Kolejne potwierdzenie mojej stawianej od dłuższego już czasu tezy, że Slawomir Mrożek, mistrz literackiego absurdu i 'pure nonsense' MUSIAŁ wyemigrować z powrotem do Francji, ponieważ w Polsce nie ma już czego w dziedzinie literatury absurdu szukać.
wyborcza.pl/1,75478,11576169,Tu_154__Wybuchu_nie_bylo.html
Seremet: - Rosjanie badali wrak i wybuch wykluczyli.
GW: Co wobec tego nasi eksperci badali w Smoleńsku we wrześniu 2011?
Seremet: - Badali elementy silnika, proces uszkadzania samolotu, stan instalacji paliwowych i hydraulicznych, pobierali próbki paliwa, płynów hydraulicznych.
(...)
GW: Kiedy brzoza była badana?
Seremet: - Prokuratorzy oglądali ją bezpośrednio po katastrofie.
(...)
GW: Co przebadano?
Seremet: - Tydzień po katastrofie była już w Polsce tona przedmiotów osobistych ofiar zabezpieczonych przez naszych prokuratorów w Smoleńsku. Potem zbadano także pod tym kątem ubrania ofiar.
Ekspertyza Instytutu Chemii i Radiometrii z 18 czerwca 2010 r. obejmowała badanie obecności: dinitrotoluenu, nitroglikolu, nitrogliceryny, trinitrotoluenu, heksagenu, oktogenu, pentrytu - czyli materiałów wybuchowych albo substancji, które wchodzą w skład materiałów wybuchowych. Badano też promieniowanie alfa, gamma, obecność węglowodorów.
Podobne badania już 12-13 kwietnia 2010 r. przeprowadzili Rosjanie w Zakładzie Ekspertyz Kryminalistycznych Departamentu Spraw Wewnętrznych Obwodu Smoleńskiego. Nic nie znaleziono. Instytut Higieny i Epidemiologii w Warszawie zbadał próbki na trujące substancje chemiczne i biologiczne.
GW: - Może nasi eksperci przeprowadzili badania standardowe, a użyte zostały niestandardowe materiały wybuchowe?
Seremet: - Biegli użyli najlepszych, najnowocześniejszych metod.
A konkretnie? Można gdzieś listę tych użytych najlepszych, najnowocześniejszych metod przeczytać?
Powinny być zastosowane - na początek - przynajmniej spektroskopia jonowa(ion mobility spectroscopy), spektroskopia Ramana, spektroskopia fourierowska w podczerwieni, spektroskopia masowa, chromatografia gazowa. Były?
Skoro wyeliminowano pospolite środki wybuchowe dinitrotoluen (DNT), nitroglikol (EGDN), nitroglicerynę, trinitrotoluen (TNT), heksogen (RDX), oktogen (HMX) oraz pentryt (PETN), czyli całe siedem związków, to zostaje jeszcze tylko ze trzydzieści innych mniej i bardziej egzotycznych materiałów wybuchowych, stałych i ciekłych, których można było szukać. Na przykład - szukaii ci biegli ciekłych środkow wybuchowych z grupy Astrolite, opartych o hydrazynę? Albo starych, dobrych, jeszcze hitlerowskich N-Stoff i R-Stoff, których technologię produkcji Rosjanie w całości przewieźli do ZSRR po zakończeniu wojny? Jak się nie testuje materiału spektrometrycznie i chromatograficznie na obecność konkretnej substancji, to się jej nie znajdzie.
Na obecność nowszych oraz najnowszych, częściowo nadal półeksperymentalnych materiałów wybuchowych, np. HNIW czyli CL-20, HHTDD, HNC, ONC, DDF (nota bene DDF, czyli furoxan, to wynalazek rosyjski), prawie na pewno nie testowano, bo trzeba by mieć próbki kontrolne do porownań widma nieznanej substancji uzyskanego na spektrometrach, a zaopatrzyć laboratorium w atestowaną próbkę takiego powiedzmy heptanitrokubanu nie jest bynajmniej prosto. Czasem trzeba te próbki kontrolne samemu syntetyzować od początku, a to jest jeszcze bardziej pod górę, bo jak się nie wie jak, to zabranie się do tego grozi ofiarami w ludziach wśrod personelu laboratorium.
Wygląda na to, że nie testowano rownież rzeczy osobistych ofiar ani szczątkow samolotu na obecność skladników termobarycznych materiałow wybuchowych: tlenku etylenu, tlenku propylenu, azotanu izopropylu, pyłów aluminium, magnezu lub cyrkonu. Nie testowano na ewentualną obecność metaloorganicznych związków fluoru. Nie testowano na obecność powszechnie znanych składników mieszanek hipergolicznych (eksplodujących samorzutnie w kontakcie składników ze sobą, bez potrzeby oddzielnego zapłonnika lub detonatora) - np. pochodne hydrazyny lub metylohydrazyny plus czterotlenek azotu. To tylko jedna możliwość, są jeszcze inne jak np. silany lub borany plus związki fluoru.
Długo mógłbym jeszcze wymieniać. Na temat specjalistycznych ("niekonwencjonalnych") materiałów wybuchowych i hipergolicznych każdy wojskowy instytut uzbrojenia na świecie ma kilkadziesiąt metrow bieżących półek pełnych specjalistycznej literatury. Ale co z tego. Polakom ma wystarczyć "jak walnęło, to urwało".


Komentarze
Pokaż komentarze (30)