Sprostowanie nieprawdziwych informacji z polskiego portalu
Jaka prawda?
Larry Johnson - były analityk CIA - opublikował 21 października materiał na swoim blogu Sonar21 i u prof. Glenna Diesena pod tytułem o odwetowym ataku Rosji na Polskę i kraje bałtyckie po uderzeniu na Petersburg.
W polskich mediach społecznościowych krąży to w skrócie:
Larry Johnson twierdzi, że drony, których użyto do ataku na Sankt Petersburg, zostały wystrzelone z terytorium Polski
Co dokładnie twierdzi Johnson:
1. W nocy z 18 października Ukraina miała wystrzelić na Rosję ponad 1000 dronów, największy taki atak w tej wojnie. Petersburg i obwód leningradzki miały przyjąć główne uderzenie. 2. Jeden z dronów spadł na Litwie w rejonie Pasvalys, uderzając w jadący samochód. 3. Litewski minister obrony Robertas Kaunas twierdzi, że dron wleciał na Litwę z polskiej przestrzeni powietrznej. Litwa mówi, że nie ma wątpliwości, że przyszedł od strony polskiej. 4. Ukraina przyznała, że dron był ukraiński i przeprosiła, tłumacząc, że zepchnęła go z kursu rosyjska walka radioelektroniczna. Warszawa odpowiada, że jej radary nie potwierdzają przelotu i zaprzecza doniesieniom o starcie z Litwy. 5. Johnson dodaje od siebie, powołując się na niezależne źródło: dron, który uderzył w Petersburg, miał zostać wystrzelony ze stanowiska wewnątrz Polski. To nie miał być przypadkowy przelot przez Polskę, tylko atak rozpoczęty na polskiej ziemi.
Ważne: Johnson nie mówi o "polskich dronach" należących do polskiej armii. Mówi o dronach ukraińskich, których miejsce startu miało znajdować się w Polsce.
Czy Rosja ma podjąć kroki odwetowe?
Według Johnsona - tak, ale nie w formie otwartej wojny.
Na razie oficjalnie Kreml zachowuje wstrzemięźliwość. Rzecznik Pieskow miał odpowiedzieć, że Rosja i tak stale uderza w Ukrainę, a 20 października rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o uderzeniach w miejsca startu ukraińskich dronów dalekiego zasięgu. Nie było publicznej groźby wobec Polski.
Johnson uważa jednak, że Moskwa rzadko zapowiada odpowiedzi z wyprzedzeniem i wcześniej stawiała jasną granicę: państwo, które udostępnia swoje terytorium do uderzeń na Rosję, staje się stroną konfliktu.
Jako możliwe warianty odwetu poniżej progu otwartej wojny wymienia:
• uderzenie w samą infrastrukturę startową, • działania walki radioelektronicznej rozlewające się przez granicę, • prowokacyjne naruszanie polskiej przestrzeni przez drony i rakiety, tak jak we wrześniu 2025 roku, • sabotaż wobec hubów logistycznych zaopatrujących Ukrainę, • nacisk na przesmyk suwalski między Białorusią a obwodem kaliningradzkim.
Dodaje, że każdy z tych scenariuszy niesie ryzyko eskalacji a sojuszniczy artykuł 5 nie miał chronić członka, który sam atakuje rosyjskie miasta i potem oczekuje obrony.
To na razie jego analiza i prognoza oparta na jednym źródle - nie ma niezależnego potwierdzenia ze strony Polski, Litwy, Ukrainy ani NATO.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)