muad muad
40
BLOG

Zły tydzień dla wymiaru sprawiedliwości.

muad muad Polityka Obserwuj notkę 5

Zaczęło się od orzeczenia 3 sędziów Sądu Najwyższego, które może doprowadzić do całkiem sporego zamieszania w kilkunastu tysiącach różnych spraw prowadzonych w całej Polsce. Chodzi o to, że tzw. delegacje dla sędziów, zdaniem Sądu Najwyższego, może dokonywać jedynie Minister Sprawiedliwości. Nie może on delegować tej kompetencji na swoich zastępców. W praktyce oznacza to, że sędzia oddelegowany do sprawy przez wiceministra, który wydał orzeczenie w danej sprawie, uczynił to nie będąc do tego legitymowanym czyli wszyscy ci, których interesy zostały w ten sposób naruszone, mogą domagać się wznowienia zakończonego postępowania jeżeli tylko od tego czasu nie upłynęło 5 lat, zaś sprawy, które jeszcze są w toku będą musiały zostać wszczęte od początku. Oczywiście oznacza to jedynie przeprowadzenie postępowania od nowa i nie oznacza, że merytoryczny wynik procesu będzie inny, tym nie mniej bałagan, który może w ten sposób powstać jest w zasadzie trudny do opisania. Tym czasem minister Ziobro z charakterystyczną dla siebie swadą oznajmia, że jego zdaniem delegacje są ważne i tyle. Zero propozycji i pomysłów na wyjście z tego kryzysu. Problemu więc to nie rozwiązuje, a jedynie sprawę komplikuje bo pozwala się domyślać, że wadliwe delegacje nadal będą wydawane więc liczba spraw do wzruszenia będzie regularnie wzrastać. Nadzieją na rozwiązanie konfliktu jest decyzja prezesa SN - sędziego Gardockiego, że sprawą ma się zająć pełny skład SN (po raz pierwszy od lat bodajże 15). Na marginesie warto się zastanowić nad tych likwidacją delegacji, bo to instrument naruszający trójpodział władzy.

            Tydzień prawie mija, kiedy w piątek gruchnęła wieść o tym, że amerykański sąd odmówił wydania Edwarda Mazura. Sprawa głośna lecz trzeba podkreślić, że powyższa decyzja całkowicie podważyła i mocno ośmieszyła polski wniosek ekstradycyjny. Jeżeli prawdą jest to, co napisał sędzia Keys, że w polskim wniosku nie zgadzały się tak podstawowe elementy jak daty przesłuchań, to jest to jedna, wielka wpadka „elitarnej" grupy prokuratorów badających tę sprawę. Według mnie warto zwrócić uwagę na uznanie przez sędziego za kompletnie niewiarygodne zeznań Artura Zirajewskiego. Obala w ten sposób jedną z ulubionych metod rodzimej prokuratury polegającą na tym, że najpierw się delikwenta o grubej kartotece trzyma długo w areszcie tymczasowym, a potem, gdy już zacznie gadać, przedstawia się go jako najbardziej wiarygodnego świadka w danej sprawie. Niestety mistrz PR-u jakim niewątpliwie jest minister Ziobro woli uprawiać żałosną, polityczną szermierkę z Millerem na trupie generała Papały, niż przedstawić opinii publicznej nowe argumenty, które umożliwią sprowadzenia Mazura do Polski.

         W międzyczasie mieliśmy kolejną wpadkę. Nie grozi ona paraliżem wymiaru sprawiedliwości i nie sprawi, że zleceniodawcy mordercy gen. Papały pozostaną bezkarni. Uderza jednak ono w coś, co było jednym ze znaków rozpoznawczych PiS. Chodzi o walkę z nepotyzmem i korporacjonizmem. Sprawa mi bliska bo sam „kibicowałem" PiS i PO w ich walce o szersze otwarcie korporacji prawniczych. Radość była spora bo dużo w tej sprawie udało się zrobić (niestety dotyczy to tylko zeszłej kadencji parlamentu). Tym czasem syn ministra Wassermana wystartował w konkursie na aplikację prokuratorską w Krakowie. Egzamin na aplikację ma mieszany charakter - część pisemną przygotowuje komisja w Warszawie natomiast zestawy pytań z części ustnej przygotowuje lokalna prokuratura, w której przypominam, że minister Wasserman pracował jeszcze za czasów PRL. Oczywiście syn zdał i uzyskał dobrą ocenę. Sam minister ostro obruszył się na dziennikarzy, za grzebanie przy jego rodzinie i zaczął się bronić w identyczny sposób jak wcześniej adwokaci bronili swoich zstępnych, kiedy oni, jako jedyni, zdawali na poszczególne aplikację prawnicze. Jego obrona była niemalże identyczna jak tych, których dzieci podostawały się w drodze dziwnych odwołań na prawo w Gdańsku. Brzmi to mniej więcej tak: zdolne mam dziecko i mu nielegalnie nie pomagam, a wy chcecie go zniszczyć i uniemożliwić bycie szczęśliwym. Warto by minister i jemu podobni zdał sobie sprawę, że chodzi tu o dobre obyczaje, a nie dosłowne złamanie prawa. Nikt nie twierdzi, że syn, minister i komisja byli w zmowie i że ustawili egzamin (nie ma na to dowodów). Możliwe, że młody Wasserman jest dobrym i mądrym prawnikiem. Chodzi jednak o to, że taka sytuacja jest nieprzejrzysta i rodzi uzasadnione podejrzenia, co do czystości uczciwości przeprowadzonego egzaminu. Nic nie stało na przeszkodzie, by syn ministra zdawał w pobliskich Katowicach, a potem przeniósł się do Krakowa. Władzy, która domaga się odnowy i przezroczystości tejże mniej wolno. Tu chodzi tylko o to, z czym PiS chcę walczyć. Tylko tyle i aż tyle.

      Całkiem sporo się tego uzbierało jak na jeden tydzień. Można by jeszcze przypomnieć o coraz większej kompromitacji CBA w sprawie „afery gruntowej". Zamiast jednak rozwodzić się w tej materii podaje dwa linki:

1. http://macieksonik.salon24.pl/index.html
2. http://www.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=19473

oraz polecam podsumowanie „afery gruntowej" w ostatnim weekendowym Dzienniku (niestety jakoś linka nie znalazłem). Wszystko to pokazuje, że sanacja wymiaru sprawiedliwości tak radośnie głoszona przez rząd i cześć publicystów jest ciągle w lesie, głębokim lesie i wiele wskazuje na to, że niestety w nim zostanie.

 

 


 

 

muad
O mnie muad

Jestem normalnym człowiekiem, żyjącym w nieco normalniejszym kraju. Cash Advance Loans

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka