Zasępiony na wiadomośc o nadużyciach wyborczych Wladimir Wladimirowicz Putin ogłosił pomysł co najmniej tak genialny, jak "łampoczka Ijlicza", jak w pierwszych latach elektryfikacji ZSRR nazywano żarówkę Edisona.
Otóż, by nie dopuścić do oszustw, machlojek, bardaku i chachmętów, w każdym lokalu wyborczym założy się webcam, podłączy do internetu, i obywatele będą mogli bezpośredno monitorować wybory.
W rosyjskich wyborach w użyciu jest około 90 tysięcy lokali wyborczych. Nie wiem dokladnie, jak długo są otwarte w dniu głosowania, ale powiedzmy, że osiem godzin.
W każdym lokalu włączany kamerę w momecie otwarcia drzwi, i transmitujemy do internetu każde mrugnięcie powieką komisji wyborczej w ciągu następnych 8 godzin. Ponieważ my, Wladimir Wladimirowicz, jesteśmy carem oświeconym, to ten cały video stream rownież archiwizujemy, jako potencjalny materiał dowodowy.
Zbieramy tego materiału dowodowego 90 000 x 8 godzin = 720 000 godzini wizji i fonii, czyli 30 000 24-godzinnych dób, czyli jakby chcieć obejrzeć całość, około 82 lata.
W dwa dni po wyborach, zwołujemy konferencję prasową i prosimy by przybyli na nią także liderzy opozycji.
Kiedy wszyscy już usiedli, mówimy zasmuconym głosem: "Towarzysze, istnieją poważne poszlaki, że doszło do wielu oszustw wyborczych. Nie biespokojties, winni zostaną ukarani. Tu są dowody! "
Na stuknięcie o blat stołu otwierają się drzwi, i dwóch gwardzistów w galowych mundurach wnosi uroczyście pudło, w którym jest dwadzieścia zwykłych amatorskich twardych dyskow USB o pojemności 3TB każdy, razem 60 terabajtów tej wyborczej wizji i fonii. Ignorując gwardzistow, mówimy dalej z naciskiem: "ale wy, towarzysze, powinniście pomóc Ojczyźnie w ujęciu winnych. Zlokalizujcie konkretne dowody, a sam wystąpię z wnioskiem o ściganie do prokuratora generalnego!"
"Powodzenia", dodajemy, i opuszczamy salę.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)