Abp Życiński: W tym tkwi wielka satysfakcja: wykończyć kolejny autorytet - to wielkie osiągnięcie pewnego środowiska, a obok jako kontrpropozycja obszerne cytaty z wypowiedzi jednej z szantażystek; cytaty, w których co trzecie pojawiające się słowo to słowo na "k" .
Kazimierz Kutz:Owe panie przebrały go w tę sukieneczkę, szminkowały, filmowały, bo zwęszyły duży ochłap świeżego mięsa. Bo to człowiek znany, wybitny, samotny i bogaty. I zaczęły tym handlować.
Maciej Maleńczuk: Krzysztof Piesiewicz to wybitny artysta, a artystom więcej wolno. A tym krajem rządzi stara baba, kołtun i kler uzurpujący sobie prawo do moralnych wyroków.
Magdalena Żakowska w "Gazecie Wyborczej": Piesiewicz wciągał kokainę? To dopiero ustali prokuratorskie śledztwo. Ale nawet gdyby, to czy zażywanie kokainy - choć zakazane prawem - czyni go złym człowiekiem? Moim zdaniem - nie. Czy byłoby to sprzeniewierzenie się własnym zasadom? Nie. Nigdy nie prowadził w Senacie krucjaty antynarkotykowej. Ani nie postulował legalizacji narkotyków. (...)Czy branie kokainy podważa jego autorytet? Jeśli autorytet to człowiek krystaliczny, który nigdy nie błądzi - być może. Tyle że tacy ludzie nie istnieją. Jeśli autorytet to człowiek, który błądzi rzadziej od innych - to Piesiewicz do takich należy.
Wczoraj po części broniłem Piesiewicza, konkretnie - "zjechałem" "Super Express" za tabloidyzację i pogoń za sensacją przy pomocy drogiego zapewne filmiku. I nadal jest mi w ułamku żal Piesiewicza pomimo, że kręci, mówiąc, iż wciągał do nosa leki. Ale to współczucie mija z każdą sekundą, bo powyższe komentarze coś mi przypominają. Pamiętamy zapewne wszyscy sprawę Polańskiego. Wówczas był taki sam scenariusz - wielki reżyser, więc wszystko mu wolno, 13-latka właściwie sama się puściła, bo często taki tryb życia prowadzą nieletnie, a w ogóle przestępstwo uległo przedawnieniu a system amerykańskiego prawa jakiś chory.
Wstyd mi, że hierarcha Kościoła potrafi bronić tak naprawdę zachowania, a nie człowieka. Bo w imię zasad chrześcijańskich, jeśli zauważa zabawy Piesiewicza z prostytutkami, to powinien zwrócić na nie uwagę przede wszystkim. Zawsze sądziłem, że w myśl mojej religii (z czego hierarchowie Kościoła zdają sobie doskonale sprawę), seks z prostytutkami jest cudzołóstwem. Ale podkreślam to tylko w odniesnieniu do abp Życińskiego. Jedynym "autorytetem" w mediach, który potrafił odważnie skrytykować postępowanie Piesiewicza i przypomnieć o konsekwencjach, był ks. Sowa. Postawa Maleńczuka zupełnie mnie nie dziwi. Dochodzę do wniosku, że ten, kto broni takich zachowań ze względu na autorytet, sam miał z tym bagnem do czynienia i szuka dla siebie usprawiedliwienia, może dowartościowania.
Za jakiś czas dojdziemy do poważnej paranoi - kiedy autorytet zamorduje, gwiazdy w mediach nie będą czynu potępiać, a podkreślać krystaliczny charakter osoby. Włączą się w to wszystko hierarchowie Kościoła. Jak powtarzam - "Super Express" rozgerał sprawę fatalnie, wręcz obrzydliwie. Ale nie usprawiedliwia to zachowania senatora, który powinien świecić przykładem jako postać publiczna. W dodatku uważająca się za przywiązanego do wartości rodzinnych i konserwatyzmu. Przypadek Piesiewicza powinien wywołać dyskusję o standardy etyczne w polskiej polityce. Ilu polityków wciąga kokę, udaje się na schadzki z dziwkami, a później ma w zwyczaju mienić się autorytetami?
Abp Życiński broni autorytet
Obrona Kutza
Maleńczuk: Artystom wolno więcej
Tekst Magdaleny Żakowskiej w "Gazecie Wyborczej"
Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).
Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.
Grzegorz Wszołek
Utwórz swoją wizytówkę
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka