Mariusz Kamiński:Ci ludzie zostali zdymisjonowani tylko dzięki państwu - skompromitowali się, bo nie umieli odpowiedzieć na wasze pytania. To jest wasz sukces, nie mój, choć mój może trochę gorzki.
Tak Mariusz Kamiński pochwalił dziś dziennikarzy na swojej konferencji prasowej. Na tym chciałem się skupić, bo pomimo pokazania nieprawidłowości przy projekcie o Orlikach i punktowaniu Grada, to jednak był to kluczowy moment konferencji. Były szef CBA potwierdził z jednej strony swoją uczciwość, a z drugiej - naiwną wiarę w pracę dziennikarzy.
A oto kolejne przykłady:
Anna Wojciechowska: W odpowiedzi na to stwierdzenie media pokazały udostępnione przez Centrum Informacyjne Rządu pismo sekretarza rządowego Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacka Cichockiego z grudnia 2008 roku z prośbą m.in. do CBAo objęcie tarczą antykorupcyjną 230 przetargów prywatyzacyjnych. A w nich ten dotyczący stoczni.
Moim skromnym zdaniem, po takim stwierdzeniu, Pani Wojciechowska powinna stracić pracę albo zapaść się pod ziemię. Bo albo wysmażyła tekst bez kompletnego przygotowania i przeczytania notatki Cichockiego albo świadomie manipuluje. Niech sobie odpowie zatem na pytanie, z jakim przetargiem mieliśmy do czynienia w grudniu 2008r. Podpowiem tylko, że w tych 230 nie ma fizycznej możliwości na transakcję ws. stoczni.
Wojciech Czuchnowski:Tym pomysłem delegalizacji automatów Tusk wymierza cios branży, która w ostatnich latach rozwijała się wyjątkowo bujnie. Na ulicach polskich miast jak grzyby po deszczu rosną "salony gier". Godzinami siedzą tam ludzie wpatrzeni w symbole migające na ekranach, łudzeni mirażem łatwej wygranej tracą codziennie małe fortuny.Dziesiątki tysięcy automatów w całej Polsce przynosiło tak kolosalne zyski ich właścicielom, że zamiast mniej lub bardziej skutecznie lobbować u polityków, powinni siedzieć cicho.Przekaz Tuska do tej branży jest jasny: nie da się was ucywilizować, ciągle stwarzacie problemy, psujecie polityków. No to was zlikwidujemy.
Oczywiście Czuchnowski nie śmie zapytać, dlaczego dopiero teraz Tusk decyduje się na taki krok, chociaż o tym, że hazard nęka jego ludzi, wie od połowy sierpnia. Dziennikarz nie wyraża też nawet ochoty, by zapytać premiera otwarcie, dlaczego zdecydował się na tak pochopne wyrzucenie projektu Kapicy do śmieci. A w sprawie stoczniowej nie śmie stawiać hipotez, czy aby wymieniony w stenogramach w rozmowie urzędników ARP "szef szefów", to właśnie Tusk. Decyzja premiera to nic innego, jak próba wyjścia z twarzą z sytuacji, chociaż - nawet przyznaje to Krzysztof Leski - nie obędzie się bez szkód. I jeszcze jedno - nie przypominam sobie, by wcześniej Czuchnowski pisał cokolwiek o szkodliwej działalności automatów w Polsce.
Agnieszka Kublik: Kiedy dziennikarze poszli tropem jego słów, że nikt od niego nie żądał udziału w "tarczy antykorupcyjnej", i że cała ta tarcza to fikcja, dokopali się do wystąpienia samego Kamińskiego, który chwalił się w Senacie w ubiegłym roku operacjami prowadzonymi w ramach właśnie tarczy antykorupcyjnej. Okazało się, że w 2008 roku rząd zobowiązał wszystkie tajne służby do antykorupcyjnej ochrony przetargów prywatyzacyjnych w tym też stoczni.Nazwano to tarczą antykorupcyjną. Wyszło na to, że Kamiński kłamał. Nie potrzebna była żadna operacja, to widać gołym okiem. To sam b. szef CBA okazał się swoim największym wrogiem. (...)Na konferencji prasowej był nerwowy, mówił nieskładnie, przytaczał w kółko te same argumenty. Poza powtarzaniem jak szlachetne cele i osiągnięcia miało CBA pod jego kierownictwem, nie umiał przekonać opinii publicznej do swoich racji.
Właściwie to samo odnosi się do Kublik, co do Wojciechowskiej. Nie wiem, jakim cudem w 2008r. rząd zobowiązał CBA do czegokolwiek w związku z przetargiem na stocznie.
Waldemat Kuczyński: Mariusz Kamiński miał śledzić przetargi stoczniowe i informować o zagrożeniach. Nie informował. Zbierał proch do użycia przeciw rządowi w interesie PiS, którego nigdy nie porzucił. Zastawił też wnyki na premiera, by go oskarżyć o przeciek. Ofiarą miał paść Donald Tusk, ale podejrzewam, że nie tylko on. Zamysł był szerszy. Sądzę, że akcję chciano zacząć bliżej kampanii prezydenckiej. Nie wykluczam, że grano też na upadek koalicji i wcześniejsze wybory. Odbywałyby się w tle nagonki na Platformę. Tu powstaje ważne pytanie: jak rozległa miała być akcja? Uważam, że jest tu bardzo wiele do zbadania i być może do odsłonięcia. Jakie były kontakty szefa CBA z prezesem PiS i z prezydentem? Czy robiono podchody pod PSL, by wyszedł z koalicji, pogłębiając kryzys? Czy uruchomiona miała być "Solidarność", specjalistka od wyprowadzania ludzi na ulice i palenia opon?
Niejaki Adam Buła, "Polska", o Katarynie: Nawiasem mówiąc, wykonującej mnóstwo śledczej roboty, która słusznie zawstydzać powinna wielu dziennikarzy wypisujących sobie ten zawód na wizytówkach. Tylko że - a uświadomiłem to sobie po raz kolejny, z nie mniejszą niż zwykle przykrością - Kataryna odkryje tylko tę prawdę, która będzie uderzać w PO. Czyli, szczerze mówiąc, gówno prawdę. Przynajmniej dla każdego, kto nie jest współczesnym manichejczykiem i rozumie, że aniołowie światła i ciemności są dość przemieszani po obu stronach barykady.
Wcześniej zamieścił w tekście pierwszy - lepszy i głupi komentarz jednego z komentatorów do Kataryny i na tej podstawie oparł cały swój wywód o tym, jaka blogerka jest niekonsekwentna i manipuluje dla określonej strony politycznej. Otóż, niejaki Adamie Buło, zajmujesz się komentatorką Salonu 24 a nie dziennikarką. A Ci powyżej wystawiają świadectwo waszej branży. Mariusz Kamiński, z każdej strony przez was gnojony, jeszcze próbuje być lojalny wobec was, dziennikarzy, tak jak wobec Donalda Tuska w sierpniu. Dzięki waszej pracy, premier ma wolną rękę i może robić, co mu się podoba. Nie dziwi więc brak decyzji ws. Mąki i Bondaryka, chociaż jeszcze parę dni temu szef rządu odważył się lekko skrytykować kierownictwo ABW. Dziękować wam nie ma za co.
Fragmenty konferencji Kamińskiego
Drobna pomyłeczka rzeczowa Anny Wojciechowskiej
Czuchnowski w kolejnym natarciu
Kamiński się pogubił wg Kublik
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka