Armia białoruska planuje przeprowadzić ćwiczenia w dniach 17–20 sierpnia w pobliżu elektrowni atomowej oraz w obwodzie grodzieńskim graniczącym z Polską i Litwą. Jest to również szantaż katastrofą nuklearną. Straszy prowokacją wojskową, jak podczas pojedynku samochodów, wyrzuca kierownicę.
Łukaszenka zapowiedział, że w ramach ćwiczeń białoruska armia będzie się szkolić do wzmocnienia zachodniej granicy kraju, że czołgi i samoloty NATO zostały rozmieszczone są 15 minut od granicy z Białorusią. Miał prawdopodobnie na myśli lotnisko w Mińsku Mazowieckim. Zarzucił spisek wspierany przez zagranicę, aby go obalić:
„Wojska NATO są u naszych bram. Litwa, Łotwa, Polska i nasza rodzima Ukraina nakazują nam przeprowadzenie nowych wyborów” - powiedział, dodając, że Białoruś „umrze jako państwo”, jeśli przeprowadzone zostaną nowe wybory.
"Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie!" powiedział do tłumu swoich popleczników, którzy skandowali: „Jesteśmy zjednoczeni, niepodzielni!”
Niektórzy z obecnych trzymali białoruskie flagi narodowe i skandowali „Za Białoruś!” lub „Za Batka!”.
Łukaszenka podczas dwukrotnej rozmowy z Putinem wzywał go do pomocy. Jednak Kreml nie potwierdził chęci pomocy wojskowej.
Rosja, która miała szorstkie relacje z Łukaszenką, martwi się, gdyż na Białorusi znajdują się rurociągi transportujące rosyjską energię na Zachód, a także jest postrzegana przez Moskwę jako strefa buforowa przed NATO. Dla Rosji nie do przyjęcia staje się odbudowa konglomeratu państw przypominających spuściznę jagiellońską. Dla Polski to tzw. Brama Smoleńska, skąd wychodziły rosyjskie uderzenia na nasz kraj. Więzi między dwoma tradycyjnymi sojusznikami były napięte przed wyborami, ponieważ Rosja ograniczyła dotacje, które wspierały rząd Łukaszenki, pod koniec ubiegłego wieku podpisano porozumienie, które miało stworzyć zjednoczone państwo. Projekt ten jednak nie został zrealizowany, a ostatnio Łukaszenka odrzucił wezwania Moskwy do zacieśnienia stosunków gospodarczych i politycznych jako zamach na suwerenność kraju i manifestacyjnie przyjął zapewnienia Pompeo o ewentualnej pomocy czy też odwiedziny marszałka polskiego senatu.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)