... do czasów, kiedy Konsulat Generalny Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w Sydney organizował pikniki i herbatki dla tzw. "zdrowego trzonu Polonii" popierającego stan wojenny, finansowane z funduszów operacyjnych rezydenta.
Co to ma wspólnego z wpisem na blogu cytowanym poniżej, który wpadł mi w oko? Otóż, uczestnicy tych pikników i herbatek wpadali w dziką panikę i zaczynali talerzami (w tym pełnymi) oraz serwetkami zasłaniać twarze, kiedy się ich fotografowało. Nadmieniam przy tym, że niezdrowy odłam sydneyskiej Polonii absolutnie niczym jej zdrowemu trzonowi im nie groził, a jedynie robił mu zdjęcia w celach historycznych.
Wpis poniżej jest mniej więcej tak samo racjonalny jak popłoch konsularnych piknikowiczów. Ponadto nie rozumiem, co bloger Mireks ma przeciwko Stefanowi Kisielewskiemu. Czy Biblia jest też niedozwolona?Bo ja się obawiam, że jeśli zatytułuję następną swoją notkę, powiedzmy,"Mane, Tekel, Fares", to na mnie też się bloger rzuci. Do wyborów jeszcze chwila, a już nerwy puszczają?
Uprzejmie proszę o objaśnienie:
Co się zaczyna? I dlaczego aluzje do Kisielewskiego są lub mają być verboten w Salonie?
==============================================
mojeanalizy.salon24.pl/153859,zaczyna-sie
2010-01-31 22:42
Zaczyna się..
Przeczytałem notkę:
"Moje typy"


Komentarze
Pokaż komentarze (2)