Obudziłam się z samego rana, włączyłam TVPInfo. Była rozmowa z senatorem Borusewiczem. W tle podniosła muzyka, jakby zanosiło się na jakieś mdłe mniej lub bardziej wspomnienia. A przynajmniej dzięki temu podkładowi muzycznemu na pewno takie by były. Ale nic z tych rzeczy.
Pan Borusewicz żałował, że wziął udział w tych "kompromitujących" obchodach.
Pan dziennikarz z panią dziennikarką przytakiwali czujnie.
Gdy senator, jakby w chwili zapomnienia, wyraził rozgoryczenie, że media nie pytają o zdarzenia sprzed 30 lat, a interesują się bardziej obecną rozgrywką, dziennikarz starannie wyjaśnił senatorowi: "Ależ my myślimy tak samo jak pan!".
Pan senator aż się zaczerwienił. Co mu przyszło do głowy.. To swoi ludzie. To ten stres człowieka tak wytrąca.
Szybka reakcja dziennikarza pomogła uchronić od niebezpiecznego wrażenia niezgodności sądów. Przypomniano panu senatorowi, żeby się nie zapędzał, wróg jest przecież jeden, i obłaskawiono szybko uległością.
Tak dba się o dobre samopoczucie gwiazd solidarności. I o wrażenie jednomyślności, tak, by dla obserwatorów tych żałosnych "wywiadów" nie pozostawić cienia niedomówienia... Pomijam już pomysł, by "przejść się z senatorem" kilka kroków, z kamerą. Zbyt oczywiste, by mogło nie kłuć w oczy, rozmachem pijaru.
A mi obchody XXX rocznicy Solidarności się bardzo podobały. Nie uważam ich za żadną "kompromitację" , tym bardziej przed światem. Świat i tak ma to w najgłebszych partiach. Niemcy wprawdzie się cieszą, bo ich "mur" jest nadal symbolem upadku komunizmu, ale to też ma niewielkie znaczenie wobec problemów, które mamy u siebie, a których sama opinia świata nie rozwiąże.
Chodzi o Polskę. A jeśli coś w Polsce ma się zmienić, to takie "zetknięcia" oko w oko niezadowolonych z zadowolonymi, ludzi pracy z rządem nierobów, jednych z drugimi - są konieczne. Wygładzona polityka Tuska wymaga rzucenia nowego światła, pomruków i gwizdów. Inaczej ludzie gotowi sądzić, że wszystko nadal jest fajnie i ładnie.. jak zwykle za Cudownego Donka.
Czy się mylę? Czy powinno być ładnie, potulnie, grzecznie...? Potulni to chodzą na sznurku. A grzeczność? - nie ma grzeczności bez solidarności. Solidarności z robotnikami. Stocznią. Bez solidarności w tej grzeczności, właśnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)