Koniunkturę na źle, by nie rzec złośliwie redagowane wiadomości nakręcają zawodnicy zapętleni na przebijaniu piłki na boisko przeciwnika. Nie pracują, jako dziennikarze tylko jako propagandyści, dlatego im gorszą informację urodzą w Wyborczej, tym więcej kasy zarobią w rządówce, ażeby ten wytwór odkręcić i nakryć, równie mocnym przekierowaniem w inne obszary. W zasadzie, redagowane jako dobre i złe informacje – propagandowe wiadomości, to naczynia połączone, jedni propagandyści żyją i zarabiają na życie dzięki pracy drugiego obozu. A my, dziarska publiczność czytamy i kibicujemy. Dobre dziennikarstwo, jak dobre jedzenie, je się w ciszy i szacunku dla pracy kucharza, zła potrawa wywołuje rwetes najpierw przy stole, później we wnętrznościach.
Jak od tego uciec, jak się przed tym bronić? Czytać ostrożnie i nie rezonować pochopnie. Szanować swoich autorów, najlepiej poznanych osobiście. Rozmawiać z ludźmi zrównoważonymi. Słuchać muzyki klasycznej.


Komentarze
Pokaż komentarze