Zmarł niejaki Wesołowski, były arcybiskup i były nuncjusz papieski w Dominikanie. Nie piszę że zmarł arcybiskup bo zmarły nim już nie był. Za swoje pedofilskie wyczyny został pozbawiony wszelkich kościelnych godności i stanowisk.
Wieści te jednak nie dotarły do świadomości naszych hierarchów którzy zadecydowali o pochowaniu go w stroju urzędującego biskupa z pierścieniem biskupim na palcu. Pokazali tym swoją arogancję i pychę ignorując papieskie wyroki. Ale to już nie pierwszy ich wyczyn. To zaślepienie swoją wielkością nie pozwala im zobaczyć, że piłują gałąź na której siedzą. Nie pozwala im dostrzec coraz bardziej pustych kościołów i malejącą rzeszę wiernych. Składa się na to wiele rzeczy ale też i zachowanie się tych którzy winni świecić przykładem a świecą prawie całym zestawem grzechów głównych
Nie wiem o co modliła się nad jego trumną duża grupa kapłanów. Czy może o sprawiedliwą karę trybunału niebieskiego za jego ziemskie wyczyny i za zwichrowane dusze jego ofiar?
Biskup Szkodoń wołał, że kto jest bez winy niech rzuci kamieniem. Jeśli chodziło mu o pedofilskie wyczyny byłego arcybiskupa, to ja mu odpowiadam, że jeśli o to chodzi to ja mogę śmiało rzucać. I miliony wiernych na całym świecie. Chyba zabrakło by kamieni dla wszystkich.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo