KIM JEST: WALDEMAR LAWINA (48) - Dyrektor Departamentu NIK, bezpośredni przełożony Falzmana, były prokurator z Radomia. W NIK-u mówią Lawina bo jak ruszy to nie da się zatrzymać. Jedyny który podpisuje. Żona i syn na wózku.
CZĘŚĆ 1 - GABINET NIK - 14:30 - 3 DNI PRZED ŚMIERCIĄ FALZMANNA
INT. NIK - GABINET LAWINY - DZIEŃ
Papiery po sufit. Lawina pali, czyta raport 287 stron HORSEFIELD.
LAWINA (czyta): "Gdzie są pieniądze?" - twoje pismo, Falzmann?
FALZMANN: Tak. Bo nie ma. 2 miliardy. 20 kopii tej samej faktury z Zurychu.
LAWINA: A kapcie? Te za 12 tysięcy co ci żona wypomina?
FALZMANN: Patryka. Z niebieskim paskiem.
Lawina wyciąga pieczątkę. PRZEDŁUŻENIE KONTROLI O 30 DNI. Podpisuje mocno.
LAWINA: Wiesz co to znaczy?
FALZMANN: Że mam 30 dni wpięcej?
LAWINA: Że teraz nas jest dwóch. Jak cię będą bić, to znaczy że liczysz dobrze. Pamiętaj.
FALZMANN: Boją się?
LAWINA: Nie. Wkurwili się. A jak się wkurwili to znaczy że zabolało. Idź do domu. Do dzieci.
Falzmann wychodzi. Lawina patrzy przez okno - na parkingu Żuk bez tablic. Ten sam co pod Bielanami.
CZĘŚĆ 2 - PARKING NIK - 16:10 - 2 GODZINY PÓŹNIEJ
EXT. PARKING NIK - WIELECKA
Lawina idzie do Poloneza, teczka FOZZ pod pachą. Parking pusty.
Dwóch w dresach, 25-30 lat, zawodowcy, nie chuligani. Zachodzą od tyłu i przodu.
DRES 1: Panie dyrektorze, zgubił pan coś.
LAWINA: Teczki nie dostaniecie.
DRES 2: Nie chcemy teczki. Chcemy żeby pan poczuł.
Nie pokazujemy pobicia. Kamera odjeżdża na pusty parking. Słychać tylko 3-4 głuche uderzenia - nerki, kolana, żebra, pałka teleskopowa. 20 sekund. Cisza.
Kamera wraca - Lawina leży przy Polonezie, przytomny. Na piersi dwie kartki przypięte zszywaczem do marynarki: to za kapcie NIK poczeka.
Te same słowa którymi żył Falzmann. Teraz jako groźba. Dokumenty FOZZ rozsypane obok - nikt ich nie wziął. Nie chodziło o kradzież. O lekcję.
LAWINA (szept): Falzmann... licz...
CIĘCIE DO:
SZPITAL PRASKI - 16 LIPCA 03:44 - Lekarz wychodzi do żony. Wstrząs krwotoczny, nerki, 3 żebra, śledziona.
Akta: Napad rabunkowy. Sprawcy nieznani. Teczka FOZZ zniknęła z depozytu. Umorzone po 30 dniach.
INT. NIK - RANO - 16 LIPCA
Falzmann wchodzi do gabinetu Lawiny. Pusty. Na biurku jego raport z pieczątką PRZEDŁUŻENIE i śladami krwi na rogu.
Na krześle Lawiny siedzi nowy dyrektor - młody, bez teczki.
NOWY DYREKTOR: Pan Falzmann? Proszę zamknąć kontrolę FOZZ. Dziś. Bez przedłużenia.
FALZMANN: Ale pan dyrektor Lawina podpisał...
NOWY DYREKTOR: Pan dyrektor Lawina miał wypadek. Rabunkowy. Pan rozumie? Rabunkowy.
Falzmann patrzy na krew na pieczątce. Bierze teczkę. Nie zamyka. Idzie liczyć dalej.


Komentarze
Pokaż komentarze