Paweł Łęski Paweł Łęski
33
BLOG

Vb

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 1

Vb


Warszawa, bulwary. Lipiec 2025. Pada trzeci dzień.


Stoisz przy nowym wodowskazie obok Centrum Nauki Kopernik. Turyści robią zdjęcia słupkom z poziomami wody. Jeden jest wyraźnie wyższy od reszty. 


NAJWYŻSZY STAN WODY W HISTORII 863 cm 1844 07 26

Tuż obok, 55 cm niżej - 1813.


Przewodnik mówi: "To był niż genueński, ten sam co w zeszłym roku. Boris."


A ty już wiesz, że to kłamstwo. Nie dlatego, że to nie był niż genueński. Tylko dlatego, że ten niż nigdy nie przychodzi sam.


Twoja bohaterka - Dr Joanna Weres, hydrolog z IMGW, która wróciła z placówki na Teneryfie do Warszawy na pogrzeb ojca. Ojciec był kustoszem w Muzeum Warszawy i zostawił jej klucz do magazynu na Kłopotowskiego 31. Do dawnej Komory Wodnej.


Na ścianie Komory są trzy marmurowe tablice. Oficjalnie pokazują 1844, 1813 i 1839. Joanna mierzy je laserem. 


1844 jest za nisko. O 11 centymetrów.


W notatniku ojca znajduje wycinek z "Kuriera Warszawskiego" z 1844 roku i dopisek ołówkiem: Sprawdź dąb w Wilanowie.


W parku w Wilanowie są dwie małe tabliczki przy stawie. Oficjalnie 1844 jest na górze, 1813 na dole. Ale w jej kopii opracowania Popiołek jest przypis, który w oficjalnym PDF-ie zniknął:

Trzecim miejscem upamiętniającym także tę powódź jest tabliczka w parku w Wilanowie, ale tam znajduje się ona poniżej tabliczki dokumentującej poziom wody w roku 1813. Być może położenie obu tabliczek odzwierciedla lokalną sytuację, a być może zostały one zamienione; podobno pierwotnie poziomy wód powodziowych były oznaczane metalowymi opaskami na pniu dębu, który już nie istnieje.

Dąb nie istnieje. Opaski nie istnieją. Ktoś zamienił tabliczki.


W Archiwum Głównym Akt Dawnych prosi o akta z lipca 1844 - protokoły przerwania wałów. Dostaje odpowiedź: "Zespół 1844 - brak. Przekazano do Cytadeli w 1841 i nie zwrócono."


I wtedy zaczyna łączyć:


27-30 sierpnia 1813. 72 godziny deszczu. Wisła, Dunajec, Odra wychodzą jednocześnie. W Krakowie zalane Wawelskie wzgórze. W Warszawie zalane wszystko od Wilanowa do Kazunia. Ale najważniejsze dzieje się 150 km dalej na zachód.


26 sierpnia, w ulewie która nie ustaje, marszałek Macdonald ma rozbić Blüchera nad Kaczawą. Francuzi grzęzną w błocie, mosty na wezbranych rzekach zrywa. Klęska jest totalna. Rozkaz Napoleona nie dociera, bo kurier nie może przejechać Bobru. To nie Blücher wygrał. Wygrał niż Vb.


W aktach francuskich z Drezna Joanna znajduje list Berthiera: "Des pluies de Gênes depuis trois jours. Les rivières sont impossibles." Deszcze z Genui od trzech dni.


26 lipca 1844. Ten sam niż. Ten sam scenariusz. Ale tym razem ktoś już wie.


W relacji z 1844 czyta: "Ponieważ jednak wał na Gocławiu został przerwany, woda nie uległa spiętrzeniu i rozlała się szeroko; niebezpieczeństwo nie było tak duże, jak początkowo przewidywano."


Przerwany. Nie pęknięty. Przerwany.


Kto przerwał wał na Gocławiu w 1844, żeby uratować Pragę kosztem Czerniakowa? I dlaczego w 1841 roku, trzy lata wcześniej, Rosjanie zabrali cały budulec przeznaczony na bulwark i przeznaczyli go na budowę Cytadeli?


Paranoja Joanny robi się kompletna, gdy sprawdza dane IMGW z 2024 roku. Niż Boris też był blokowany przez wyż znad Rosji. Dokładnie jak w 1997. Dokładnie jak w 1813. A model numeryczny, który miał przewidzieć kulminację w Warszawie, ktoś ręcznie poprawił o -40 cm w dniu 14 września. Logi pokazują login: ADMIN_CYTADELA.


Ostatnia scena pierwszego aktu:


Joanna stoi w nocy na moście Siekierkowskim. Pada. Wisła idzie w górę. Dzwoni telefon z numeru +48 22 - Muzeum.


Głos: "Pani Weres, niech pani nie sprawdza tego dębu. Tam nigdy nie było opasek. Tam był punkt triangulacyjny artylerii rosyjskiej. I on nadal jest aktualny."


Vb. Akt II


Joanna nie poszła do Cytadeli. Poszła do archiwum na Krzywym Kole, tam gdzie trzymano akta rosyjskiego Zarządu Komunikacji.


Teczka 1844. Sygnatura: W-wa. Regulacja Wisły 1821-1844.


W środku nie ma planów bulwarku. Jest jeden dokument. Rozkaz dzienny z 23 lipca 1844, podpisany przez generała inżynierii Dehna, budowniczego Cytadeli.

"W razie przekroczenia stanu 20 stóp na wodowskazie praskim, wał gocławski ma być przerwany prochem. Praga musi być utrzymana za wszelką cenę. Decyzja zapadła."

Przerwany. Nie pęknięty. Wysadzony.


To samo zdanie znalazła w relacji z 1844 roku, tylko wtedy brzmiało niewinnie: Ponieważ jednak wał na Gocławiu został przerwany, woda nie uległa spiętrzeniu i rozlała się szeroko.


Ktoś uratował Pragę, topiąc Czerniaków i Siekierki. Ktoś podjął decyzję.


Drugi dokument w teczce był starszy. 1813.


To był raport austriackiego meteorologa z Mediolanu, przetłumaczony na francuski dla sztabu Napoleona. Tytuł: Sur les pluies de la dépression de Gênes et son trajet Vb.


Ktoś już w 1813 roku wiedział, że niże z Zatoki Genueńskiej idą trasą Vb. Ktoś wiedział, że 46% wszystkich niżów Vb rodzi się dokładnie tam, nad Ligurią. Ktoś wiedział, że gdy NAO jest ujemne, prąd strumieniowy schodzi na południe i ciągnie ten niż prosto na Sudety.


Berthier dopisał na marginesie: Il le savait. Il nous a laissé mourir à Katzbach.


Wiedział. Zostawił nas na śmierć nad Kaczawą.


26 sierpnia 1813. Ulewa. Macdonald nie może rozwinąć artylerii, bo proch mokry. Blücher atakuje z góry. Francuzi cofają się wprost w wezbraną Kaczawę i Nysę Szaloną. Tonie cały batalion. To nie była bitwa. To była powódź przebrana za bitwę.


Ojciec Joanny zostawił jej nie klucz, a współrzędne. 52.165, 21.089. Park w Wilanowie.


Nie ma tam dębu. Jest betonowy krąg po pniu i dwie tabliczki. Jedna niżej, druga wyżej. Obie wyglądają na nowe. Miejscowy ogrodnik mówi:

• A ten dąb to wycięli w 2019. Bo był chory. Ale opasek żadnych nie było. Był za to taki mosiężny gwóźdź. Geodezyjny. 

Joanna kopie w miejscu, gdzie był pień. Na głębokości 30 cm trafia na metal. Nie opaska. Mosiężna łuska artyleryjska z 1831 roku, wbita w ziemię jako reper.


Na łusce wybite: 86.3 DM - REPER WARSZAWA - 1844.


86.3 decymetrów. 863 centymetry. Dokładnie tyle, ile pokazuje tablica na bulwarach.


Ktoś w 1844 roku nie mierzył powodzi. Ktoś ją wyznaczał. Wbijał repery, żeby przyszłe pokolenia wiedziały, dokąd ma sięgnąć woda, gdy znów wysadzą wał.


W telefonie ma nieodebrane z IMGW. Kolega z prognoz:

• Asia, wycofali twoje uprawnienia do bazy historycznej. Ktoś złożył wniosek, że twoje konto jest "zagrożone". I jeszcze jedno - sprawdź sobie wykres NAO z ostatniego tygodnia. 

Sprawdza. Oscylacja Północnoatlantycka od 10 dni jest głęboko ujemna. Prąd strumieniowy pofalowany, zjeżdża nad Morze Śródziemne. Woda w Zatoce Genueńskiej ma +2.8 stopnia anomalii. Idealne warunki do cyklogenezy.


Taki sam układ jak w sierpniu 1813. Taki sam jak w lipcu 1844. Taki sam jak we wrześniu 2024, gdy przyszedł Boris.


A prognozy na jutro pokazują niż formujący się dokładnie nad Genuą. Model ECMWF nadaje mu nazwę: Vb-GoG.


O 22:47 dostaje SMS z nieznanego numeru. Zdjęcie. Tablica z Komory Wodnej, ale zrobione w 1962 roku. Widać na nim nie trzy, a cztery kreski. Najwyższa nie jest podpisana 1844. Jest podpisana 1844/2026.


Pod spodem dopisek ojca, tym samym pismem co na kluczu:


Oni zawsze wysadzają Gocław. Ty masz nie patrzeć na Pragę. Masz patrzeć na Siekierki. Tam gdzie Wisła robi łuk.


Łuk siekierkowski. Miejsce, gdzie Wisła, spiętrzona przez gorset warszawski, zawsze szuka ujścia.


Joanna wsiada w samochód i jedzie na Siekierki. Pada. W radiu komunikat: "W związku z niżem genueńskim, służby zalecają..."


I wtedy rozumie, na czym polega paranoja.


To nie jest tak, że ktoś sprowadza powódź. To jest tak, że ktoś od 1813 roku wie, kiedy ona przyjdzie, i od 1844 roku wie, jak ją wykorzystać.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura