Czyli o nowym rządzie słów kilka. Nie jest to może ekipa marzeń, pełna gwiazd z politycznego firmamentu. Być może jest tak głównie dlatego, że tego rodzaju ludzi w Polsce po prostu za wielu nie ma. Tym niemniej warto przyjrzeć się osobom, które w najbliższym czasie będą nami rządzić, bo są wśród nich zarówno potencjalne gwiazdy, jak i potencjalni grabarze koalicji POPSL. Są też osoby anonimowe, o których ciężko coś konkretnego powiedzieć.
Do takich zagadek trzeba zaliczyć nowego ministra edukacji, żonę A. Halla, która stwierdziła, że na żadne pytania odpowiadać nie będzie. Szkoda bo nadal nie wiemy w jakim kierunku pójdzie polska szkołą. Co z maturą? co z niesprawdzającymi sie mundurkami? co z kontrowersyjną listą lektur? co z przestarzałą Kartą Nauczyciela?
Nie wiemy też w sumie nic o nowej pani minister pracy, który będzie musiał sprzątać po niekompetentnej minister Kalacie. Innymi znakami zapytania są dla mnie pozostałe dwie Panie w nowym rządzie. O ile p. Bieńkowska to ekspert od środków unijnych w typie swojej poprzedniczki, to nowa minister nauki jest postacią mocno anonimową z niezbyt imponującym jak do tej pory dorobkiem. Inną niewiadomą jest nowy szef MON, choć jego pierwsze decyzje (wylanie Macierewicza i wykrycie wycieku akt WSI) nastrajają optymistycznie.
A jakie nadzieję, oprócz p. Bieńkowskiej, widzę w tym gabinecie? Osobiście cieszy mnie fakt nominacji Cezarego Grabarczyka na min. infrastruktury. Jest to jeden z lepszych posłów od kilku kadencji, merytorycznie dobrze przygotowany do tego trudnego tematu. Bardzo dzielnie poczynał sobie w walce o interesy regionu łódzkiego (S-8 chociażby), który regularnie był sekowany przez odchodzącą ekipę. Grabarczyk podobnie jak nowy min. skarbu A. Grad to lokalny baron PO jednak w przeciwieństwie do swoich protoplastów z PiS (Polaczek, Jasiński) czy SLD (Łybacka) obydwaj panowie mają całkiem niezłe przygotowanie merytoryczne.
Inna dobrą nominacją jest wybór prof. M. Nowickiego na min. Środowiska. Były prezes EkoFunduszu, dzięki któremu mamy nieco mniejszy dług zagraniczny powinien przywrócić blask min. Środowiska i lepiej wykorzystywać fundusze unijne. Na swoim miejscu jest też obecny min. finansów, jeśli tylko otrzyma wsparcie Tuska powinien przeprowadzić reformę budżetu.Z racji bliskich związków z Balcerowiczem zapewne będzie agresywnie atakowany.
Spokojne czasy czekają też ludzi kultury. Bogdan Zdrojewski to jeden z najlepszych obecnie polskich polityków i wielka szkoda, że nie dostał trudniejszej działki i że nie ma mocniejszej pozycji w samej PO.
Wystarczy tego miodu, pora na łyżkę dziegciu. W nowym rządzie widzę dwa bardzo słabe punkty. Pierwszy nazywa się Grzegorz Schetyna. Genaro Gattuso Tuska dostał największy i chyba najtrudniejszy w prowadzeniu resort. Przykłady Janika i Tomaszewskiego uczą, że sprawny partyjny żołnierz niekoniecznie musi dawać sobie radę z tak trudną funkcją. Do tego dochodzi niejasna przeszłość tego polityka choć przyznać trzeba, że nigdy nic mu nie udowodniono. Nie wiemy też w sumie od kiedy Schetyna zna się na Policji czy Straży Pożarnej.
Drugi słaby punkt to Mirosław Drzewiecki. Wielokrotny poseł z mojego okręgu wyborczego, przez lata nie mający żadnych osiągnięć, no może poza byciem w miarę sprawnym skarbnikiem PO. Dobrze, że rząd ma w Polsce do wybudowania tylko 1 stadion (pozostałe to dzieła samorządów) bo inaczej z naszym Euro 2012 byłoby krucho. Podobnie jak Schetyna może zacząć tworzyć dwór wokól Premiera.
Innymi zagrożeniami choć nie ze względu na braki merytoryczne czy osobowościowe są min. Kopacz i Sikorski. Pierwsza ze względu na ogrom roboty jaką ją czeka. Zapowiedzi są ambitne (likwidacja NFZ, dokończenie koszyka, poprawa sytuacji materialnej lekarzy i pielęgniarek) jednak ani opozycja ani związkowcy min. Kopacz nie zamierzają pomóc. W przypadku Sikorskiego największym problemem są relacje z Prezydentem. Niestety nie da się prowadzić dobrej polityki zagranicznej bez choćby minimalnego kompromisu między obydwoma Panami.
Celowo omijam ocenę Pawlaka i Tuska bo obydwu nie można wyjąć spod reguł bieżącej politycznej i koalicyjnej gry. Początek ich współpracy wygląda obiecująco, choć ustępstwa PO (ordynacja, liniowiec) są dość daleko idące. Z drugiej strony wygląda na to, że uda się uproszczenie podatków i prawa, dokończenie prywatyzacji i choćby częściowa reforma KRUS. Nie zajmuję się też postacią prof. Ćwiąkalskiego, któremu poświęcę niedługo oddzielną notkę.
Reasumując powyższe wypociny nowy rząd jest rządem w dużej mierze eksperckim, nie ma w nim za wielu politruków. Nawet większość partyjniych ministrów w przeszłości była dobrymi posłami. Zapowiada się też, że obecna ekipa będzie dużo spokojniejsza od poprzedniej. Cieszy również, że na większości stanowisk związanych z pozyskiwaniem unijnych funduszy są eksperci w tej dziedzinie. Cieszą też niektóre zapowiedzi ministrów, ale droga do ich realizacji jest bardzo daleka i w przypadku ministrów bezpartyjnych będzie uzależniona od udzielenia im wsparcia przez Tuska.
Problemem jest na pewno pewna niejasność programowa albowiem wiemy czego rząd nie zrobi natomiast nie do końca wiemy co rząd zrobić zamierza. Być może więcej dowiemy się w piątek podczas expose premiera Donalda Tuska.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)