"Dziennik": Sąd Najwyższy uchylił decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie przyczynienia się do śmierci pacjenta doktora Mirosława G. - byłego ordynatora ze szpitala MSWiA w Warszawie. Według sądu nienależycie zbadano zażalenie rodziny zmarłego, w sercu którego w czasie operacji zostawiono gazę. "Pozostawienie gazy w sercu to błąd w sztuce, ale prokurator nie przeanalizował tego zdarzenia w kontekście narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo, a sąd - rozpatrując zażalenie - przeszedł nad tym do porządku dziennego" - mówił sędzia Jarosław Matras uzasadniając postanowienie.
Prokuratura umorzyła ten wątek sprawy w 2008 r., po czym nastąpiła ogromna fala krytyki na Ziobrę i rząd Kaczyńskiego, który miał doprowadzić do zahamowania transplantologii w Polsce i nagonki na znakomitego lekarza. Dr G. ma już postawione zarzuty w związku z korupcją. Po zatrzymaniu lekarza, Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej posunął się w słowach o krok za daleko i skwitował, że "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".
Cała sprawa posłużyła ferajnie z "Gazety Wyborczej" do dezawuowania całej sprawy i obrony dr. G. I chociaż Ziobrę poniosły emocje, związane również z traumą po stracie ojca, to jednak powinien się wtedy powstrzymać i ugryźć w język. Zdania w tej kwestii nie zmienię.
Chociaż wyrok w sprawie naruszenia dóbr lekarza z zarzutami był skandalicznie surowy dla ówczesnego ministra sprawiedliwości, to może się okazać, że prokuratura postawi mu w przyszłości zarzuty umyślnego spowodowania śmierci pacjenta. Do jakiego precedensu wówczas dojdzie? Ziobro będzie płacił gigantyczne odszkodowanie lekarzowi, chociaż jego słowa się potwierdzą.
Ciekawy jestem reakcji "Gazety Wyborczej" i tej części mediów, która wieszała psy na CBA i Ministerstwie Sprawiedliwości po zatrzymaniu dr. G.To nie koniec, a dopiero początek.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)