Mamy kłopot, autorytety mam się podewaluowały! Jeśli nie okazują się tetrykami ssącymi miętówki, to wyłazi z nich, albo esbecki kapuś, albo alimenciarz.
A bez autoryteta, wiadomo, kiszka...
Wprawdzie mnie problem nie tyczy.
Bruce'a Lee już od dłuższego czasu nie wieszam nad wyrkiem, nigdy też nie byłem egzaltowaną gimnazjalistką wklejającą do kajecika fotki Justina Biebera...
Jednakże, jak mają żyć inni? Co bez przewodnika kroku nie zrobią...
Wieczni chłopcy z kompleksem Piotrusia Pana, którzy bez wyraźnej wskazówki nigdy nie wpadliby na pomysł, by protestować. Czy ich, mimo kodowskiego wieku, wciąż niedojrzałe kumpele.
Które z racji przeżytych wiosenek, winny dysponować szerszą wiedzą i bogatszym doświadczeniem, pozwalającym na większą samodzielność, czy na bardziej krytyczne spojrzenie.
Niestety ancien regime wyjałowił je do cna, i z samodzielność, i krytycyzmu... Wypatrują więc, niczym skipper opity rumem w sztormową noc, światła latarni.
Najlepiej w osobie wnuka błogosławionej pamięci pułkownika Światły... Ustosunkowanego, wygadanego, z buzią okrąglutką, niczym księżyc w pełni.
Dobrze zatem się stało, że na rynku coś drgnęło...
Najpierw opublikowali na fejsie swe sugestie waleczni KODerzy , a teraz, na Onecie, red.W. Bereś (z Honorowego Komitetu Poparcia Bronisława Komorowskiego) powyciągał z lamusa Madame Tussaud zakurzone figury.
Nie ukrywam, iż ten rodzaj działania nastraja mnie dość sceptycznie.
Albowiem "znam ja ich wszystkich: same łajdaki, Łajdak na łajdaku jedzie i łajdakiem pogania. Wszyscy judasze. Jeden jest tam tylko uczciwy człowiek... Ale i ten, prawdę mówiąc, świnia."
Teraz, kiedy Tuska już nie ma, a Platforma dołuje, barbarzyństwem byłoby pozostawienie mrowia Danieli bez należytego wsparcia. ("Ufam Platformie Obywatelskiej, więc głosuję na jej mądrych i dobrych ludzi. Mój podziw budzi Donald Tusk. Mój stosunek do niego obrazuje twierdzenie...Przed wojną nie musieliśmy zajmować się polityką, bo mieliśmy od tego Piłsudskiego. Teraz mamy Tuska.")
Dlatego mam propozycję... Tyleż koństruktywną, co końkretną.
Urządźmy casting na idola naszych czasów! Nówkę sztukę nie śmiganą...
Gdzie każdy będzie mógł zadebiutować... I pokazać, że taki mały, taki duży może świętym być.
Przykładowo;
"Nazywam się porucznik Zubek, przyjechałem z Mazur. Interesuję się sportami ekstremalnymi. Zwłaszcza dalekowschodnimi technikami walki... Jestem kreatywny, akurat tę moją cechę literatura opisała wyczerpująco...
Współtworzyłem Solidarność, założyłem Komitet Obrony Demokracji... Lubię pracować w grupie... Współpracowałem z KORem oraz Azraelem."
Osoba zwyciężająca eliminacje zostałaby umieszczona w rankingu -zawierającym nie więcej niż 14 osobistości - zwanym Mentorów, Autorytetów, Idoli Aktualualizacja (MAIA)
Gdzie wartość waloru korygowana byłaby na bieżąco w notowaniach ciągłych:
R.Rudecka - Kalinowska; + 6,66, J.Urban; + 1,14, A.Michnik; +1,02, L.Balcerowicz; b.z., T.Mazowiecki; - 0,95, L.Wałęsa; - 1,53...
Indeks notowań - Maia14 - będzie najlepszym odzwierciedleniem kondycji rynku.
Tyle na gorąco... Choć w papierach lat przybyło to naprawdę, wciąż jesteśmy tacy sami. Avanti o popolo, alla riscossa...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)