Dzisiejszego dnia nie sposób uciec myślami od Powstania Warszawskiego. Zależnie od tego, kto jakie gazety czyta, będzie albo pomstował nad głupimi Polaczkami machającymi szabelką, albo zachwycał się bohaterstwem pokolenia Kolumbów.
Do Wisły zbliżał się front dwóch walczących stron: Niemiec i Związku Radzieckiego. Oba państwa były wrogami II RP: zarówno Niemcy, jak i ZSRR mordowały elity, prześladowały Polaków i wywoziły ich do koncentraków. Zwycięstwo którejkolwiek ze stron (choć wtedy możliwe było już tylko jednej) oznaczało tak czy siak dalszą okupację kraju. W tej sytuacji najlepsze, co mogli zrobić Polacy, to kupić sobie popcorn i z bezpiecznej odległości obserwować zapasy dwóch tolitarnych reżimów. I modlić się, by najlepiej wyrżnęły się nawzajem i zniknęły z powierzchni ziemi.
Lecz jeśli już uznano, że należy pomóc którejś ze stron (nawet w świetle tego, jak rozprawiła się z AK choćby w Wilnie), najlepiej byłoby się skoncentrować na tym, co AK wychodziło najlepiej: zabrać kogo się da w teren leśny i tam dać Szkopom łupnia.
Tymczasem podjęto decyzję o walce w mieście. Na obronę KG AK muszę stwierdzić, że w ich szlachetnych głowach mogła nie zrodzić się myśl o tym, jak cyniczni mogą być Sowieci. Trudno też zrzucać na nich odpowiedzialność za śmierć cywili: w końcu trudno było przewidzieć kommando Dirlewangera albo że Rosjanie będą obgryzali całe lato/jesień pestki słonecznika, spokojnie patrząc, jak Powstanie zamienia się w miejską wojnę pozycyjną.
Niemniej i tak uważam, że władze powinny kierować się prawdopodobieństwem osiągnięcia celu. Jeśli takiego nie ma, należało wybrać cel mniej spektakularny. W Jugosławii również istniało rozrośnięte państwo podziemne. Nikt nie kwestionuje bohaterstwa jego żołnierzy mimo, iż nic mi nie wiadomo na temat Powstania Belgradzkiego.
Powstańcy byli Ludźmi Honoru: przez duże H. I dlatego należy im się szacunek i podziw. Niemniej zabrakło tego jednego, oślizłego, cynicznego drania na fotelu kierowniczym, który kierowałby się nie honorem, a racją stanu.
Tak czy siak, i tak myślę o tych ludziach z ogromnym podziwem i sympatią.
Teraz rządzą nami oślizłe, cyniszne lenie, które nie kierują się ani honorem, ani racją stanu.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)