
Winą Gmyza było głównie to , ze nie dal sie sprofilować. Każda gazeta szuka swojego czytelnika i tak dobiera naczelnego i zespoł. Gmyz nie dał rady, bo Rzepa profilowała sie akurat na gazete poważną, wiarygodną i dobrze poinformowaną. Zupełnie inaczej jest z Urze. Tygodnik jakiś rok temu skręcił w strone kręgu czytelniczego Gapola, twardego elektoratu Pisu i po rozdzieleniu z Rzepą mocniej postawił na autorów niepokornych z własna marką na prawicy. Hajdarowicz tylko w połowie niszczy wolnośc słowa, wyrzucajac Gmyza i Wroblewskiego , ponieważ naprawił błąd w ostatnim numerze Urze publikując wywiad z Kaczyńskim o trotylu.To taki smutny los dziennikarskich wyrobników pióra - Gmyz nie dał sie sprofilowac, ale Marek Pyza , Wildstein, Ziemkiewicz robią to z radością albo i sami chcą bzdurzyć po smoleńsku- nic dziwnego, piszą przecież pod troche innego czytelnika. Gmyz miał więc tylko małego pecha.
Głównym problem Hajdarowicza po kupnie za 100 milionów Prespubliki były bardzo wysokie kontrakty gwiazd prawicowej publicystyki - do 35 do 50 000 miesiecznie oraz brak jasnego rozdziału kosztów i zysku miedzy Urze a Rzepą . Autor niepokorny Ziemkiewicz sugerował wtedy razem z Kłopotowskim Hajdarowiczowi agenture, niszczenie mediów, nieudolność biznesową. Właściciel przestał byc dla niego agentem natychmiast , gdy tylko Ziemkiewicz zobaczył swoje nazwisko w stopce redakcyjnej . Teraz dla Pisu znowu jest agentem, ale tylko w połowie, bo w Rzepie. Choć wydaje sie od dzis , ze prezes broniąc Gmyza w Urze chyba wybaczył tym samym Rzepie....Tak, Hajdarowicz jest w porzadku, kieruje sie tylko biznesem, czyli profiluje i dobiera dziennikarzy pod konkretnego czytelnika.Dlatego Gmyz nie mógł bzdurzyc o trotylu w poważnym pismie, ale prezes może ile chce dzisaj opowiadać swoich zwykłych głupot w Urze, Kaczyński może tam bełkotać po swojemu na przykład : Warto też zapytać o to, kto twierdzi, że zabicie 96 osób nie jest zbrodnią.
Redaktor Naczelny Lisicki probuje sie od tego pozycjonowania dystansowac, ale koniecznie nie w swoim pismie na jego łamach, /to byłby cholerny sabotaż/, tylko w telewizji w Loży Prasowej.Tam dystansowal sie od 99 procentowej pewności prezesa dziwiąc sie, czemu prezes nie pokazuje sprawców . Pozwole sobie na dygresje- wytrawny redaktor nie docenia geniuszu politycznego stratega Kaczynskiego.Dlaczego on nie mówi kto podłozył butelki z nitrogliceryną na Okęciu ? To proste, dopiero z okazji wyborów parlamentarnych mordercą dla Pisu będzie Tusk, a z okazji wyborów prezydenckich autorem zbrodni niesłychanej bedzie Komorowski. Teraz pokazywanie wszystkich kart byłoby czymś nierozsadnym, no i najważniejsza sprawa : prawde poznamy dopiero wtedy ,gdy prezes bedzie rzadził, nigdy wczesniej. Dlatego więc niepokorny Marek Pyza czy etosowy Ziemkiewcz takze nigdy nie zastanowi sie, dlaczego JK powołuje sie dzisiaj na "naukowe" oszustwo Macierewicza- na badania Małym Chemikiem Zagrodzkiego jeszcze głupsze niz niegdysiejsze odczytywanie nacisków z ruchu warg, czyli na nędzny i niepodpisany przez nikogo świstek, niewiadomego pochodzenia, sprzedawany publiczności jako uniwersyteckie, amerykanskie i prywatne trotylowe badania. A Wildstein nigdy nie zapyta ,dlaczego Binienda ukrywa pliki w Dynie- wtedy przeciez można by zobaczyć co i jak tam profesor oszukał. Nie chce wiedzieć ? Nie chce, poniewaz on jest dobrze sproflowany pod czytelnika, który koniecznie chce wierzyć, ze prawde o zamachu poznamy dopiero wtedy, gdy prezes wygra. Wtedy pewnie coś ugrają dla siebie i autorzy niepokorni, więc na wyścigi niczego nie rozumieja i nie widzą. Piszą bowiem pod zamówienie swojego rynku i targetu czytelniczego oraz oczywiscie swoje osobiste .
Ale to też jakaś sztuka biznesu prasowego tak dobrac autorow niepokornych do swojego pisma , aby czuli sie jak u siebie w domu - wszyscy za jednego i jeden za wszystkich, jak dumnie oświadczyli niedawno. . Hajdarowiczowi nie udalo sie w Rzepie , ale w Urze odnosi same sukcesy . Dziwie sie jednemu, dlaczego Hajdarowicz nie wyrzucił Gmyza na zbity pysk własnie do Urze? Chyba ten musiał go czymś tylko osobiście zdenerwowac, nadepnąć mu na odcisk , bo pasowałby tam idealnie.
Dzisiaj Hajdarowicz we Wprost podał swoje biznesowe, normalne i całkowicie zdrowe z tego punktu widzenia credo : jesli postanowię wydawać czasopismo o nazwie Fantastyka X i naczelny zdecyduje, ze kosmici wylądowali pod Warszawą- tak właśnie bedziemy pisaać .Moze z etyką wiele to wspólnego nie ma, ale w końcu każda potwora dostaje swojego amatora -jak nie będa zmyslać o zamachu trotylem w Urze, zrobią to w Gapolu. Przecież chodzi tylko o pieniądze.



Komentarze
Pokaż komentarze (46)