Wojciech Czuchnowski i Agnieszka Kublik: Rząd premiera Kaczyńskiego pracował nad nowelizacją ustawy hazardowej, tak by zyskała na tym amerykańska firma GTec. Pilnować tego mieli sam premier i Przemysław Gosiewski. Takie rewelacje przynosi CBA.
"Dziennik": Ustawa hazardowa za rządów PiS była pisana pod Totalizator Sportowy, wspierał ją Przemysław Gosiewski, a urzędnikom "kazano siedzieć cicho i niczemu się nie sprzeciwiać". Do komisji śledczej trafiła właśnie analiza CBA dotycząca prac nad ustawą hazardową za rządów PiS z takimi wnioskami.
Przez dwa dni dziennikarze nagle uznawali CBA za wyrocznię, objawiającą prawdę. Biuro Kamińskiego uderzyło w PiS ws. Totalizatora Sportowego, można dywagować nie tylko nad tą "zbrodnią" partii Kaczyńskiego, ale i nad tym, dlaczego szef służby schował dokumenty "do szafy". Naszych medialnych przywódców czeka jednak rozczarowanie. Kataryna na swoim blogu oraz ja na twitterze wskazywaliśmy, co nam w tej analizie nie pasuje. Analiza Kataryny została uznana przez jednego z dziennikarzy za absurd, mi również się "dostało".
Rzekoma analiza CBA: Zamiast normalnej ścieżki legislacyjnej pozwolono, by najważniejsze zmiany legislacyjne zostały przygotowane praktycznie przez jeden z podmiotów działających na rynku hazardu, urzędnikom merytorycznym Ministerstwa Finansów kazano siedzieć cicho i niczemu się nie sprzeciwiać. Stworzono fikcyjny obraz prac nad nowelizacją w międzyresortowym zespole (...) (Gosiewski)Zamknął usta merytorycznym specjalistom z ministerstwa, nadzorowanym przez wiceministra Mariana Banasia.
Tyle dostaliśmy wrzutek, na podstawie których dziennikarze budowali hipotezy. Mnie zastanawiało to, dlaczego całość szokującego dokumentu, choć jest on jawny, nie została opublikowana przez TVP INFO i media podążające? Po drugie - skąd w oficjalnym piśmie mowa potoczna ("zamknął usta", "kazano siedzieć cicho") ? Na inne aspekty wskazywała również Kataryna, w tym na niespójność dokumentu.
Kataryna: "w projekcie utrzymano 10% dopłatę do gier, m.in. na wideoloterie, która przestaje być atrakcyjna dla grającego"a zaraz potem "w projekcie przewiduje się rażąco niskie opodatkowanie na wideoloterie" -opodatkowanie wideoloterii nie miało być "rażąco niskie", tylko dokładnie takie samo jak automatów - 30%, a autor opracowania sam sobie przeczy i nie może się zdecydować czy wideoloterie są złe bo rażąco nisko opodatkowane, bardzo atrakcyjne i silnie uzależniające, czy są złe bo obłożone dopłatami, a więc nieatrakcyjne dla grającego, a tym samym nie przynoszące wpływów do budżetu. Taki chaos argumentacyjny to z pewnością nie efekt pracy analitycznej pracownika CBA.
Czym okazała się więc rzekoma analiza? Szef CBA nie pozostawia wątpliwości.
Mariusz Kamiński (za "Dziennikiem"):Jak napisał Kamiński w oświadczeniu, dokument, który trafił do hazardowej komisji śledczej, zawiera m.in. omówienia anonimowych donosów, których nie można traktować jako ustaleń CBA.Chodzi o ujawniony we wtorek materiał, w którym napisano m.in., że z projektem zmian w tzw. ustawie hazardowej, którą w lecie 2006 r. do resortu finansów przekazał ówczesny wicepremier Przemysław Gosiewski, stały osoby związane z Totalizatorem Sportowym. Jedynym beneficjentem zmian nie miał być jednak Totalizator, a współpracująca z nim firma GTech, która miała sprzedać mu sprzęt potrzebny do organizowania wideoloterii. (...) "Publikacje te opierają się na wyrwanych z kontekstu próbach oceny informacji zawartych we wskazanych donosach, które nie znalazły, w ocenie CBA, odzwierciedlenia w stanie faktycznym związanym z procesem legislacyjnym dotyczącym nowelizacji ustawy hazardowej w tamtym czasie" -podkreślił były szef CBA. Zarzucił dziennikarzom, że manipulują dokumentem Biura, bo publikowane materiały na ten temat - jego zdaniem - nie obejmują treści analizy - w tym jej wniosków końcowych, wyraźnie wskazujących na zabezpieczenie interesów Skarbu Państwa w projekcie nowelizacji ustawy. "We wnioskach tych analityk CBA wyraźnie stwierdza, że ówczesny projekt zmiany ustawy hazardowej zwiększał obciążenia fiskalne dla rynku hazardu - zarówno dla Totalizatora Sportowego (wideoloterie), jak i sektora operatorów automatów o niskich wygranych".
Poseł Neumann z komisji śledczej wpadł na pomysł, by przesłuchać Kamińskiego i Kaczyńskiego ws. analizy. Większej wtopy niż ta trudno sobie wyobrazić i liczę, że dojdzie zarówno do pytań o tę sprawę jak i do odtajnienia jawnego przecież dokumentu przez media. Ciekawe, co wtedy napisze niezawodna para dziennikarzy z "Gazety Wyborczej".
Kublik i Czuchnowski: Rząd PiS pomagał hazardowi wg CBA
Kataryna o wątpliwościach dot. rzekomej analizy


Komentarze
Pokaż komentarze (63)