Młodzi Polacy, którzy uciekliście na Wyspy przed naszymi zaściankowymi, teczkowymi wojnami – wracajcie! Brytyjczycy właśnie zlustrowaliRothschilda.
Sprawę opisuje "Financial Times" (po polsku tutaj). Z dokumentów wynika, że finansista Nathan Mayer Rothschild, "świadcząc usługi bankowe dla właściciela niewolników, używał tychże jako zabezpieczenia, z czego czerpał osobiste korzyści". Natomiast James William Freshfield – prawnik, założyciel firmy Freshfields (obecnie Freshfields Bruckhaus Deringer) – "i jego synowie mieli, głównie na Karaibach, kilku klientów będących właścicielami niewolników".
W porównaniu z ogromem wcześniejszego zaangażowania Europejczyków w niewolnictwo (w Imperium Brytyjskim handel niewolnikami zdelegalizowano w 1807 a samo niewolnictwo w 1833 r.) to – wydawałoby się – błahostka. Ale nie! "Spółki, pod adresem których istnieje domniemanie, że miały w przeszłości związek z niesprawiedliwością, jaką było niewolnictwo, znajdują się pod presją, gdyż fakt ten może dawać podstawy do wypłaty przez nie odszkodowań" – informuje "FT".
Owszem, w czasach działalności obu gentlemanów niewolnictwo było legalne. Ale od czasu procesu norymberskiego jest to kiepski argument... Więc rzecznicy zaczęli przypominać o społecznym zaangażowaniu Freshfielda i Rothschilda po słusznej stronie.
Śmiać się chce, bo widziałem właśnie stary skecz kabaretu Pod Wyrwigroszem, gnojący IPN i książkę "SB a Lech Wałęsa", za którą "stoją" oczywiście "Kaczory" (polska innowacja: politycznie konformistyczny kabaret). Pada tam takie mniej więcej stwierdzenie: "Anglicy mają agenta [Bonda], z którego zrobili bohatera. A my mamy bohatera [Wałęsę], z którego zrobiliśmy agenta!". Śmiech, aplauz. Teraz Anglicy mają filar kapitalizmu i lidera emancypacji Żydów, z którego zrobili nadzorcę z pejczem.
PS. XXI wiek będzie udany dla historyków. Głównie dzięki wielkiemu wynalazkowi cywilizacji zachodniej – procesom o odszkodowania za wydarzenia z odległej przeszłości. Jest wiele niewykorzystanych możliwości. Jeśli można naciągnąć na kasę państwa zachodnie, to dlaczego nie spróbować z muzułmańskimi? Milion Europejczyków uprowadzonych przez północnoafrykańskich piratów, tatarski jasyr – kto o tym pamięta?
Jak daleko w ogóle wolno cofać się w czasie przy takich rozrachunkach? Do "potopu" szwedzkiego? Do bitwy pod Grunwaldem? Do najazdu Brzetysława? Sprytni Niemcy być może nie po to podnoszą problem "wypędzeń", żeby wyłudzić wysokie odszkodowania, ale raczej po to, by samemu wykręcić się od płacenia całej niemal Europie. Własna krzywda to w naszych czasach niezła karta przetargowa; przećwiczyliśmy to, wyliczając straty wojenne Warszawy.
W tych odszkodowaniach i "odszkodowaniach" beneficjent powinien być zbiorowy. Np. w 2005 r. JPMorgan przeznaczył 5 mln USD na fundusz stypendialny dla czarnoskórych uczniów (w ramach ekspiacji za to, że dwa jego banki-poprzednicy używały niewolników jako zastawu hipotecznego), w Polsce natomiast znane są naciski części środowisk żydowskich, żeby RP płaciła za dawne majątki polskich Żydów organizacjom z USA.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)