CZERWIEC 1991
Pokój opłacony przez FOZZ. Na stoliku szampan którego nikt nie otworzył, truskawki, i magnetofon schowany w wazonie. To jest JASKÓŁCZE GNIAZDO - pokój przygotowany do kompromitacji.
Za lustrem weneckim, w pokoju 313, siedzi dwóch mężczyzn w słuchawkach.
PUŁKOWNIK (60) i KRUK (40) - opiekun jaskółki, oficer prowadzący. Stara szkoła KGB, teraz UOP.
W pokoju 312:
MICHAŁ FALZMANN (37) - w za dużym swetrze, z teczką NIK pod pachą, spocony. Myśli że jest na spotkaniu z tłumaczką z zachodniego banku który ma wyjaśnić przelewy HORSEFIELD.
I JASKÓŁKA - EWA (26) - kryptonim RÓŻA. Piękna, inteligentna, mówi po francusku, po polsku bez akcentu. Najlepsza w wydziale. Ubiór: elegancki, nie wulgarny. To nie jest prostytutka. To jest aktorka. Gra rolę zachodniej konsultantki która podziwia idealistów.
EWA (jaskółka)
Pan Falzmann? Czekałam. Proszę,
niech pan siada. Zamówiłam szampana.
W Paryżu piją go do każdej umowy.
FALZMANN
Ja... ja nie piję. I nie mam umowy.
Mam tylko pytania. O konto HORSEFIELD.
Pani jest z banku?
EWA
Jestem z miejsca gdzie są odpowiedzi.
(uśmiecha się)
Słyszałam o panu. Kontroler który
znalazł dwa miliardy. I który ma
piątkę dzieci i nadal mieszka na
Bielanach. To jest... niezwykłe.
Zna dzieci. Falzmann zamiera. To zdanie już słyszał od Pułkownika w kawiarni.
FALZMANN
Skąd pani wie o moich dzieciach?
EWA (szybko zmienia)
Z akt NIK-u. Czytałam pana raport.
Jest pan bardzo dokładny. Bardzo...
męski w swojej dokładności. W Paryżu
tacy mężczyźni nie istnieją.
Podchodzi bliżej. Dotyka jego rękawa. Pachnie drogimi perfumami. Za drogimi na 1991.
EWA
Wie pan, w Paryżu kobieta może
pomóc mężczyźnie który jest sam
przeciwko wszystkim. Otworzyć mu
drzwi. Konto. Paszport. Nowe życie.
FALZMANN
Ja nie jestem sam. Mam żonę. Izabelę.
EWA
Izabela która nie rozumie? Która
liczy każdy grosz na kapcie dla Patryka?
A ja rozumiem. Wiem ile pan jest wart.
Dwa miliardy. I wiem że nikt panu
nie podziękuje.
Siada obok. Blisko. Za blisko. W pokoju 313 KRUK podgłaśnia magnetofon.
KRUK (szept do Pułkownika)
Teraz. Już go ma.
PUŁKOWNIK
Cicho.
W pokoju 312 Ewa kładzie dłoń na teczce Falzmana. Jej dłoń na jego dłoni.
EWA (ciszej)
Możemy wyjechać. Jeszcze dziś.
Mam samochód na dole. Zurych jest
14 godzin stąd. Tam nikt nie pyta
o żony. Tam pyta się tylko o numery
kont. A pan zna numery.
Falzmann patrzy na jej dłoń. Na szampana. Na truskawki. I nagle patrzy w lustro. Weneckie. Widzi w nim swoje odbicie i... cień kabla za lustrem.
Wstaje. Gwałtownie.
FALZMANN
Ile wam płacą za to?
EWA
Słucham?
FALZMANN
Za to. Za pokój. Za szampana.
Za truskawki w czerwcu. Za to że
znacie imiona moich dzieci. Joanna,
Zuzanna, Patryk, Anna, Maria.
Pani wymieniła tylko trójkę.
W raporcie NIK nie ma imion moich dzieci.
Cisza. Jaskółka pierwszy raz traci tekst.
FALZMANN
Moja żona Izabela... ona nie liczy
grosza na kapcie. Ona je ceruje.
Taśmą izolacyjną. Bo nie mamy na nowe.
I wie pani co? Ona nigdy nie pytała
mnie ile jestem wart. Tylko czy
wrócę na kolację.
Bierze teczkę. Idzie do drzwi.
EWA (już bez gry, cicho)
Panie Michale... oni pana zniszczą.
FALZMANN (odwraca się)
Wiem. Ale przynajmniej nie będą
mieli filmu jak to robią.
Patrzy prosto w lustro weneckie. Prosto w Pułkownika.
FALZMANN
Proszę powiedzieć krukowi... że miód
był za słodki. I za stary. Jak cała
ta wasza szkoła.
Wychodzi. Trzask drzwi.
W pokoju 313:
KRUK zdejmuje słuchawki. Wściekły.
KRUK
Kurwa. Mówiłem że za mądry na jaskółkę.
PUŁKOWNIK (patrzy w lustro, długo)
Nie. Za biedny. Ideowcy nie idą na
jaskółki, Kruk. Ideowcy idą na idee.
Dlatego trzeba im robić herbatę.
Wyłącza magnetofon. Taśma pusta.
CIĘCIE DO:
INT. MIESZKANIE FALZMANÓW - BIELANY - NOC - TEN SAM CZAS
Izabela ceruje kapcie Patryka taśmą. Drzwi się otwierają. Wchodzi Michał, blady.
IZABELA
Jak spotkanie w banku?
FALZMANN (przytula ją mocno, za mocno)
Nie było żadnego banku.
Nie mówi nic więcej. Bo nie chce żeby Izabela wiedziała że próbowano kupić go jej własnymi dziećmi.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)