Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
552
BLOG

Nietykalny Bondaryk

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Polityka Obserwuj notkę 31

Zebrałem kilka przykładów z ostatnich lat, które stawiają w bardzo negatywnym świetle szefa ABW, Krzysztofa Bondaryka. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy fakt jest dowodem na łamanie prawa. Ale nie mam też wątpliwości, że przy tej skali niejasności wokół poczynań zaufanego współpracownika Donalda Tuska, nie powinien on być szefem służby specjalnej. Skoro Kamiński wyleciał nie tylko za postawienie zarzutów, ale i "postawę moralną", ciekawe jest to, że premier nie stosuje tej zasady wobec swojego człowieka.

Luksusowe mieszkania

"Super Express" w kwietniu 2000 r.: Jak dostać za darmo i dożywotnio luksusowe mieszkanie? Trzeba zostać wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji. Tak jak Wojciech Brochwicz i Krzysztof Bondaryk. W Warszawie za takie mieszkanie zwykły człowiek musi zapłacić przeszło 350 tys. zł.Obaj wiceministrowie dostali z resortu w 1998 r. ponad 80-metrowe mieszkania na warszawskich Kabatach. Mieszkają na jednej klatce obok siebie w nowoczesnym bloku przy ul. Zaruby. Mimo że nie są już rządowymi urzędnikami, lokale należą im się dożywotnio. (...) Dlaczego Brochwicz i Bondaryk dostali je dożywotnio i za darmo? Mieli do nich prawo jako wiceministrowie. Przepisy nakazują jednak opuszczenie służbowego mieszkania po odwołaniu ze stanowiska. Znaleziono jednak sposób, by je obejść. Obaj wiceministrowie, pełniąc funkcję w resorcie, byli jednocześnie funkcjonariuszami straży granicznej. A funkcjonariuszom tym przysługują dożywotnio m.in. mieszkania służbowe. Miesiąc temu opisywaliśmy, jak obaj wiceministrowie pobierają po kilka tysięcy złotych miesięcznie, mimo iż nic nie robią. Po odsunięciu ich ze stanowiska trafili do tzw. rezerwy kadrowej komendanta głównego SG Marka Bieńkowskiego. A ten do tej pory nie wyznaczył im żadnych zadań. Jak ustaliliśmy, w rezerwie wiceministrowie mogą znajdować się bez końca, nawet dożywotnio. O przydzieleniu luksusowych mieszkań zadecydował komendant SG, który bezpośrednio podlegał służbowo wiceministrowi Brochwiczowi. Pikanterii dodaje fakt, żew resorcie Brochwicz nadzorował straż graniczną, której jednocześnie był funkcjonariuszem.

Służbowy przydział połączony z meldunkiem żony i dzieci

"Nasz Dziennik" w sierpniu 2008 r.: Tylko w samej Warszawie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dysponuje prawie tysiącem mieszkań służbowych o powierzchni najczęściej od 50 m kw. wzwyż. Podobna liczba lokali mieszkalnych w stolicy już została wykupiona przez funkcjonariuszy lub byłych funkcjonariuszy tej służby. Pracownicy ABW mają jednak prostszy sposób na zatrzymanie lokalu: po uzyskaniu służbowego przydziału meldują w nim rodzinę. W ten sposób blisko stumetrowy apartament użytkuje rodzina pułkownika Jacka Mąki, wiceszefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Atrakcyjne lokale przejmują też pracownicy innych służb - obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk otrzymał piękne mieszkanie na Ursynowie jeszcze jako pracownik Straży Granicznej. (...) Ile takich mieszkań służbowych w ostatniej dekadzie stało się własnością funkcjonariuszy i byłych funkcjonariuszy ABW, to jedno z pytań, na które przedstawiciele tej służby nie potrafili udzielić nam odpowiedzi. - ABW nie prowadzi ewidencji wykupionych przez funkcjonariuszy lokali komunalnych. Agencja nie dysponuje informacjami, czy taką ewidencję prowadzi sprzedający lokale komunalne, czyli ich właściciel - poinformowała mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzecznik prasowy ABW. (...)szef ABW rekomenduje właścicielowi lokalu, np. gminie, funkcjonariusza spełniającego wynikające z ustawy warunki do uzyskania lokalu, z którym właściciel może zawrzeć umowę najmu. A ten - po podpisaniu umowy - melduje w nim żonę i dzieci. Z takiego sposobu na pozyskanie blisko stumetrowego apartamentu w Warszawie skorzystał m.in. ppłk Jacek Mąka, wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. O wątpliwościach co do działania Mąki pisał krótko w swoim liście otwartym dziennikarz Wojciech Sumliński, który - zajmując się sprawą działalności dawnych WSI - jak wszystko wskazuje, sam stał się ofiarą prowokacji służb specjalnych. Według dziennikarza, Mąka już podczas kadencji Andrzeja Barcikowskiego otrzymał przydział służbowego mieszkania wartego ponad milion złotych przy ulicy Kazimierzowskiej w Warszawie. Poszliśmy tropem wskazanym przez Sumlińskiego. Jak udało nam się ustalić - rzeczywiście dzisiejszy wiceszef ABW ma gdzie przyjmować gości - powierzchnia "służbówki" liczy aż 91,5 m2. Oficjalnie - przyznanie mu apartamentu, bo tak trzeba określić lokal o takiej powierzchni w stolicy - było w zasadzie zgodne z przepisami.

Wyprzedaż mieszkań za bezcen

TVN24.pl, za "Newsweekiem", czerwiec 2009 r.:Ministerstwo Spraw Wewnętrznych pozbywa się resortowego osiedla. Za zaledwie 10 proc. rzeczywistej wartości luksusowe mieszkania na warszawskich Kabatach przejdą w ręce VIP-ów - donosi "Newsweek". Według tygodnika wśród szczęśliwców znajdą się m.in. obecny szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Krzysztof Bondaryk i były wiceszef MSWiA Wojciech Brochwicz. (...) Według wiadomości, które "Newsweekowi" przekazało MSWiA, mieszkania zostały przeznaczone do sprzedaży 21 stycznia 2009 roku. Według tygodnika minister otworzył drogę do wykupu mieszkań przez najemców. Procedura będzie się odbywać w myśl Ustawy o zakwaterowaniu sił zbrojnych RP, co oznacza, żeosoby przejmujące lokale mogą liczyć na upusty sięgające 90-95 proc.

Bondaryk otrzymał od "Ery" 1.5 mln czy ok. 450 tys. złotych- sprawę bada CBA

"Dziennik", listopad 2008 r.: Bondaryk od roku kieruje ABW. Nie zerwał jednak związków ze swoim poprzednim pracodawcą, siecią telefonii komórkowej Era.Zainkasował w tym roku już pół miliona zł - wykryli to już we wrześniu funkcjonariusze CBA, którzy badają oświadczenie majątkowe szefa ABW.Bondaryk forsował korzystne dla operatorów przepisy. Chodzi o ujawnione w lipcu przez DZIENNIK naciski szefa ABW dotyczące sposobu podsłuchiwania Polaków. Policja, CBA i służby wojskowe zgodnie chciały zakładać podsłuchy tak, aby firmy telekomunikacyjne nie wiedziały, kto jest podsłuchiwany. Jako jedyny sprzeciwił się temu Bondaryk, który w ustawie chciał zagwarantować dostęp do tych informacji pracownikom operatorów. "W pionach bezpieczeństwa telekomów siedzą byli funkcjonariusze służb specjalnych, których podejrzewany o handlowanie tymi informacjami" - tłumaczył DZIENNIKOWI wysoki rangą oficer komendy głównej policji.

Wątpliwości wokół kopiowania danych z Ery

TVN24.pl, czerwiec 2009 r.:Czy obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk złamał prawo? Tak sugerują zeznania ze śledztwa w sprawie ujawnienia tajemnicy państwowej. Chodzi o kopiowanie tajnych danych w Polskiej Telefonii Cyfrowej (operatorze Ery i Heyah) - pisze "Rzeczpospolita". (...) Zeznania świadków w tej sprawie – do których dotarła „Rz” - obciążają Bondaryka. Jego poprzednik na stanowisku pełnomocnika - Władysław Naja poinformował o spotkaniu, do którego miało dojść na przełomie lutego i marca 2005 r. Bondaryk miał wtedy prosić o wskazanie „najważniejszych celów będących w zainteresowaniu służb specjalnych”. I pytać wprost: „Kto interesował się Zygmuntem Solorzem?”. Inny świadek – inspektor bezpieczeństwa teleinformatycznego Eugeniusz T. – zeznał, że za czasów Bondaryka zlecono zgranie na płyty informacji o wnioskach służb badających m.in. zabójstwo generała Marka Papały. Chodziło o dane z komputera jednego z pracowników, który – według zeznań Nai – „zajmował się m.in. sprawą gen. Papały, w którą zaangażowane były osoby z kręgu Polsatu”.Wśród kopiowanych informacji miały się też znaleźć dane z komputerów ludzi odpowiedzialnych w PTC za kontakty ze specsłużbami. Na tej podstawie można ustalić, jakimi numerami telefonów interesowały się np. policja czy prokuratura. O kopiowaniu danych nie były poinformowane służby specjalne, choć wymaga tego regulamin ochrony informacji niejawnych. - Nie zostało to zgłoszone do ABW – zeznał Naja.

Do ABW wracają byli esbecy

Władysław Stasiak:Niepokojem musi napawać odradzanie wpływów Służby Bezpieczeństwa. Na stanowiska kierownicze, średnie i najwyższe, wracają osoby z SB.

 

Jeżeli w żadnej sprawie nie doszło do złamania prawa, chociaż wydaje się, że duże prawdopodobieństwo może zachodzić w przypadku kopiowania tajnych danych w PTC, to większość opisanych przez media spraw musi budzić zażenowanie. Zdobycie mieszkania dzięki układom, meldowanie w mieszkaniu służbowym rodziny, czy wreszcie gigantyczne upusty na lokale - to są sprawy dyskwalifikujące osobę do pełnienia tak poważnej dla kraju funkcji. Sprawa powrotu esbeków do struktur ABW jest nie udokumentowana nazwiskami, aczkolwiek Stasiak musiał mieć podstawy jako szef BBN do postawienia takiego zarzutu. Majątek Bondaryka zaś badała CBA i złożyła doniesienie do prokuratury w związku z rzekomym ukryciem prawdziwej wysokości wypłaty od Ery w oświadczeniu majątkowym. Ta jednak umorzyła śledztwo, ale do kosza wrzuciła oskarżenia szefa ABW, jakoby CBA miało nadużyć swoich uprawnień - dziwna sytuacja.

Jedno jest pewne - Donald Tusk stosuje podwójne standardy. O wszystkich sprawach musiał czytać w prasie, jeśli nie wiedział o nich wcześniej od zainteresowanego. A mimo wszystko dopuścił taką ekipę do struktur ABW. Skutki tego można zobaczyć dzisiaj i nic nie zmienią umorzenia prokuratury.

Wybranowski, "Nasz Dziennik", o meldunku rodzin do mieszkań służbowych

Tekst z "SE" nt. luksusowych mieszkań, jakie otrzymał m.in. Bondaryk, forum.poranny.pl

"Dziennik": CBA sprawdza majątek Bondaryka

Bondaryk otrzymał od Ery 450 tys. zł, ale nie pokazuje umowy

Bondaryk kopiował dane z Ery?

Umorzonko prokuratury ws. niedopełnienia obowiązków przez Bondaryka jak i nadużycia metod przez CBA

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka