Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
82
BLOG

Mnie to nie dziwi

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Polityka Obserwuj notkę 83

"Gazeta Wyborcza": Blamaż IPN. 70 stron dywagacji, że Kwaśniewski to TW ALEK.

Prof. Andrzej Friszke: Podziwiam sztukę pisania o niczym. Bo to jest o niczym, skoro dowodem współpracy Kwaśniewskiego z bezpieką ma być wpis ewidencyjny, znany już przecież sądowi lustracyjnemu w roku 2000. Wtedy sąd Kwaśniewskiego z zarzutu współpracy oczyścił.

Gontarczyk (za "Rzeczpospolitą"): Z dziennika rejestracyjnego wynika, że w 1982 roku pod pozycją 72.204 dokonano "zabezpieczenia operacyjnego", a w 1983 roku zmieniono kwalifikację przyjmując, że to tajny współpracownik o pseudonimie "Alek". Sąd doszedł do wniosku, że zarówno zabezpieczenie, jak i zmiana kwalifikacji dotyczą osoby pana Aleksandra Kwaśniewskiego.

Sąd lustracyjny w 2000 r. zdecydował, że na współpracę nie ma żadnych dowodów. Wedle nowej publikacji IPN, sąd zaufał kłamliwym zeznaniom esbeków i pominął nieprzychylną dla byłego prezydenta opinię Antoniego Zielińskiego. Nieznane były niektóre dokumenty:

Gontarczyk: Zakaz z zarządzenia ministra spraw wewnętrznych z 1 lutego 1970 r. w jednostkach zajmujących się rozpracowaniem środowisk dziennikarskich nie był respektowany. Wręcz nakazywano tu dokonywanie pozyskań bez względu na to, czy ktoś jest członkiem PZPR czy nie.

Wiadomo było, że tak jak w przypadku akt Lecha Wąłęsy, tak i dokumentacja dotycząca Kwaśniewskiego będzie niekompletna. Powszechnie znany jest sposób, w jakim obchodzono się z niewygodnymi dokumentami po obaleniu komunizmu. Skasowanie zapisu ewidencji z kartotek czy komputera nie stanowiło problemu i dlatego prawdopodobnie Kwaśniewski nie znalazł się na słynnej "liście Macierewicza". Toteż żadne donosy i akta spraw osobowych się nie zachowały.

Wiadomo natomiast, że Aleksander Kwaśniewski został 29 czerwca 1983 r. przerejestrowany na tajnego współpracowanika o ps. Alek. O publikacji parę miesięcy temu poinformował Janusz Kurtyka, za co go spotkał lincz ze strony samego zainteresowanego. Dzisiaj atakował prezesa IPN Ryszard Kalisz, chociaż nic o warsztacie tego historyka nie wie, a publikacji zapewne nie przeczytał, identycznie zresztą jak Szmajdziński. Kurtyka w ramach riposty przypomniał Kwaśniewskiemu parę miesięcy temu o tym, jak ten zataczał się pijany nad grobami polskich żołnierzy w Charkowie.

Dla mnie sprawa agenturalna byłego prezydenta to żadne zdziwienie, natomiast znowu okazuje się, iż nie trzeba przeczytać choćby fragmentów publikacji historycznej, by robić za "mądrą głowę" i atakować autora. Było tak w przypadku książki "SB a Lech Wałęsa", publikacji Zyzaka, więc tradycji musiało stać się zadość. Oczywiście z udziałem "Gazety Wyborczej", a jakże inaczej.

Co do Friszke, już tak na koniec, jego postawa również mnie nie dziwi. Jakoś ciągle po głowie chodzą mi jego słowa nt. Kiszczaka i Jaruzelskiego z niedawnego wywiadu w "Dzienniku".

Dz: Kiszczak nie przesadza, że okres, w którym kierował MSW był "najjaśniejszym okresem" w stosunkach państwo - Kościół?

Friszke: W jakimś stopniu mogę się z tym zgodzić. Bo jeśli się to porówna z poprzednimi dekadami, to tutaj był dialog i to na bardzo wysokim szczeblu.

Dz.: A sprawa śmierci ks. Popiełuszki? Kiszczak twierdzi, że to była prowokacja wymierzona w niego i Jaruzelskiego przez Mirosława Milewskiego.

Friszke: Też tak uważam. Zabójstwo nie było zleceniem ani Kiszczaka, ani Jaruzelskiego. Była to próba rozwalenia tych szczególnych stosunków z Kościołem. Bo dialog z Kościołem dla części aparatu partyjnego był niewygodny.

Dz: Ale gen. Kiszczak też ma krew na rękach?

Friszke:
Ma. Ale to nie jest krwawy kat. Policje reżimowe w innych krajach bywają znacznie gorsze. Policja Pinocheta rozstrzeliwała, torturowała, mordowała. Milicja Kiszczaka nie. Wypadki się zdarzały jednostkowo. Nie były to masowe morderstwa, od których inne reżimy się nie powstrzymywały.Kiszczak był takim oświeconym szefem milicji.

To tylko tak na marginesie, bo teza o "oświeconym szefie milicji", mającym krew na rękach, jest tak samo prawdziwa jak sugerowanie niegdyś przez historyka o pisaniu o historii przez IPN "pod dyktando PiS".

Fragmenty publikacji Gontarczyka w "Rz"

"Gazeta Wyborcza": Blamaż IPN

Wywiad w "Dz" z Friszke

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (83)

Inne tematy w dziale Polityka