muad muad
20
BLOG

Pana czas już minął czyli mamy przełom?

muad muad Polityka Obserwuj notkę 8

Debatę Kaczyński - Tusk bez wątpienia wygrał ten drugi. Tusk walczył wczoraj o życie i tę walkę zakończył sukcesem. Był lepiej przygotowany, bardziej rozluźniony i spontaniczny od swojego konkurenta. Miał też lepsze pytania i w przeciwieństwie do Kaczyńskiego z reguły mieścił się w limicie czasu. Nie miał dzięki temu potrzeby przerywania drugiej stronie. Jednym zdaniem Tusk wygrał wizerunkowo i merytorycznie.

Największą przewagę Tusk zyskał w części poświęconej na tematy gospodarcze. Skutecznie zdjął przeklętą maskę liberała przyjmując pozę swojaka z sąsiedztwa, który wie, że ziemniaki i jabłka są drogie, dzieciaki regularnie wieją do Irlandii , a pielęgniarki mało zarabiają mimo świetnych wyników gospodarczych. Premier nie potrafił podać żadnych danych broniących dorobku jego rządu, co przecież udało mu się w debacie z Kwaśniewskim. Również zepchnięcie debaty na służbę zdrowia i autostrady czyli na dwie rzeczy, które Pisowi wybitnie nie wyszły należy uznać za sukces Tuska.

W drugiej części było bardziej remisowo. Tusk pogubił się w tematyce niemieckiej i unijnej. Kaczyński dał się wpuścić na zderzenie postaci Fotygi z prof. Bartoszewskim i mało przekonywająco mówił o Iraku oraz o korzyściach jakie rzekomo uzyskaliśmy w zamian za nasze zaangażowanie w tamtej części świata. Obydwaj pokazali, że tematyka zagraniczna to ich słabe punkty. Monika Olejnik pokazała zaś, że prowadzenie debaty na najwyższym szczeblu też przekracza jej możliwości.

Trzecia część choć najbardziej obfitowała w słowne potyczki i wzajemne ataki była zdecydowanie najsłabsza. Należy jednak stwierdzić, iż retorycznie i wizerunkowo ponownie lepszy okazał się Tusk, który zgrabnie wybrnął z pytań o przyszłą koalicję i opinię na temat ministrów Ziobry i Kamińskiego. W dodatku pognębił premiera hasłem tej debaty: Pana czas już minął.

Po raz kolejny nie sprawdziła się formuła debaty. Liderzy często nie mieścili się w czasie, zaś zawiązującą się ciekawą polemikę przerywało sakramentalne: proszę zadać pytanie. PiS natomiast dał się wypuścić z publicznością, która w przeciwieństwie do pierwszej debaty, stała się aktywnym uczestnikiem tej dyskusji i swoim zachowaniem wyprowadzała premiera z równowagi i przypominała mu skutecznie, że debata to nie to samo co ekspose. Oczywiście zwolennicy Pisu także na salonie 24 od razu rzucili się na "kiboli" z PO (w czym królował chyba Budyń z plusem pisząc, że PO wygra wybory jak Hitler w '34) zapominając, że to nie oni wygrali debatę Tuskowi, tylko Kaczyński swoją miałkością i kiepskim przygotowaniem ją przegrał. Zresztą wystarczyło nie zgodzić się na takie ustawienie publiki przed debatą i kłopot z głowy. Pisowscy spin-doktorzy tym razem się nie popisali.

No dobrze, a co wynika z tej debaty dla przyszłości kampanii wyborczej? Według mnie wynik wczorajszej potyczki to ostateczna klęska manewru okrążającego PO wymyślonego przez tandem Dubaniowski-Bielan. Tusk pokazał wczoraj, że to on a nie pijano-chory Kwaśniewski jest realną alternatywą dla rządów PiS. Skutecznie zerwał z gębą polityka bez charyzmy, miałkiego chłopca do bicia. Okazał się zdolnym do pokonania w bezpośrednim starciu "świetnego stratega" Jarosława Kaczyńskiego. PO w ciągu ostatniego tygodnia dość skutecznie zaczęło przejmować inicjatywę w kampanii i jeśli znowu nie zaśnie na finiszu ma szansę wygrać te wybory, a nawet współrządzić z PSL.

Z kolei LiD na własne życzenie chyba na trwałe okopał się na pozycji numer 3 i musi przygotowywać się do pełnienia roli albo marginalnej opozycji albo przystawki PO. I w jednej i w drugiej roli będzie za plecami Platformy. Poniedziałkowa debata Tusk-Kwaśniewski to chyba ostatnia (niewielka) szansa by coś tutaj zmienić.

A PiS? Zapewne zadba o to by przekaz z debaty był mniej druzgocący w mediach publicznych (kto oglądał wczorajszą Panoramę czy TVP Info ten wie o czym myślę). Do tego będzie uprawiało demagogię w swoim stylu, że premier był świetny, ale publiczność mu nie dała się wysłowić. Pewnie odpali też jakąś wunderwaffe w ostatnim tygodniu kampanii by jakoś przykryć swoją piątkową klęskę i wygrać wybory rzutem na taśmę. Na razie mam wrażenie, że kampania PiS mocno straciła ze swojego impetu i profesjonalizmu. Spoty jakby gorsze, plakaty słabsze, a lokalna kampania w moim regionie jest naprawdę słaba. W dodatku niepokonany lider nagle dostaje "bęcki" od ciamciaramci.

Co to oznacza? Po prostu tyle, że Kurski musi wrócić.

muad
O mnie muad

Jestem normalnym człowiekiem, żyjącym w nieco normalniejszym kraju. Cash Advance Loans

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka