Bardzo dobrze się stało, że Sekuła nie utajnił obrad. Mamy znakomity obraz wielkiego kapitalisty, tworzącego nasz rynek - jak mawia klasyk, Witold Gadomski. Kpina z komisji śledczej wyraźnie Sobiesiakowi się nie udaje. Posłowie opozycji wreszcie się przygotowali na przesłuchanie i ciągną je, zadając Rysiowi bardzo drażliwe pytania. A on przyjął taktykę taką, jak kiedyś Lew Rywin. Czyli jest skazany na porażkę.
Dowiedzieliśmy się, że Sobiesiak zna imię żony Drzewieckiego, poznał nieznaną nikomu umowę o Totalizatorze Sportowym, a także, że Sykucki - wbrew stenogramom - nie pomagał wprowadzać jego córki do zarządu spółki. Zachodzi podejrzenie o składanie fałszywych zeznań, co w kontekście ich ilości jest zabawne. Wiemy też, iż Sobiesiak w drodze na cmentarz na spotkanie z Chlebowskim miał 4 niedziałające telefony.
Przestępca w swoim expose chciał przekonać, że jest uczciwym biznesmenem a kontakty z politykami PO to nic nadzwyczajnego. Gdyby tak było - nie miałby się czego wstydzić i nie robiłby z siebie pośmiewiska, obrażając się jak dziecko na komisję. W pewnym momencie doszło nawet do sytuacji, w której Sobiesiak o pomoc w odpowiedzi na pytanie śledczego poprosił pełnomocnika, a ten poradził: "nie pamiętam".
Tak, panie Gadomski - takich mamy kapitalistów. Każdy polityk, który cokolwiek - choćby najmniejszą rzecz - załatwiał Sobiesiakowi, powinien zostać jak najszybciej z życia publicznego odsunięty. Obojętnie - czy z PO, PiSu, SLD czy PSL-u. Póki co, kontakty i załatwiactwo są pewne w przypadku ludzi partii rządzącej.


Komentarze
Pokaż komentarze (75)