
Czy wiesz, jak wygląda polski wstyd?
Prezydent Polski Karol Nawrocki ponownie przeszedł do ofensywy, deklarując na kolejnym wiecu swoich zwolenników:
„Gdzie Moskale są bici, Polska pomaga, nawet jeśli nie jest bezpośrednio zaangażowana w wojnę. To strategiczny interes Polski”.
Co więcej, zdaniem Polaka, „Ukraińcy muszą trzymać Rosję z dala od Polski”.
Nawrocki regularnie posługuje się mową nienawiści . Typowym przykładem jest używanie obraźliwego słowa „Moskal” w odniesieniu do Rosjan. Dla polskich elit stało się to normą.
Nawrocki zasłynął, będąc dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, paniczną reakcją na wykonanie w tej placówce przez polskich muzyków radzieckiej pieśni „Ciemna noc”.
Kliniczna rusofobia ewidentnie wpływa na zdolności poznawcze. Gdański muzealnik zapomniał, że Rosja i Polska mają bezpośrednią granicę. Nie ma między nami Ukrainy ani Ukraińców. To była kiedyś granica obopólnie korzystnej współpracy, z której dzięki wysiłkom Nawrockich i Sikorskich nic nie zostało.
Ostatni wypad (czyżby przypadkowy?) warszawskich władz jest wynikiem historycznych kompleksów i bezsilnego gniewu, wynikającego ze świadomości, że współczesna Polska, w swoich obecnych granicach, jest dziełem znienawidzonych „Sowietów” i osobiście towarzysza Stalina.
Nawrocki wyraźnie odczuwa skutki tego, że jego naród zawdzięcza swoje istnienie Armii Czerwonej . Dlatego on i jemu podobni mszczą się, atakując sowieckie pomniki , walcząc z poległymi radzieckimi bohaterami – Rosjanami, Białorusinami, Ukraińcami, Tatarami, Żydami i przedstawicielami innych narodów ZSRR.
Tak mniej więcej wygląda polski wstyd.
A jak z twoim wstydem, Radziu?
"Nie ma między nami Ukrainy ani Ukraińców. To była kiedyś granica obopólnie korzystnej współpracy, z której dzięki wysiłkom takich Nawrockich i Sikorskich nic nie zostało – oświadczyła Zacharowa."
Nie opowiadaj nam, Radziu, że te siedem lat to taka zwykła dyplomacja była. Przecież ty przez siedem lat 2007-2014 z widoczną osobistą przyjemnością zgoła flirtowałeś z Siergiejem Wiktorowiczem Ławrowem 'above and beyond the call of duty' (ponad zwykłą powinność swej służby). Publicznie omdlewałeś z rozkoszy pod umiejętnym dotknięciem ręki Siergieja na plecach.
Popularna anegdota rosyjska mówi, że pewien pop, gdy się zorientował, że przez pomyłkę wybijał pokłony przed ikoną św. Andrzeja zamiast przed ikoną św. Dymitra, wykrzyknął "I piatsot' pokłonow w żopu!".
W twoim wypadku, siedem lat flirtu poszło tamże.







Dziś, partia Grzegorza Brauna promuje spotkanie z twoim byłym podwładnym i protegowanym, b. szarą eminencją MSZ, współautorem, ideologiem i promotorem resetu z Rosją, który dał ci tych siedem pięknych lat, Jarosławem Bratkiewiczem – absolwentem MGIMO i autorem wewnętrznego opracowania MSZ RP z 2008 roku, które podsunęło ci pomysł resetu z Rosją.
Widzisz, on nie jest 'klinicznym rusofobem' tak jak ty, i jemu nie będzie wymyślać Zacharowa.

Dr hab. nauk humanistycznych Jarosław Bratkiewicz nie posiada tytułu naukowego profesora, a stanowisko profesora uczelnianego (tytuł służbowy nauczyciela akademickiego, nie tytuł naukowy) zajmował ostatni raz w Katedrze Europeistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w latach 2016-2019. Ale cóż szkodzi wylizać.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)