Prezentujemy obszerne fragmenty książki "Zamach na prawdę" Małgorzaty Wassermann i Bogdana Rymanowskiego.
Po 10 kwietnia w sądzie traktują panią inaczej?
Tylko raz zdarzyła się przykra sytuacja, zaraz po katastrofie. Dzień po powrocie z Moskwy, 14 kwietnia, miałam rozprawę w Bielsku-Białej. Nie było szans, żebym zdążyła. Poprosiłam o przełożenie, ale sędzia się nie zgodziła. Dopiero po mojej interwencji rozprawa została przesunięta na inny termin. Ostatecznie sprawę wygrałam w drugiej instancji.
Ktoś zrezygnował z pani usług?
Pewna pani powiedziała, że skoro tak bardzo domagam się prawdy o Smoleńsku, to ona rezygnuje z usług kancelarii. Stwierdziła, że skoro walczę z władzą, ona nie widzi szans, żebym wygrała dla niej sprawę. Ale to był wyjątek. Spotykam się z dużą sympatią. Niektórzy podchodzą do mnie na korytarzu w sądzie. Mówią, że widzieli mnie w telewizji i żebym się nie poddawała...
W jutrzejszym fragmencie Małgorzata Wassermann odniesie się do ujawnienia przez prokuraturę stenogramu z magnetofonu jaka-40 oraz oceni z perspektywy zawodowego prawnika różnice w wersjach zeznań chorążego Remigiusza Musia.
Więcej informacji na temat książki "Zamach na prawdę" na facebooku i twitterze.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)