Paweł Łęski Paweł Łęski
90
BLOG

Anatomia długu

Paweł Łęski Paweł Łęski Gospodarka Obserwuj notkę 9

Polska przez dwie dekady była stawiana za przykład kraju, który łączy szybki wzrost gospodarczy z dyscypliną finansów publicznych. Ten obraz zaczyna pękać. Ostatnie dane pokazują dwa nakładające się procesy: gwałtowny wzrost zadłużenia oraz stopniowe osuwanie się w kluczowych rankingach międzynarodowych. Oba są ze sobą powiązane.

1. Ile jesteśmy winni i jak szybko dług rośnie

Według metodologii unijnej ESA2010 dług publiczny Polski po II kwartale 2025 r. osiągnął 58,1% PKB. Rok wcześniej było to 52,0% PKB, co oznacza jeden z najszybszych wzrostów w całej UE – drugi najszybszy w tym okresie.  


Trend nie wyhamował. Dane Ministerstwa Finansów cytowane w 2026 roku pokazują, że według metodologii unijnej dług osiągnął 61,6% PKB w I kwartale 2026 roku, w górę z 59,7% w IV kwartale 2025. To już przekroczenie konstytucyjnego progu odniesienia 60% PKB, choć liczonego według unijnej, szerszej metodologii.  


W ujęciu nominalnym skala jest jeszcze bardziej wymowna. Zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 1 951 939,8 mln zł na koniec grudnia 2025, by w kwietniu 2026 sięgnąć już 2 088 843,6 mln zł. W lipcu 2026 dług sektora rządowego wzrósł do 2 213 110,70 mln PLN z 2 191 476,70 mln w czerwcu.  


Problemem nie jest sam poziom – wciąż poniżej średniej UE wynoszącej 81,7% PKB – ale tempo i kontekst.

2. Deficyt w czasie wzrostu – najbardziej niepokojący sygnał

Klasyczna ekonomia mówi: zadłużaj się w kryzysie, spłacaj w czasie prosperity. Polska robi odwrotnie.


Agencja Moody’s oczekuje, że deficyt sektora general government utrzyma się w pobliżu 7% PKB zarówno w 2026, jak i 2027 roku, mimo że jednocześnie prognozuje wzrost PKB na poziomie 3,7% w 2026 i 3,2% w 2027. To właśnie był powód pierwszej od ponad 20 lat negatywnej zmiany perspektywy ratingu.  


Efekt? Moody’s oczekuje wzrostu długu z 59,7% PKB w 2025 do 68,9% w 2027. Polska zanotowała w 2025 roku 59,70% długu do PKB, co jest najwyższym poziomem w historii pomiarów od 1995 roku.  


To jest istota „niepokojącego zadłużania”: nie tyle że dług istnieje, ale że rośnie w tempie blisko miliarda złotych dziennie w dobrych czasach, bez jasnego planu konsolidacji. W przyszłym roku cały przyrost gospodarczy może zostać pochłonięty przez sam koszt odsetek.

3. Spadek w rankingach – dług nie jest jedyny

Zadłużenie nie dzieje się w próżni. Inwestorzy, przedsiębiorcy i instytucje patrzą na przewidywalność systemu. A tu Polska też traci punkty.


Wolność gospodarcza i podatki: W najnowszym rankingu Fraser Institute Polska zajmuje zaledwie 76. miejsce na 165 państw pod względem wolności gospodarczej. Jednocześnie Polska znów spada w rankingach międzynarodowych pod względem przejrzystości podatków.  


Prowadzenie biznesu: W raporcie Global Business Complexity Index Polska, uwzględniając kraje europejskie, zajęła siódmą pozycję wśród krajów, gdzie najtrudniej prowadzić biznes.  


Przekroczenie progu 60% PKB według metodologii unijnej nie uruchamia automatycznie konstytucyjnych sankcji, ale ma znaczenie psychologiczne i rynkowe. Zbliżamy się do poziomu, w którym koszty obsługi długu zaczynają wypierać inne wydatki – na inwestycje, zdrowie, edukację.


Po drugie, spadek w rankingach wolności i przejrzystości oznacza wyższy koszt kapitału. Jeśli przedsiębiorca nie rozumie systemu podatkowego i boi się jego niestabilności, wymaga wyższej premii za ryzyko. To bezpośrednio hamuje inwestycje prywatne, które miały być motorem wzrostu po środkach z KPO.


Po trzecie, kombinacja wysokiego deficytu i szybkiego wzrostu długu w okresie wzrostu gospodarczego zabiera nam amunicję na prawdziwy kryzys. Gdy nadejdzie recesja, przestrzeń fiskalna będzie już w dużej mierze wykorzystana.


 Problem leży w trajektorii. Jeszcze w 2022 roku dług wynosił 48,8% PKB. W ciągu trzech lat przesunęliśmy się w okolice 60-62%, z prognozą 68-69% w 2027 roku. To najszybszy taki skok w XXI wieku.


Spadek w rankingach nie jest więc przypadkiem ani efektem „politycznej złośliwości” instytucji międzynarodowych. Jest konsekwentnym sygnałem, że model wzrostu oparty na rosnących transferach i finansowaniu wszystkiego długiem, przy jednoczesnym komplikowaniu systemu podatkowego i regulacyjnego, wyczerpuje się.


Pytanie na najbliższe dwa lata nie brzmi już „czy zadłużenie jest groźne”, tylko „czy potrafimy je ustabilizować bez gwałtownego cięcia wydatków, które samo w sobie obniży wzrost i rankingi jeszcze bardziej”.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Gospodarka