INT. WILLA W KŁARYSEWIE - TEN SAM GABINET - 10 MINUT PÓŹNIEJ - NOC
Pułkownik i Doktor kończą rozmowę o zawałku. Nagle - pukanie. Trzy razy. Sygnał którego nie znają.
Drzwi się otwierają. Wchodzi trzeci mężczyzna. Nie pukał nigdy wcześniej.
JACK (45) - Amerykanin, garnitur za duży, krawat za tani. Oficjalnie II sekretarz Ambasady USA ds. kultury. Nieoficjalnie - rezydent CIA na Polskę od 1989. Mówi po polsku z akcentem, ale rozumie wszystko. W ręku teczka z napisem HORSEFIELD - identyczna jak ich.
Pułkownik odruchowo staje na baczność. Stary nawyk. Przy Sowietach stał, przy Amerykanach też stoi.
JACK
Panowie. Przepraszam za spóźnienie.
Korki na Puławskiej. Sowiecka
kolumna z paliwem się wywróciła.
Znowu.
Siada. Bez pytania. Otwiera swoją teczkę. Wyciąga te same dokumenty FOZZ co oni. Tylko lepsze ksero.
DOKTOR
Kto pana wpuścił?
JACK
Wasz człowiek. Ten nowy, co go
wczoraj przyjęliście do UOP.
Maciek. Bardzo miły chłopak. Mówi że
chce pracować dla Zachodu. Już pracuje.
Cisza. Pułkownik i Doktor rozumieją - od 6 miesięcy to nie oni werbują, to ich werbują.
PUŁKOWNIK
To nie jest wasza sprawa. To jest
wewnętrzna sprawa Polski.
JACK
Pułkowniku, z całym szacunkiem...
od stycznia to jest nasza wewnętrzna
sprawa. Wy macie 60 tysięcy Sowietów
na podwórku i 1300 głowic 200 km
od Berlina. My mamy satelity.
I od 3 miesięcy mamy wasz wywiad.
Rzuca zdjęcie - satelitarne, Baza w Borne Sulinowo.
JACK
Kohl dzwonił do Busha. Wiemy.
Kijów proponuje wam głowice. Wiemy.
I wiemy o kontrolerze z NIK-u.
DOKTOR
Falzmann?
JACK
Michał Falzmann. 37 lat. Piątka dzieci.
Żona Izabela. Mieszka na Bielanach.
45 metrów. Liczy faktury na kalkulatorze.
Bardzo dokładny człowiek. Lubimy
dokładnych ludzi.
Jack patrzy na Pułkownika.
JACK
Słyszałem że chcecie mu zrobić zawał.
Pułkownik i Doktor zamierają.
PUŁKOWNIK
To...
JACK
Pułkowniku, nie. Po prostu nie.
Wstaje. Nalewa sobie wódki z ich butelki. Pije jednym haustem. Jak Polak.
JACK
Panowie, wytłumaczę wam jak to
działa teraz. Od dzisiaj.
My chcemy żeby Sowieci wyszli z Polski.
Wy chcecie żeby Sowieci wyszli z Polski.
Kohl nie chce żeby Sowieci wyszli z Polski.
To jest problem Kohla, nie nasz.
Ale jeśli jutro w Warszawie umrze
kontroler NIK dzień przed komisją
sejmową, to w co uwierzy prasa?
Że to Ruscy. W co uwierzy Kongres
w Waszyngtonie? Że Polska to nadal
dziki kraj gdzie zabija się księgowych.
I wtedy Kohl powie: "Widzicie? Mówiłem.
Niech Ruscy jeszcze postoją."
DOKTOR
Więc co proponujecie?
JACK
To co zawsze. Żeby papiery zniknęły,
a człowiek został. Falzmann żywy
jest problemem który można kontrolować.
Falzmann martwy jest symbolem którego
nie można kontrolować. A my nie lubimy
symboli. Zwłaszcza polskich. Macie
ich za dużo.
PUŁKOWNIK
A jeśli on pójdzie do prasy?
Z tymi głowicami? Z Ukrainą?
JACK
To pójdzie do prasy która należy
do was. I napiszą że to pijak który
liczy urojone miliardy. To jest wasza
stara metoda. Dobra metoda. Zostawcie
ją. Bez ciał. Bez herbaty. Bez
zawałów w wieku 37 lat.
Podchodzi do sejfu. Zamknij. Bez pytania.
JACK
I jeszcze jedno. To konto w Zurychu.
HORSEFIELD. Od jutra ma dwóch
właścicieli. Wy i my. Jak Sowieci
wyjdą, podzielimy się. 50/50.
Uczciwie. Jak partnerzy.
DOKTOR
50/50? To było 2 miliardy...
JACK (uśmiecha się)
Było. Teraz jest 287 milionów.
Reszta poszła na... paliwo. Dla
sowieckich czołgów żeby wyjechały.
Prawda, Pułkowniku?
Pułkownik milczy. Jack kładzie na stole wizytówkę: AMERICAN EMBASSY - CULTURAL AFFAIRS.
JACK
Falzmann ma żyć. To nie prośba.
To jest... jak wy to mówicie?
Racja stanu. Tylko teraz nasza.
Wychodzi. Drzwi się zamykają.
Pułkownik i Doktor zostają sami. Dwa systemy które przed chwilą kłóciły się kto zabije księgowego, teraz rozumieją że już nie decydują.
PUŁKOWNIK (cicho)
Przejęli nas.
DOKTOR
Nie. Kupili nas. Taniej niż Sowieci.
PUŁKOWNIK
To co z Falzmanem?
DOKTOR patrzy na teczkę. Na dopisek "Tam gdzie muszą być."
Długo milczy.
DOKTOR
Zrobimy po amerykańsku. Znikną papiery.
A człowiek... zobaczymy czy posłucha.
PUŁKOWNIK
A jeśli nie posłucha?
DOKTOR nie odpowiada. Bo obaj wiedzą że w Kłarysewie są jeszcze dwie ekipy. Amerykańska która mówi "nie zabijać" i stara, sowiecka, która nigdy nie dostała takiego rozkazu.
CIĘCIE DO:
INT. MIESZKANIE FALZMANÓW - KUCHNIA - NOC - TEN SAM CZAS
Michał liczy. Na parapecie stoi szklanka z niedopitą herbatą. Jeszcze nie tą ostatnią.


Komentarze
Pokaż komentarze