Sprawa niezbyt świeża bo prezentacja pakietu Kluski odbyła się prawie tydzień temu, ale z racji tego, że była już poruszania na tym blogu i że często przewija się w wypowiedziach wielu innych piszących warto ją przyjrzeć się jej jeszcze raz.
Niestety zgodnie z przewidywaniami z pakietu, który miał zrewolucjonizować polską przedsiębiorczość pozostał pewien potworek, który niewiele da tym, którzy własną firmę chcą założyć zaś osobom, które własny biznes już prowadzą nie da nic, a nawet ich sytuację pogorszy. Zamiast rejestracji firmy w trzy dni będzie można ją rejestrować w pięć (chyba, że wybierzemy internet, ale w jaki sposób ma to działać - nie wiemy). Zupełnie niepotrzebnie zrezygnowano z gminnej ewidencji działalności gospodarczej na rzecz i tak przeciążonych Urzędów Skarbowych. Zawieszenie działalności dotyczyć będzie niewielkiej grupki (jakieś 140-180 tys.) podatników rozliczających się kartą podatkową. W dodatku będzie dość krótkie bo od 1 do 10 miesięcy. Wreszcie nie ograniczono ilości kontroli, od zasady "jedna kontrola na raz" istnieć będzie nadal szereg wyjątków, przewidując jedynie kilka ogólnych reguł (n p. celowość kontroli) w większości i tak przewidywanych w odpowiednich ustawach i niestety najczęściej martwych. Pewnym postępem jest ograniczenie ilości dni roboczych w roku podczas, których można kontrole prowadzić, ale nadal dotyczy to tylko pewnych grup przedsiębiorców (co z wolnością gospodarczą ma dzielenie przedsiębiorców na poszczególne kategorie to odrębny temat). Innym pluskiem jest to, że można założyć sobie działalność za darmo, ale co z tego skoro na prawdziwe problemy zaczynające się po rejestracji rząd już nie odpowiedział. I raczej już nie odpowie, gdyż premier sprawia wrażenie jakby na tej zmianie chciałby już poprzestać, a pewne nieśmiałe nadzieję Kluski zbył milczeniem.
Jak już pisałem była szansa na to by PO i PiS połączyły wysiłki przy omawianej tematyce. Niestety Kaczyński Jarosław przekreślił ją ostatecznie, zaliczając Szejnfelda do grupy obrońców układu i tych, którzy Kluskę do więzienia wsadzili. Niestety premierowi po raz kolejny coś się pomyliło albo działał w złej wierze bo akurat Szejnfeld bym jednym z tych posłów, którzy zarówno w sprawie Kluski jak i innych podobnych skandali interweniowali na forum publicznym często. Wygląda więc na to, że bieżąca walka polityczna jest ważniejsza niż załatwienie ważnych spraw obywateli. Szkoda.
A tak swoją drogą może warto po prostu wrócić do pewnej zapomnianej ustawy z 1988 r.?



Komentarze
Pokaż komentarze (16)