Zgodnie z moimi przewidywaniami, włos z głowy kierownictwu ABW nie spadnie. Można się bulwersować, wskazywać wręcz idiotyczne i niezgodne z logiką działania wiceszefa służby, Jacka Mąki, ale prokuratura idzie dalej w zaparte. Nie będzie śledztwa ws. podsłuchiwaniu rozmów Gmyza i Rymanowskiego, jak i też - nie wiem, co bardziej szokuje - kontroli rozmów pomiędzy Giertychem a jego klientem - Sumlińskim.
Poznańska prokuratura nawet nie chce sprawdzać, czy działania ABW były zgodne z prawem. Umorzenie i koniec, chociaż ewidentnie służba łamała pewne zasady, po których szefostwo powinno opuścić swoje stanowiska. Nie mam też wątpliwości, że doszło do naruszenia prawa. Prokuratura jednak nie chce tego zbadać. Umarza, gdyż nie widzi nic niestosownego, nic, co by miało znamiona przestępstwa.
Czy powinno to dziwić? Z jednej strony, tak, dlatego, że wydaje się - żyjemy w praworządnym kraju. Gdzie podsłuchy prywatne nie będą wykorzystywane do procesu cywilnego i osobistych porachunków przez ludzi służb. Gdzie nie ma możliwości, by wykorzystywać nagrania z rozmów również adwokata z podejrzanym klientem. Ale jeśli na czele ABW stoją ludzie, którzy niegdyś zdobywali doświadczenie w UOP, to wszystko jest możliwe. Zatrważa jednak zachowanie prokuratury. Nie usunęła stenogramów z rozmów Sumlińskiego z mecenasami i idzie w zaparte.
Donald Tusk ogłosił niedawno, że będzie chciał skontrolować służby, by nie tworzyły "państwa w państwie". Po paru dniach zmiękł i nie miał już zastrzeżeń do Mąki i Bondaryka. Dzisiaj triumfuje, bo nie ma podstaw, by ich wyrzucać, głównie, dzięki prokuraturze.
Tylko gdzie się podział zapał i oburzenie "Gazety Wyborczej", kiedy służby podsłuchują dziennikarza i jego rozmowy z adwokatami? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Przede wszystkim tyczy się to tej właśnie części ludzi mediów.
Sylwester Latkowski dla "Rz": Stenogram podsłuchanej przez ABW mojej rozmowy z Wojciechem Sumliński, np. ten ujawniony w procesie jaki ppłk Mąka wytoczył Rzeczpospolitej zawiera fragment, który ewidentnie dotyczy mojej pracy dziennikarskiej w związku z filmem i książką "Zabić Papałę". Rozmawiam o nocnej wizycie szefowej grupy "Generał", zajmującej się sprawą zabójstwa generała Marka Papały, w asyście Lichockiego u niego w domu. Naruszono ewidentnie tajemnicę dziennikarską. Później Wojtek Sumliński prosił o anonimowość, a więc pogwałcono prawo do ochrony informatora, jaką my dziennikarze jesteśmy zobowiązani gwarantować.Myślę, że pilnie stowarzyszenia i organizacje dziennikarskie powinny zareagować w tej sprawie i nie tylko komunikatem prasowym.
"Rz" o umorzeniach
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka