Sprawa przecieku w aferze gruntowej w łańcuszku: Kaczmarek, Kornatowski i Krauze została umorzona. Konia z rzędem temu, kto mi wytłumaczy łopatologicznie, co wspólnego z normalną logiką ma wytłumaczenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Rzecznik prokuratury Mateusz Martyniuk:Prokurator uznał, iż podejrzani Janusz K. i Ryszard K. składając fałszywe zeznania w śledztwie prowadzonym w sprawie utrudniania postępowania prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie realizowali przysługujące im prawo do obrony (...) Natomiast w przypadku podejrzanego Konrada K., jak również odnośnie drugiego z zarzucanych czynów podejrzanemu Januszowi K., prokurator uznał, że podejrzani nie popełnili zarzucanych im czynów.
Za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna. Wedle kodeksu karnego, ten, kto nie mówi prawdy lub ją zataja w zeznaniach podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tak kuriozalne wyjaśnienie nie pozostawia wątpliwości - prokuratura działa w złej sprawie i ulega politycznym naciskom. Ci, którzy skonstruowali tak debilne wyjaśnienia, powinni natychmiast z prokuratury wylecieć.
Nie oszukujmy się, że to wpadka, kiedy organy ścigania uznają, iż ktoś złamał prawo i jednocześnie "tolerują" prawo do obrony w oparciu o przestępstwo. Prokuratorzy nie są tak głupi i niewykształceni. Ale pierwszy raz mamy dobitny dowód na to, jak polityka wkracza w organy ścigania. Ona dawno tam zalęgła, ale dzisiaj przeżywa chyba apogeum spod znaku jednej partii.


Komentarze
Pokaż komentarze (86)