SŁOIKI
Warszawa, 1940 - 1944 + rama 2005
Logline:
Irena wyprowadza z Getta dzieci i zapisuje ich prawdziwe nazwiska w słoikach zakopanych pod jabłonią. Ta lista to jedyna szansa, żeby wróciły do siebie. I jednocześnie wyrok śmierci na wszystkie polskie rodziny, które je ukrywają. Poluje na nią nie tylko Gestapo, ale Żagiel - żydowscy agenci Gestapo, którzy mówią jej językiem i znają Getto od środka.
Tagline: Najgorszy wróg mówi twoim językiem.
ŚWIAT I ZAGROŻENIA
To nie jest film o bohaterstwie. To film o paranoi, gdzie nie wiesz, kto puka.
Warszawa jest zamkniętym labiryntem. W każdej klatce schodowej ktoś nasłuchuje. Irena ma trzy zagrożenia, każde inne:
1. Niemcy - 11 eleganckich panów. Przychodzą oficjalnie. Rozwalają podłogę, rozbierają kuchenkę. Szukają organizacji.
2. Szmalcownicy - polscy. Chcą pieniędzy. Szybcy, prymitywni.
3. ŻAGIEL - organizacja Żagiew. To jest centralne zagrożenie tego filmu. Kilkunastu Żydów, agentów Gestapo z Hotelu Polskiego przy Lesznie. Chodzą w dobrych płaszczach, mają dokumenty, mówią perfekt po polsku i w jidysz. Nie muszą łapać Żydów na ulicy. Żydzi sami do nich przychodzą, bo obiecują życie, papiery na wyjazd, Hotel Polski. Często po stronie aryjskiej podają się za ukrywających Żydów by identyfikować siatki konspiracyjne.
Żagiel nie zabija od razu. Żagiel handluje. A lista Ireny to dla nich księga adresowa. Polskie adresy z żydowskimi dziećmi. Każdy adres to 5 tysięcy złotych haraczu albo premia od Niemców.
Irena i Żagiel robią dokładnie to samo - prowadzą listę. Tylko ona prowadzi ją, żeby ratować. Oni, żeby sprzedawać.
BOHATEROWIE
IRENA , 30 lat. Wydział Opieki Społecznej. Ma przepustkę sanitarną do Getta. Z zewnątrz chłodna urzędniczka. W środku kobieta, która nie śpi od dwóch lat. Jej broń to biurokracja i kłamstwo, które ratuje życie: „Ja nie jestem twoją mamusią. Icek, ty nie jesteś Icek, ty jesteś Jacek”.
LEON - AGENT ŻAGLA, 40 lat. Nasz główny antagonista. Fikcyjny, kompozytowy. Przed wojną adwokat. Mówi cicho, elegancko, współczująco. Nigdy nie podnosi głosu. Proponuje matkom w Getcie: „Po co oddawać dziecko obcej Polce? My załatwimy legalny wyjazd”. Dla Ireny jest lustrem - on też ratuje, tylko na niby.
PIĄTKA. Pięć koleżanek z Wydziału. Jedyna rodzina Ireny. W tym thrillerze każda może być słabym ogniwem. Jedna dostaje list od Żagla: „Wiemy o słoikach. Pomożemy wyciągnąć męża z obozu. Gdzie zakopane?” Żagiel nie torturuje. Żagiel daje nadzieję. To jest gorsze.
MATKI. Każda to osobna scena grozy. Irena widzi ich oczy: „Widzę dzisiaj oczy matki, która oddawała mi dziecko, co taka matka czuła to ja panu za bardzo nie odpowiem, płakały, szlochały, rzucały się na ziemię”. Dziecko krzyczy: „Puść mnie, ja chcę do mamy!”
FABUŁA - 3 AKTY
AKT I - MUSIMY WYDAĆ WOJNĘ HITLEROWI
1940. Irena widzi pierwsze zarządzenie Niemców. Zbiera Piątkę w toalecie magistratu: „Słuchajcie, musimy wydać wojnę Hitlerowi”.
Wchodzi pierwszy raz do Getta i widzi: „Piekło nie do powtórzenia. Ulice z trupami dzieci, pokotem leżały przykryte gazetami”. Zostaje.
Zaczyna wynosić dzieci. Najpierw nędzę: „Bogaci Żydzi opłacali duże pieniądze dla ludzi, którzy ich ratowali. Ja ratowałam nędzę”.
I wtedy pojawia się Leon z Żagla. W tej samej kamienicy w Getcie. Też proponuje matce ratunek. Matka waha się między Ireną, która każe jej skłamać dziecku, a Leonem, który obiecuje papiery do Szwajcarii. Irena wygrywa, ale Leon zapamiętuje jej twarz.
Wraca do domu i rozumie, co musi zrobić. Jak sama powiedziałaś: „Przecież te dzieci w polskich domach będą Polakami, a jakim prawem, a może ich rodzice przeżyją, więc poczułam się patriotką żydowską dla tych dzieci”. Zaczyna pisać: „Marysia Kowalska w nawiasie Rachela Grynberg, adres...”
Od tej chwili ma bombę w domu.
AKT II - SŁOIKI
1942-43. Żagiel rozkwita. Irena przynosi dziecko do polskiej rodziny na Żoliborzu. Tydzień później do tej rodziny puka Leon. Mówi szeptem: „Wiemy, że macie żydowskie dziecko. 5 tysięcy albo dzwonimy na Szucha”. Rodzina patrzy na Irenę jak na zdrajcę. Jej ratunek stał się ich wyrokiem.
Paranoja w Piątce sięga zenitu. Ktoś sypie. Jedna z koleżanek nie przychodzi do pracy. Na jej biurku kartka z Hotelem Polskim.
Irena zakopuje słoiki pod jabłonią. Ale boi się, że ziemia jest za świeża. Przekopuje drugi raz.
Kulminacja: 20 października: „To było w dzień moich imienin, 20 października, przyszło 11 eleganckich panów. Tak walą, że wywalą już za chwilę drzwi”.
Rewizja trwa trzy godziny. „Rozwalali podłogi w kuchni i nie tylko w kuchni, rozebrali całą kuchenkę, coś okropnego co robili”. Gestapo szuka, ale w korytarzu, w cieniu, stoi Leon z Żagla i pali papierosa. Nie wchodzi. Tylko patrzy, czy znajdą. Bo jeśli znajdą, on dostanie listę.
Nie znajdują. Zabierają Irenę.
AKT III - PAWIAK I CUKIERKI
Pawiak. Transport na Szucha. Zdanie które jest osią filmu: „Wie pan jakie miałam uczucia jak wieźli mnie na rozstrzelanie? Nie myślałam o mojej matce, o mężu w obozie, bardzo żałowałam, że już nigdy Warszawy nie zobaczę, bo z Pawiaka mnie wieźli na Szucha to kawał drogi”.
Na podwórzu Pawiaka scena: gestapowiec na krzesełku, dziecko, cukierek w jedną rączkę, cukierek w drugą, a potem strzał w plecy. W naszym filmie ten gestapowiec ma twarz Leona. Bo to jest metoda Żagla - dać cukierka nadziei, a potem sprzedać.
Irena zostaje odbita przez Żegotę za łapówkę. Wraca na gruzowisko. Jabłoń stoi. Słoiki są.
Przychodzi do niej pośrednik Leona z propozycją: „Oddaj nam listę. My jej nie oddamy Niemcom. Po wojnie będziemy bogaci, a wy bezpieczni”.
Irena musi podjąć decyzję. Zniszczyć listę i ocalić polskie rodziny przed szantażem Żagla, czy zachować ją i ocalić tożsamość dzieci.
Zakopuje ją jeszcze głębiej.
EPILOG - 2005
Stara Irena patrzy w kamerę. Mówi: „Nikt nie uwierzy, bo to wszystko trzeba przeżyć... A ja bym chciała, żeby film był taki, żeby wszyscy płakali, żeby rzeczywiście pokazał tragedię narodu polskiego i żydowskiego”.
Ciemny ekran. Słychać łopatę uderzającą o ziemię. Ktoś kopie pod jabłonią. Nie wiemy kto. Może Irena. Może ktoś z Żagla, 20 lat później. Może my.
Koniec.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)