Paweł Łęski Paweł Łęski
31
BLOG

PORANEK 10 THERMIDORA, ROKU II, czyli jak rewolucja robi sobie detoks

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 2

PORANEK 10 THERMIDORA, ROKU II, czyli jak rewolucja robi sobie detoks


Albo rewolucja jak Saturn pożera własne dzieci (Danton)


Obraz Luciena-Étienne'a Mélingue'a to nie jest obraz historyczny. To jest pierwszy w dziejach zapis syndromu kaca po imprezie.


Rok 1877, Salon w Paryżu, I medal. Mélingue maluje scenę sprzed osiemdziesięciu lat, ale maluje ją tak, jakby podglądał dzisiejszy open space po zwolnieniu całego działu w telewizji. Tytuł pełny, urzędowy: Poranek 10 thermidora roku II; Maksymilian de Robespierre ze złamaną szczęką, rozciągnięty na stole.  


W centrum, na stole w przedsionku Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego, leży Nieprzekupny. Nie siedzi. Nie przemawia. Nie dyktuje listy wrogów ludu. Leży. Szczęka przestrzelona poprzedniej nocy w ratuszu, głowa owinięta brudnym bandażem, spodnie niedopięte. Wokół niego jego wierni: Saint-Just, Couthon na krześle bo nie ma nóg, Le Bas. Jeszcze wczoraj byli Komitetem. Dziś są meblami.


I to jest cały dowcip rewolucji.


Zasada jest prosta i niezmienna od 1794 roku Wymyślasz Komitet Bezpieczeństwa Publicznego, czyli taki dział Trust & Safety, który ma dbać o to, żeby nikt nie mówił rzeczy niezgodnych z linią partii. Potem włączasz gilotynę jako narzędzie moderacji treści. I na początku idzie świetnie. Lajki rosną. Wrogowie znikają.


A potem przychodzi poranek 10 Thermidora.


Deputowani, których widzisz na obrazie, zostali właśnie uznani za "wyjętych spod prawa". To jest genialny wynalazek pozaprawny, niczym stanu wyższej konieczności konstytucyjnej. Nie musisz ich sądzić. Nie musisz udowadniać winy. Wystarczy ustalić tożsamość. Jak dziś. 

Tego samego dnia na Placu Rewolucji, 22 głowy. W tym Robespierre. W dniach następnych kolejne 70 osób, podejrzanych o sympatyzowanie. Bo rewolucja, jak każda korporacja po fuzji, musi zrobić czystkę wśród sympatyków starego zarządu.


I tu zaczyna się śmieszne podobieństwo do dziś.


Przez chwilę wszyscy są razem przeciwko Ancien Régime'owi. A potem Ancien Régime znika i zostaje tylko czat grupowy.


I wtedy ktoś pyta: a czy Robespierre jest wystarczająco radykalny? Czy aby na pewno prawidłowo segreguje cnoty republikańskie? Czy jego bandaż nie jest przypadkiem symbolem opresji?


I bach. Ten, który wczoraj wysyłał innych na szafot za brak cnoty, dziś sam leży na stole w poczekalni, bo okazało się, że jego cnota ma złamaną szczękę i nie potrafi się już wypowiedzieć.


Najśmieszniejsze w obrazie Mélingue'a jest to, jak bardzo wszyscy wokół udają, że to nie ich sprawa. Żandarmi stoją. Urzędnicy kręcą się z papierami. Ktoś przyniósł miskę. Nikt nie chce dotknąć Nieprzekupnego, bo jeszcze wczoraj dotknięcie go gwarantowało awans, a dziś gwarantuje gilotynę w pakiecie. 


Rewolucja pożera własne dzieci nie dlatego, że jest głodna. Dlatego, że ma zaburzenia odżywiania. Musi jeść ciągle, żeby udowodnić, że nadal jest rewolucją. A kiedy skończą się arystokraci, królowie i księża, to w lodówce zostają tylko dzieci.


Dlatego 10 Thermidora to jest święto patronalne każdej zmiany władzy.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura