątpliwości, że harmonogram działań CBA, jest tak pomyślany, by jak najbardziej zaszkodzić rządzącej partii.

Tomasz Wróblewski z "PolskaPress":Po raz kolejny starali się zrobić dobrze wbrew interesowi państwa i zasad liberalnych. Chcieli ratować stocznie, żeby produkowała statki których nikt nie chciał kupować. Chcieli ochronić miejsca pracy wbrew logice i rynkowi.Po prostu było mi żal Tuska, Grada. Znowu padli ofiarą związków zawodowych.

Daniel Passent na swoim blogu:Czytajcie, czytajcie! Igor Janke - jeden z największych w mediach sympatyków PiS, na łamach najbardziej propisowskiej „Rzeczpospolitej” ogłasza fiasko ofensywy aferalnej swojej ulubionej partii przeciwko Tuskowi i Platformie. (...) Przecież jeszcze kilka dni temu „Rz.” z energią i niezmordowanie, cios za ciosem, każdego dnia okładała Platformę, rząd i Tuska,  bębniło w afery i w „afery”, a dziś ogłasza fiasko ofensywy.Czy nie czas rozliczać nie tylko prezesa oraz posłów PiS, ale także  zastanowić się nad sobą i nad rolą mediów w całej tej łupaninie? Bo wygląda na to, że ktoś się obudził z ręką we wiadrze z zimną wodą.

Janina Pradowska: Oto służba specjalna państwa polskiego donosi do Komisji Europejskiej, że być może polski rząd coś kręcił przy tym procesie. Donos jest oczywisty. Czy służba ta działa w interesie ekonomicznym państwa, czy też przeciwko niemu? (...) Mam nadzieję, że premier nie odwoła ministra skarbu, gdyż po raz kolejny cofnąłby się przed zarzutami, czy wręcz - żądaniami (taki jest charakter działań CBA) policji politycznej. Mam nadzieję, że nie zostanie pospiesznie odwołane kierownictwo Agencji Rozwoju Przemysłu, która sprawę upadłości stoczni prowadziła, wykonując gigantyczną pracę, by zrealizować specustawę stoczniową, wynegocjowaną zresztą ze związkami zawodowymi.

Wojciech Czuchnowski / Dominika Wielowieyska w "Gazecie Wyborczej": To żadna afera. Podsłuchy CBA pokazują natomiast, jak desperacko i nieudolnie rząd zabiegał o inwestora, który zapewniłby budowę statków i pracę stoczniowcom. Sprawę stoczni zabagniło kilka rządów, a rząd PO przespał czas do wybuchu kryzysu gospodarczego. Potem znalezienie inwestora stało się karkołomne.

Ewa Milewicz:Tę propaństwową postawę dostrzec może tylko prezes Kaczyński i ludzie w niego zapatrzeni. Każdy inny zauważy, że PiS wydał komendę: Cel! Pal! Tusk! I że dlatego CBAntyplatformiane szaleje, szaleje, szaleje.

Ewa Siedlecka:Faworyzowanie jednego z uczestników przetargu jest wbrew przepisom - czyli przekroczeniem uprawnień. A gdzie działanie na szkodę interesu publicznego? Premier obiecał, że zrobi wszystko, by stoczniowcy nie stracili pracy, a stocznie nie znikły. A jego urzędnicy konsekwentnie działali w tym kierunku.Jeśli Kamiński - co jest wielce prawdopodobne - działał z pobudek politycznych i prywatnych, jeśli prowadził polityczną grę w interesie PiS-u, to dyskredytuje go to jako osobę godną piastowania funkcji publicznych. I jest to może materiał na odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu.

Tomasz Lis w "Polsce": Wciąż nie wiadomo skąd panowie kasyniarze oraz panowie Drzewiecki i Chlebowski wiedzieli, że CBA jest już na ich tropie? Możliwości są tylko dwie: przecieku dokonało samo CBA, by wszyscy myśleli, że zrobił to premier, albo za przeciek odpowiada sam Tusk. Pytanie czy ktoś ma dowody na potwierdzenie jednej albo drugiej tezy. Pytanie, czy Mariusz Kamiński rzucił już na stół wszystkie karty ? Jeśli ma mocniejsze, czeka nas kolejny ostry zakręt. Jeśli nie, Donald Tusk jest na prostej drodze do Pałacu Prezydenckiego, a cała afera hazardowa nie tylko jego marszu nie zwolni, lecz może go jeszcze, cóż za paradoks, przyśpieszyć. Byłoby to coś nieprawdopodobnego, może nawet bardziej niż wielka wygrana w kasynie.

Robert Zieliński na mikroblogu "twitter":Właśnie zauważyłem, że Kataryna znów mi poświęciła chwilę. I taką piękną katastrofę zaliczyła. Cóż, błędów nie popełnia kto nic nie robi...

Również Zieliński tamże:Pokazane na speckomisji dokumenty świadczą, że Mąka nie łamał prawa - nie nadużył też wiedzy. Po kłótni z Czuchnowskim przyznaję mu rację.

Wojciech Maziarski w "Newsweeku":Media można usprawiedliwić. Taka już jest zbójecka logika rywalizacji o względy odbiorcy. Gdyby podsłuchy trafiły do „Newsweeka”, też byśmy je wydrukowali, choć dołożylibyśmy starań, by oddalić podejrzenie, że dajemy się wykorzystywać w grze politycznej.(...) Jednak Mariusza Kamińskiego usprawiedliwić nie można. Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy należało go zdymisjonować, to teraz powinien wyzbyć się wahań. Kamiński powinien nie tylko być odwołany, lecz także stanąć przed sądem za publikowanie przez media materiałów operacyjnych. (...) Kamiński, mimo czterdziestki na karku, pozostał chłopcem w krókich spodenkach, któremu się wydaje, że w zepsutym świecie wykonuje misję samotnego mściciela i bojownika prawdy. Czuje się Spidermanem IV RP. Człowiek o takiej mentalności może się realizować jako publicysta – pozytywnym przykładem jest Bronisław Wildstein – lecz nie powinien piastować funkcji w służbach specjalnych.

Paweł Fąfara w "Polsce":Teraz okazuje się, że afera stoczniowa nabiera nowego wymiaru. Jeśli jest, polega być może przede wszystkim na tym, że mimo próśb ze strony ministerstwa CBA nie zapewniło skutecznej ochrony kontrwywiadowczej. I więcej, że być może - choć trudno to wczoraj było zweryfikować, bo komórka Mariusza Kamińskiego uporczywie milczała - szef CBA kłamał w niektórych swoich wypowiedziach odnośnie do sprawy prywatyzacji stoczni. Dokumenty przedstawione przez ministra skarbu i kancelarię premiera w tej sprawie nie pozostawiają wątpliwości. Przynajmniej do czasu, gdy Mariusz Kamiński znów włączy komórkę i być może będzie w stanie przekonująco wyjaśnić sprzeczności w jego wypowiedziach i dokumentach.Chciałbym się mylić, ale wydaje się, że ta sprawa może ostatecznie przypieczętować ocenę działalności Kamińskiego jako szefa służb stworzonych do walki z korupcją, a użytych przez niego również do gier przeciw politycznej konkurencji.

 

Wiem, że fragmenty są obszerne, ale warto się z nimi zapoznać. Po ich lekturze zrozumiemy lepiej, dlaczego nic w sprawach afer nie ruszyło do przodu. Nasza wierchuszka dziennikarska sprzyja rządowi tak, jak trzeba. Mając taką armię usłużnych ludzi mediów, sensowne tłumaczenia można schować do kieszeni. Przejdą farmazony Grupińskiego, Tuska, Nowaka czy Schetyny. Ilu jest dziennikarzy, którym tak naprawdę zależy na dojściu do prawdy? Można policzyć na palcach jednej ręki. Reszta zajmuje się "Rzeczpospolitą", Igorem Janke, Kataryną i PiSem. Powyżej mamy obraz poziomu ludzi, którzy kształtują naszą rzeczywistość.

Wykop Skomentuj199
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale