247 obserwujących
1090 notek
1992k odsłony
  193   1

Plus ça change, plus c'est la même chose

Im bardziej Polska się zmienia, tym bardziej jest tym samym. W wielu aspektach życia publicznego, Polska zastygła jak mucha w bursztynie. Ciągnie się za nią od dziesięcioleci, jak kula u nogi, ciężar zaniechanej dekomunizacji oraz korowód prominentów z PRL-owskiego tańca chochoła.


Szukając w sieci właściwych superlatywów, godnych użycia w opisie powrotu Donalda Tuska na białym czworonogu (czy to koń, to się jeszcze okaże), natrafiłem na swoją notkę sprzed 14 lat, z maja 2007 roku. Miałem nadzieję, że straciła aktualność z powodu dokonanego od tego czasu postępu, ale gdzie tam...


=========================================================================

https://www.salon24.pl/u/wtemaciemaci/16926,gramatyka-i-zoologia

Gramatyka i zoologia


Dr Wojciech Sadurski, prawnik, publicysta, profesor Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji, napisał na łamach Salonu24:


Już nie wspominam o tym, że Kapuściński - sądząc wyłącznie na podstawie dokumentów, które Newsweek cudownie odkrył - pisał tylko o jakichś mało ważnych cudzoziemcach, którym nasz wywiad czy ubecja nie mogły zrobić żadnej krzywdy".


http://wojciechsadurski.salon24.pl/16433,index.html

  (zdezaktualizowany link starego formatu używanego wówczas na S24, nie wiem jak go zaktualizować)


Słowo "nasz" użyte przez pana w tym akapicie, czcigodny panie profesorze, jest w pańskich ustach warte tysiąca słów.


Uprzejmie zawiadamiam pana, że nie wiem jak kto, ale ja zdecydowanie sobie wypraszam pańskie bezpośrednie lub pośrednie imputowanie mi członkostwa jakiejkolwiek wspólnoty, która jest w stanie określać aparat represji komunistycznego państwa totalitarnego słowami "nasz wywiad i ubecja". 


Co jeszcze jest pańskim zdaniem nasze? Nasza konarmia, nasze taczanki, nasi czekiści? Nasza walka klasowa? Nasze utrwalanie władzy ludowej? Nasza broń jądrowa, piorunującym ciosem otwierająca nam drogę do zwycięstwa?

Nasz niedoszły do skutku marsz na Kopenhagę? Nasz robotnik, ten gość o przenikliwych oczach i niełamliwym sercu, który w znanym wierszu Szymborskiej bredzi o imperialistach, co nienawidzą jego kwiatów w oknie? 


Szanowny panie profesorze, dla poputczyków nie ma i już nie będzie ucieczki od faktów. Poznacie prawdę, i prawda was wyzwoli. To był wasz wywiad i wasza ubecja.


Jestem skromnym emigrantem w Australii, zamiast być na przykład profesorem uniwersytetu we Włoszech, z wielu złożonych powodów, ale między innymi również dlatego, że byłem konsekwentny, nie akceptując poglądu, że SB i WSI to nasz wywiad i ubecja, PZPR to nasza partia, PRL nasze państwo, a Feliks Dzierżyński to nasz Felek, patron naszej uczelni w Warszawie kształcącej naszych politruków. 


Jako pasjonat wolności słowa, nie mam naturalnie nic przeciwko temu, szanowny panie profesorze, by we własnym imieniu przekazywał pan opinii publicznej własne zdanie na dowolny temat. Ale człowiek wykształcony powinien biegle posługiwać się językiem ojczystym. Jeśli nie biegle, to przynajmniej poprawnie. 

Dla pańskiej wypowiedzi, właściwą formą gramatyczną zaimka dzierżawczego jest pierwsza osoba liczby pojedynczej, e.g. "mój wywiad i ubecja", a nie mnogiej: "nasz wywiad i ubecja".


Nie przysługuje panu uroczysta forma pluralis maiestatis. Nie przypominam też sobie żadnych między nami zażyłości ani poufałości, na mocy których mógłby się pan poczuć uprawniony do wypowiadania się kiedykolwiek w moim imieniu przy pomocy zaimka "nasz", choćby tylko żartem.


Byłoby mi osobiście bardzo miło, gdyby pomimo technicznie posiadanego przeze mnie obywatelstwa polskiego (technicznie, bo w praktyce niemal nie sposób się go zrzec z powodu praktykowanych przez pańskie państwo administracyjnych obstrukcji, choć Konstytucja RP na taki krok pozwala), zechciał mnie pan od dzisiaj uważać za mało ważnego cudzoziemca, nie objętego krzepkimi ramionami wspólnoty, którą ma pan na myśli gdy pisze pan o naszym wywiadzie i naszej ubecji.


Byłbym także głęboko zobowiązany, gdyby w przyszłości zechciał pan dostosować gramatykę swoich wypowiedzi zarówno do obiektywnie istniejącej rzeczywistości historycznej, jak i do mojego votum separatum.


Jedyna wspólnota do której poczuwam się z panem, szanowny panie profesorze, jaka mogłaby ewentualnie uzasadnić używanie słowa "nasz" w odniesieniu do mnie i pana jednocześnie, to wspólnota gatunkowa ssaków. 



Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale