Paweł Łęski Paweł Łęski
210
BLOG

Orędzie premiera

Paweł Łęski Paweł Łęski Polityka Obserwuj notkę 6

O godzinie 20:00, jak zapowiedziała Kancelaria Premiera, premier Donald Tusk wygłosił orędzie - w sobotę 31 października o godz. 20:00. Temat? Oczywiście Trybunał Konstytucyjny.  


Oficjalnie odniósł się do trwającego sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz wydarzeń przed jego siedzibą w Warszawie. Nieoficjalnie - wygłosił kolejne kazanie o tym, jak bardzo państwo było zepsute, dopóki on go nie naprawił.  


Tytuł orędzia to już gotowy mem, który przejdzie do historii: "Wrzask, kłamstwo i bijatyka nie mogą być źródłem prawa w Polsce". Zdanie wypowiedziane z taką powagą, jakby sam Tusk nigdy nie podnosił głosu, nigdy nie kłamał i nigdy nie widział bijatyki na sejmowej mównicy.  


W środku klasyczny zestaw. Szef rządu skrytykował działania polityków PiS i Konfederacji, a także stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego wobec zmian w Trybunale. Wiadomo, wszyscy są źli, tylko on jest tym jedynym strażnikiem praworządności.  


Następnie moment heroiczny - premier stanął w obronie nowo wybranych sędziów TK, podkreślając, że mają prawo wykonywać swoje obowiązki. Poparł również działania policji, która zabezpiecza teren instytucji. Czyli w skrócie: moi sędziowie są dobrzy, a moja policja jest jeszcze lepsza.  


I wisienka na torcie, czyli morał: rząd nie ustąpi wobec prób zastraszania sędziów i stosowania przemocy. Podkreślił, że spory dotyczące funkcjonowania państwa muszą być rozwiązywane zgodnie z prawem.  


Zgodnie z prawem, czyli zgodnie z tym, jak w danym tygodniu prawo rozumie Donald Tusk. Orędzie skończone, naród pouczony, a Trybunał - jak był w kryzysie, tak jest.


W orędziu oczywiście nie mogło zabraknąć najmocniejszego argumentu moralnego III RP - ukradzionej torebki.


Bo jak inaczej wytłumaczyć Polakom Trybunał Konstytucyjny? Tusk stanął więc przed kamerą i wyjaśnił jak do dzieci:

"Wyobraźmy sobie, proszę Państwa, że idzie sobie praworządność ulicą. Elegancka, europejska, z torebką. A tu nagle wyskakują PiS i Konfederacja i tę torebkę jej wyrywają. Wrzask, kłamstwo i bijatyka! I co my robimy? My, jako rząd, tę torebkę grzecznie podnosimy, otrzepujemy z kurzu i oddajemy. A policja pilnuje, żeby nikt jej znowu nie ukradł."

I to jest cała filozofia państwa według orędzia. Państwo to torebka. Ktoś ją ukradł. On ją odzyskał. Koniec reformy wymiaru sprawiedliwości.


Najbardziej prześmiewcze jest to, że w tej bajce o torebce Tusk zawsze jest tym, który torebkę znalazł, nigdy tym, który grzebał w niej przez ostatnie 20 lat.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj6 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka