Ach pan Migalski, pan dr Migalski - co to za niezwykła postać...
Dlaczegóż to dr Migalski - ten, skądinąd wygadany i o miłej powierzchowności młody człowiek, wzbudza we mnie aż taki absmak?
Czemu wyzwala we mnie złe instynkty?
Facet jest denerwujący z bardzo prostego powodu.
Otóż gołym okiem widać, że pan Migalski jest kompletnym hipokrytą.
Tylko pozornie uczestniczył w procesie przepoczwarzenia prezesa z larwy w motyla, bo jako profesjonalista doskonale wiedział, że ów proces od początku do końca skazany był na porażkę. Tym bardziej zakłamane było jego oburzenie kiedy dostrzegł u prezesa nieoczekiwany powrót do dobrze znanej retoryki wojny. Wszyscy dookoła - a przynajmniej większość - przewidywali, że jest tylko kwestią czasu kiedy prezes powróci do tej retoryki, a jedynie Migalski - politolog z cenzusem - zdawał się być tym faktem kompletnie zaskoczony.
Jego rozważania na blogu, mające rzekomo dopomóc PISowi w przeciwdziałaniu spadkowi popularności, w istocie jedynie lansowały i lansują dra Migalskiego i jego funkcjonowanie w sferze publicznej jako obiektywnego, odważnego i potrafiącego przeciwstawić się samemu prezesowi, naukowca.
Naukowca, a nie polityka - bo polityka, jak należy sądzić - znudziła się już dr. Migalskiemu.
Tymczasem, jeżeli Migalski naprawdę wierzył w prawdziwość niezwykłej przemiany wody w wino - to jest osobą kompletnie naiwną, co jako profesjonalistę go dyskwalifikuje.
Oczywiście, że Migalski nie wierzył.
Uznał natomiast, że oto nadszedł odpowiedni moment - odpowiedni dla kariery dra Migalskiego - aby podzielić się taką oto odkrywczą refleksją:
Dla PISu byłoby lepiej, gdyby taka przemiana nastąpiła.
W istocie to prezes dał się podejść i nieopatrznie dopomógł Migalskiemu w cudownym przeistoczeniu się najpierw w europosła, a nastepnie w szanowanego celebrytę.
Na naszych oczach, wyciągnął prezes farbowanego królika z cylindrowego niebytu i przemienił w faceta, z którego zdaniem wielu się liczy, a przynajmniej cytuje je i rozważa.
Jakościowo Migalski dalej głosi rzeczy miałkie i bez większej wartości.
Lecz dziś, dzięki opisanej operacji, jego zdanie ma już inny ciężar gatunkowy.
Tak czy owak jest więc facet denerwujący.
Ot co.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)