Na wideo widać niewiele, a istnienia lub nieistnienia organizacji BYPOL, zrzeszającej byłych funkcjonariuszy białoruskich służb nie sposób potwierdzić albo zaprzeczyć.
Ale jest jeszcze 'contingency planning' a jeśli muskularne chłopaki na granicy białoruskiej miałyby rzeczywiście dostać PFM-1, sławne plastikowe miny-motylki, trudne do wykrycia, skonstruowane w celu urwania nogi lub ręki i z dużym powodzeniem używane przez Rosjan w Afganistanie, to się ze śmiechu nie powstrzymacie.
Jest jeszcze w Polsce ktokolwiek, kto miałby zadanie weryfikowania takich doniesień, czy wszyscy zostali odkomenderowani do mieszania w g•••ie i depisyzacji?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)