Stary Wiarus Stary Wiarus
1058
BLOG

W sprawie telewizji obywatelskiej

Stary Wiarus Stary Wiarus Polityka Obserwuj notkę 5

Pan redaktor Janke wyjątkowo nieprzekonywująco udaje, że nie wie o co chodzi.


Burdelowe gwiazdki na suficie czternastometrowego Hummera i prowadzący noc wyborczą dziennikarz w smokingu były cool miesiąc temu, ale teraz już nie są. To już nie jest żaden news ani żaden model telewizji obywatelskiej, to jest archiwum.

 

 

Miesiąc to jest cholernie długi czas w polityce. Model z Hummerem jest teraz tak samo aktualny, jak wyblakły, czarno-biały archiwalny film z panną, która jako pierwsza w Polsce wetknęła sobie w gołą pupę strusie pióro, w kabarecie “Morskie Oko” w Warszawie, w 1928 roku.

 

Naturalnie, każdy temat można ciągnąć – puścić wywiad z prawnuczką tej panny, klip na temat jak wyrywać strusiowi z kupra pióro, rozmowę z kosmetyczką jak zachować na starość jędrność pośladkow, oraz dyskusję z rzecznikiem episkopatu o rozwiązłości obyczajów, ale co z tego?

 

Amerykanie mają takie powiedzenie “There is nothing as dead as yesterday’s news”. Nic nie jest tak martwe jak wczorajsze wiadomości.

 

Na dzisiaj, telewizja obywatelska to może być wywiad z tym policjantem , którego cały internet widział jak w Warszawie kogoś “zatrzymywał”, wszystko jedno kogo i za co, przy pomocy sekwencji: z piąchy – gazem – z glana. Potem wywiad z tym skopanym. Potem 45-minutowy czteroosobowy panel na temat profesjonalizmu policji – redaktor Janke, policjant brytyjski, policjant niemiecki i rzecznik KGP.  Na ścianie za panelistami niech będzie napisane złotymi literami “Nie może być tak, że władza przegrywa” – Hanna Gronkiewicz-Waltz.

 

Telewizja obywatelska to może być film z powietrza, pokazujący jak funkcjonariusze usiłują zestrzelić robokopter z kamerą. Zaraz potem wywiad z prezesem Urzędu Lotnictwa Cywilnego, na temat dlaczego należy zakazać posiadania prywatnych robokopterów, lotni, baloników, latawców, zeppelinów, uprawiania modelarstwa lotniczego i hodowli gołębi.

 

Telewizja obywatelska to może być wywiad w Berlinie z kierownictwem Antify.de, które opowie do kamery, kto zaprosił do Warszawy ich bojówkę i kto zapłacił za wynajem autobusów. A potem zaraz szybko cross do kawiarni Nowy Wspaniały Świat w Warszawie i szybkie pytanie do jej szefa, co on na to.

 

I tak dalej.

 

Nota bene, redaktorze Janke, czy zrobił pan już coś, aby postawić mirror S24 na serwerze poza Polską? Czy też dalej pan będzie udawał, że władza jest tak miłująca wolność w cyberprzestrzeni, że w ogóle nie ma sprawy, bo pan władzy wierzy.

 

Czy przyjmie pan nadchodzącą cenzurę internetu mrugając zaskoczonymi, niewinnymi oczami dziecka, nie posiadając się ze zdumienia i wyrażając nadzieję, że władza się poprawi ? A z utratą setek tysięcy postów i milionów komentarzy, oraz dochodu z reklamy, pan się pogodzi, i pogodnie objaśni wszystkim, że dura lex sed lex?

 

Na wolność słowa idą w Polsce ciężkie czasy. Kończy się czas siedzenia na płocie.

emigrant (nie mylić z gastarbeiterem)       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka