Nie sposób nie zauważyć, że w cywilizacyjnych mistrzostwach Europy EURO 2012 Polska jest w doskonałej formie medalowej w konkurencji mongolizmu stylem zmiennym na ligowe bramki i może w niej liczyć na podziw świata.
Karetka pogotowia na sygnale, wioząca ciężko ranna ofiarę wypadku, musi taranować bramkę, żeby wjechać na autostradę, bo operator autostrady odmawia wpuszczenia pojazdu uprzywilejowanego - bo to, tamto i sramto.
Znam wiele krajów, w których władze województwa, prowincji czy stanu po takim numerze z zimną premedytacją zgnoiłyby przedsiębiorstwo odpowiedzialne za bramki, podejmując dzialania celowo skierowane na wpędzenie go w bankructwo. Gdyby kontrakt na to pozwalał, zostałby natychmiast rozwiązany, gdyby nie pozwalał, operator zostałby sucho poinformowany że nowego już nigdy nie otrzyma.
Nie mówiąc już nawet o tym, bo to oczywiste, że głupia pinda odmawiająca otwarcia bramki przed karetką na sygnale znalazłaby się natychmiast w areszcie z zarzutem spowodowania niebezpieczenstwa dla życia ludzkiego, a sąd wykazałby całkowity brak zainteresowania jej objaśnieniami, wsadzając ją na dwa lata bez zawieszenia.
Ale nie w Polsce. W Polsce teraz wszyscy będą się mądrzyć, dlaczego porządek musi być nawet dla konającego w karetce, bo kontrakt, bo minister bo urząd, bo tamto, bo sramto.
Najlepiej nazwijcie autostrade A4 Drogą im. Stanisława Ignacego Witkiewicza. To on wymyślił pojęcie "ogólna niemożność"
Kierowca pogotowia, wioząc rannego z wypadku, staranował bramkę poboru opłat na wjeździe na autostradę A4 w pobliżu węzła Przylesie na drodze wojewódzkiej 401. Informację o zdarzeniu otrzymaliśmy na Alert24.
Do wypadku doszło w sobotę około godziny 22.30. Pogotowie zostało wezwane do wypadku w pobliżu węzła Przylesie. Według informacji policji 20-latek kierujący peugeotem 206 wjechał do rowu i uderzył w drzewo. W wypadku ranne zostały dwie osoby. Kierowca peugeota był reanimowany i w stanie krytycznym autostradą musiał być przewieziony do Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu.
Jednak na wjeździe na autostradę w punkcie poboru opłat pracownica nie mogła otworzyć bramki. Wtedy kierowca pogotowia postanowił staranować przeszkodę i udał się w kierunku Opola.
PAP:
http://niezalezna.pl/29345-karetki-wylamaly-bramki-na-autostradzie-a4
Jak poinformował dyżurny komendy wojewódzkiej policji, 20-letni kierujący peugeotem 206 około godz. 22.30 wjechał do rowu i uderzył w drzewo. W wypadku poszkodowane zostały 2 osoby. Według dyżurnego straży pożarnej, jedna z nich była reanimowana. Dwie karetki, które zabrały poszkodowanych z miejsca wypadku, wobec braku możliwości wjazdu na autostradę A4, sforsowały bramkę wjazdową uszkadzając ją by jak najszybciej dotrzeć do szpitala w Opolu.
Wcześnie doszło do sporu między zarządzającą bramkami firmą Kapsch a mundurowymi. Chodziło o to, że bilety do bramek na autostradzie A4 obowiązują od 1 czerwca br. nie tylko zwykłych kierowców, ale także służby ratunkowe, jedzące na sygnale.
Jak informował portal nto.pl, firma Kapsch nie chciała wycofać się z pomysłu wpuszczania służb ratunkowych na autostradę tylko po pobraniu biletu. Lecz zdaniem mundurowych, na autostradzie obniży się przez to poziom bezpieczeństwa i utrudni działalność służbom ratunkowym. Przedstawiciele służb zapowiadali, że jeżeli przez konieczność pobrania biletu ratownicy choć raz nie dojadą na czas do miejsca zdarzenia, zawiadomią prokuraturę.
W związku z czym 31 maja b.r. Wicewojewoda opolski Antoni Jastrzembski zapowiedział, że w wyniku braku satysfakcjonujących rozwiązań dotyczących dojazdu służb ratowniczych na A4, po uruchomieniu poboru opłat zaakceptuje sytuację, w której straż będzie taranować bramki, by dojechać do rannych. Poinformował też, że urząd wojewódzki wysłał pisma do ministrów: spraw wewnętrznych, administracji i cyfryzacji, transportu, a także do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, informujące, że rozwiązania przyjęte przez firmę Kapsch, która jest zarządcą bramek wjazdowych na autostradzie A4 oraz Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, powodują istotne ograniczenia działalności służb ratowniczych w województwie opolskim.
- Sytuacja, w której karetka jadąc do poszkodowanych w wypadku ma się zatrzymywać, pobierać bilet, a wracając z rannym zatrzymać się i go zwrócić, jest kuriozalna. Dlatego żądam od instytucji, które taką procedurę wymyśliły, zniesienia głupich i nieżyciowych przepisów - powiedział Jastrzembski.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)