Tajemnica komicznej rewizji CBA w domu Rosoła rozwiązana. Pojawiają się pierwsze informacje o tym, co kryją w sobie pendrive'y prawej ręki Drzewieckiego. Wiedza, pochodząca z wciąż nieoficjalnych źródeł, jest szokująca. Nośniki pamięci, które potulnie oddał Rosół funkcjonariuszom w skarpetkach, mogą pogrążyć nie tylko jego i Drzewieckiego, ale śledczych z Platformy Obywatelskiej.
Niedawno zastanawiałem się, czy to możliwe, by w komisji śledczej były wtyki. Zachowanie na przesłuchaniach Mirosława Sekuły, wygłupy Urbaniaka czy Neumanna i niezbyt dociekliwe pytania do świadków z Platformy Obywatelskiej, skłaniały mnie do takich hipotez. Co najgorsze i szokujące, mogą się one sprawdzić.
RMF FM: Bardziej szokujący natomiast jest drugi dokument, czyli pytania do byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Ich znalezienie może oznaczać, że Rosół nie tylko przygotowywał do wystąpienia przed komisją Drzewieckiego,ale również samych posłów PO, którzy przepytywali świadków.
Ciekawe, jakie pytania kryją się w nośnikach - domyślam się, że o wynagrodzenie Kamińskiego, może i znikające GPS'y, co ciągle wałkowali śledczy Urbaniak i Neumann. Rosół, co już pewne, miał przygotowywać do zeznań Mirosława Drzewieckiego. Pytanie - kto pomagał Rosołowi w utworzeniu projektu wystąpienia byłego ministra przed komisją śledczą?
Czy tak naprawdę Rosół oddał funkcjonariuszom CBA wszystko? Co jeszcze "wypłynie"? Czy były współpracownik Drzewieckiego czegoś nie ukrył?
Sprawa jest skandalem i jeśli się potwierdzi, śledczy z PO powinni zostać wyłączeni z prac komisji śledczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (77)