Wierzę gdy mówi :
"Jest prawdą, że to, co wynegocjował wtedy Kazimierz Marcinkiewicz, otrzymując w tej sprawie bardzo dokładne dyrektywy od kierownictwa partii rządzącej.."
Przecież inaczej być nie mogło... Zapatrzenie na środowisko lewicowych polityków starszo-średniego pokolenia nie może być przypadkowe.
PS
To oczywiście bezinteresowna złośliwość.... nie pierwsza z resztą...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)