O godzinie 20:00, jak zapowiedziała Kancelaria Premiera, premier Donald Tusk wygłosił orędzie - w sobotę 31 października o godz. 20:00. Temat? Oczywiście Trybunał Konstytucyjny.
Oficjalnie odniósł się do trwającego sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz wydarzeń przed jego siedzibą w Warszawie. Nieoficjalnie - wygłosił kolejne kazanie o tym, jak bardzo państwo było zepsute, dopóki on go nie naprawił.
Tytuł orędzia to już gotowy mem, który przejdzie do historii: "Wrzask, kłamstwo i bijatyka nie mogą być źródłem prawa w Polsce". Zdanie wypowiedziane z taką powagą, jakby sam Tusk nigdy nie podnosił głosu, nigdy nie kłamał i nigdy nie widział bijatyki na sejmowej mównicy.
W środku klasyczny zestaw. Szef rządu skrytykował działania polityków PiS i Konfederacji, a także stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego wobec zmian w Trybunale. Wiadomo, wszyscy są źli, tylko on jest tym jedynym strażnikiem praworządności.
Następnie moment heroiczny - premier stanął w obronie nowo wybranych sędziów TK, podkreślając, że mają prawo wykonywać swoje obowiązki. Poparł również działania policji, która zabezpiecza teren instytucji. Czyli w skrócie: moi sędziowie są dobrzy, a moja policja jest jeszcze lepsza.
I wisienka na torcie, czyli morał: rząd nie ustąpi wobec prób zastraszania sędziów i stosowania przemocy. Podkreślił, że spory dotyczące funkcjonowania państwa muszą być rozwiązywane zgodnie z prawem.
Zgodnie z prawem, czyli zgodnie z tym, jak w danym tygodniu prawo rozumie Donald Tusk. Orędzie skończone, naród pouczony, a Trybunał - jak był w kryzysie, tak jest.
W orędziu oczywiście nie mogło zabraknąć najmocniejszego argumentu moralnego III RP - ukradzionej torebki.
Bo jak inaczej wytłumaczyć Polakom Trybunał Konstytucyjny? Tusk stanął więc przed kamerą i wyjaśnił jak do dzieci:
"Wyobraźmy sobie, proszę Państwa, że idzie sobie praworządność ulicą. Elegancka, europejska, z torebką. A tu nagle wyskakują PiS i Konfederacja i tę torebkę jej wyrywają. Wrzask, kłamstwo i bijatyka! I co my robimy? My, jako rząd, tę torebkę grzecznie podnosimy, otrzepujemy z kurzu i oddajemy. A policja pilnuje, żeby nikt jej znowu nie ukradł."
I to jest cała filozofia państwa według orędzia. Państwo to torebka. Ktoś ją ukradł. On ją odzyskał. Koniec reformy wymiaru sprawiedliwości.
Najbardziej prześmiewcze jest to, że w tej bajce o torebce Tusk zawsze jest tym, który torebkę znalazł, nigdy tym, który grzebał w niej przez ostatnie 20 lat.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)