3 obserwujących
41 notek
18k odsłon
  302   0

Czy publiczne rozgrzebywanie homoseksualizmu i w ogóle intymnej strony życia jest bezpiecz

Żyję na tym świecie już niemal wiek cały, a więc z konieczności porównuję to, co było moim udziałem w latach młodości i w wieku dojrzałym z tym, co obserwuję dziś. Między innymi rzuca się w oczy jakaś nachalność w rozgrzebywaniu spraw, kiedyś taktownie omijanych, bo przecież każdy rozumny człowiek wiedział, że one istnieją, podobnie jak gotów był uszanować czyjąś intymność. Uważam, że wtedy nie włażono w ubłoconych buciorach do wnętrza człowieka, choć nie było RODO i innych rzekomych barier chroniących prywatność. Z kolei dziś, kiedy takowe się tworzy, jak wszystko wyłącznie dla zaspokojenia jakichś obrońców nie wiadomo czego, moja prywatność jest wyjątkowo inwigilowana, chociaż i tu pozory zdają się mówić coś innego, n. p. na wykazie mieszkańców w domofonie nie znajdziesz mego nazwiska, kiedy sięgam do Internetu i wywołuję interesujące mnie nazwisko, to z całą pewnością nie dowiem się o kimś szeregu rzeczy, które do niedawna nie były jeszcze tajemnicą, n. p. podstawowych informacji biograficznych. A co wobec tego myśleć o takim czy innym czipowaniu człowieka? Niekoniecznie implantem, ale telefonem, a może jeszcze innym sposobem? Po prostu człowiek dziś czuje się jak pies na coraz krótszej smyczy.

W tym paroksyzmie wiecznego zatroskania o prywatność jedna dziedzina odkrywa się coraz bardziej, do tego stopnia, że może rodzić wrażeniem iż jedynym tematem, jaki nas interesuje jest sex. I właściwie to jedynie on jest godzien naszego zaangażowania, co oczywiście rodzi konieczność manifestowania go na każdym kroku. Nie tylko na tzw. marszach równości, gdzie ludzie obnoszą swe libido zapominając o poszanowaniu samego siebie, a z kolei tego szacunku domagają się od otoczenia w postaci akceptacji swych dewiacji. Myślę, że o dewiacjach może tu być mowa, gdyż ludzie zachowujący się w sposób, jak to czynią uczestniczy tych imprez, z całą pewnością wymagają leczenia.

Liczne media i obecnie także sztuki sceniczne – mam tu na myśli popularne dziś seriale – są dziś polem walki o wyjście spoza sfery prywatności tzw. opcji seksualnych. Jest to uwertura do narzucania ogółowi tychże opcji. Kiedyś mowa była o homoseksualizmie, dziś o dewiacjach, które niekiedy nawet nazwać trudno. Wystarczy być innego zdania, żeby od razu zasłużyć na cenzurkę i przyrostkiem fob, a więc n. p. homofob. Posiadanie i manifestowanie innej opinii niż ta szerzona przez LGBT+ zasługuje na taką kategoryzację. Dziwne to jest, gdyż środowiska hołdujące opcjom seksualnym sprzecznym z porządkiem społecznym, o etycznym nawet się nie wspomina, żądają dla siebie nie tylko tolerancji, ale pełnej akceptacji, czego odmawiają całej reszcie, a więc ponad 90 % rodzaju ludzkiego. Jest w tym ogromny ładunek agresji, która zawsze towarzyszy próbom wymuszania czyjegoś, uznania dla czegoś co stoi w rażącej sprzeczności do czyichś pojęć moralnych i kulturalnych, bo te sprawy należą bez wątpienia do kulturalnego dorobku i skarbca ludzkości.

Środowiska homo, jako mniejszościowe sięgają po środki radykalne, a mają zaplecze w postaci jednostek i ugrupowań, którym nie od dziś solą w oku jest chrześcijaństwo. Ich poparcie dla LGBT jest czysto narzędne. Ten ruch uznano za szczególnie przydatny do wymazania Ewangelii ze świata. Trudno bowiem przyjąć, że politycy i biznesmeni, na ogół trzeźwo myślący, mogą popierać n. p. wariacką teorię gender, a z kolei jest to jeden z filarów gmachu, jaki usiłuje zbudować LGBT. Nic zatem nie jest dziwnego w tym, że wojujący seksualizm sięga po celebrytów, gdyż ich opinia przemawia w szczególny sposób do szerokich mas niechętnych do zadawania sobie trudu analizowania proponowanych im treści.

Przeżywamy czas, kiedy autorytetów szuka się wśród osób najczęściej wymienianych w mediach, tych tzw. z pierwszych stron gazet, a trzeba by raczej powiedzieć z ekranów telewizorów. Po prostu inne są kryteria określające rangę wartości. Mamy więc sportowców – to pojęcie jest już raczej stereotypem, z gatunku tych, które wyrażają wyłącznie funkcjonowanie tradycji, gdyż sportu amatorskiego już nie ma lub jest on niezauważany. Sport dziś uprawiany i pokazywany, to akrobacja, coś rodzaju cyrku powiązanego z wielkim biznesem.; niestety – mamy niektórych aktorów, mamy wreszcie ludzi biznesu i całą plejadę tych, którzy potrafili dopchnąć się do pierwszych rzędów a przywoływani do wyrażania swych opinii mówią co im ślina na język przynosi i, dodajmy, nie zawsze jest to transmisja z organu nie opodal umiejscowionego w człowieku, który zresztą nie zawsze jest w stanie nadążać za wypowiedzią swego właściciela – mowa, rzecz jasna, o rozumie.

są zatem często trywialne, ale i większość odbiorców nie inna. Dlatego fotki i opinie serwowane na rozmaitych portalach – przodują takie jak Onet.pl, interia i, niestety, często także Niezależna.pl – są na poziomie mocno zgrzebnym.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo